Zakaz prowadzenia i bezwzględne więzienie. Co nowe przepisy oznaczają dla kierowców?
Ministerstwo Sprawiedliwości zapowiada kolejne zaostrzenie kar dla kierowców łamiących sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Projekt przewiduje obligatoryjną karę bezwzględnego pozbawienia wolności, bez możliwości zawieszenia. Sprawdzamy, co to oznacza w praktyce.
Minister Sprawiedliwości Waldemar Żurek zapowiedział nowelizację przepisów, która ma zamknąć lukę w karaniu kierowców łamiących sądowy zakaz prowadzenia pojazdów. Projekt zakłada, że w określonych przypadkach sąd nie będzie miał wyboru – skaże sprawcę na bezwzględne więzienie, bez możliwości zawieszenia kary. To ważna informacja dla wszystkich uczestników ruchu, a także sygnał, że system prawny próbuje odpowiedzieć na realny problem recydywy za kierownicą.
Obecne przepisy: zaostrzenie, które nie zadziałało
Od 29 stycznia 2026 roku obowiązują już surowsze kary dla kierowców, którzy wsiadają za kółko mimo orzeczonego zakazu prowadzenia pojazdów. Jak informuje portal brd24.pl, zmiana miała utrudnić sędziom orzekanie kar w zawieszeniu, ale – ocenia resort – to nie wystarczyło. W praktyce wciąż zdarzały się wyroki, w których zamiast więzienia orzekano na przykład prace społeczne. Tymczasem kierowcy z dożywotnimi zakazami w dalszym ciągu pojawiali się na drogach, stwarzając realne zagrożenie.
Ministerstwo uznało, że potrzebne jest dalsze zaostrzenie. Waldemar Żurek w rozmowie z RMF FM przekazał, że sam wydał wytyczne dla prokuratorów, by ci domagali się surowych kar, ale nie przyniosło to oczekiwanych rezultatów. Dlatego resort przygotował projekt, w którym pewne przypadki będą traktowane obligatoryjnie – bez możliwości zawieszenia kary pozbawienia wolności.
Obligatoryjne więzienie: co zmieni się w praktyce?
Projekt, nad którym pracuje Departament Prawa Karnego w Ministerstwie Sprawiedliwości, zakłada, że sąd nie będzie mógł zastosować kary w zawieszeniu wobec kierowcy, który złamał zakaz prowadzenia pojazdów. Sprawcy będą kierowani do zakładu karnego – bez taryfy ulgowej. Minister Żurek uzasadniał tę zmianę powagą problemu społecznego: „widzę, że to poważny problem społeczny i dotyczy ludzkiego życia” – przytacza go serwis brd24.pl. Projekt został już przekazany do wpisania do wykazu prac rządowych.
Nowe przepisy mają też wymiar prewencyjny. Minister wyraźnie wskazał, że sędzia powinien mieć świadomość, iż osoba łamiąca zakaz jest często alkoholikiem albo narkomanem. Jego zdaniem krótkoterminowa kara więzienia może być ratunkiem dla takiej osoby i jej potencjalnych ofiar. To podejście odwraca dotychczasową logikę – zamiast łagodzić karę, resort chce stosować izolację jako ochronę społeczeństwa.
Czy sędziowie stracą swobodę?
Ministerstwo zdaje sobie sprawę, że sędziowie nie lubią obligatoryjnych rozwiązań. Żurek przyznał to wprost, dodając, że jednak w tym wypadku chodzi o ochronę życia. Z materiałów wynika, że projekt idzie w poprzek tradycyjnej niezawisłości sędziowskiej, choć minister podkreśla, że sądy są niezawisłe. W jego ocenie media, nagłaśniając przypadki wielokrotnych recydywistów i pokazując ofiary, mogą wpływać na decyzje sędziów – ale wciąż nie rozwiązuje to problemu, stąd potrzeba twardego zapisu ustawowego.
Warto przypomnieć, że przy poprzedniej nowelizacji rząd zapowiadał więcej: mówiono o publicznym, jawnym rejestrze osób z sądowymi zakazami prowadzenia pojazdów. Portal brd24.pl wspomina, że ten pomysł nigdy nie doczekał się zapisów prawnych, a rząd wycofał się z obietnicy. Obecnie nie wiadomo, czy rejestr wróci do dyskusji – projekt koncentruje się na obligatoryjnym więzieniu.
Co to oznacza dla przeciętnego kierowcy?
Na pierwszy rzut oka nowe przepisy dotyczą wyłącznie osób, które mają już orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów. Jednak sprawa ta budzi szersze refleksje. Po pierwsze, zaostrzenie kar to sygnał, że państwo traktuje recydywę drogową nie jako wykroczenie, ale jako przestępstwo zagrażające życiu i zdrowiu. Po drugie, świadczy o tym, że dotychczasowe kary nie odstraszały wystarczająco – inaczej nie byłoby potrzeby sięgania po obligatoryjne więzienie.
Należy też zwrócić uwagę na konsekwencje praktyczne: jeśli projekt wejdzie w życie, każdy kierowca, który zlekceważy zakaz, będzie musiał liczyć się z bezwzględnym pobytem w zakładzie karnym. To nie zmiana kosmetyczna, lecz poważne zaostrzenie odpowiedzialności. Dla kierowców przestrzegających przepisów to raczej informacja, że system staje się bardziej restrykcyjny wobec tych, którzy go łamią.
Ostateczny kształt nowelizacji poznamy po pracach legislacyjnych. Na razie wiadomo, że projekt został przekazany do wpisania do wykazu prac rządowych. Należy śledzić dalsze komunikaty Ministerstwa Sprawiedliwości, by wiedzieć, kiedy dokładnie zmiany wejdą w życie.


