Wygaszanie CPN a portfel kierowcy. Ile realnie zapłacimy na stacji?
Rząd wygasza program CPN, który obniżał akcyzę na paliwa. Z analizy wypowiedzi ministra energii wynika, że ceny na stacjach wzrosną minimalnie, a stabilizacja na rynku ropy może zniwelować podwyżkę.
„Biorąc pod uwagę spadki w hurcie, ta podwyżka będzie kilkugroszowa dosłownie, maksymalnie kilkanaście groszy na litrze” – powiedział minister energii Miłosz Motyka w programie „Graffiti”, komentując wygaszanie programu CPN. Dla kierowców oznacza to powrót standardowej akcyzy, ale niekoniecznie korektę cen na stacjach. Temat dotyczy wszystkich, którzy tankują benzynę, olej napędowy czy LPG – a w dłuższej perspektywie także osób planujących zakup samochodu spalinowego.
Program CPN – co się zmienia?
Program CPN („Ceny Paliwa Niżej”) został uruchomiony w marcu, w odpowiedzi na skokowy wzrost cen ropy wywołany napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie. Obejmował obniżenie akcyzy do minimalnego poziomu dopuszczonego przez przepisy unijne, a także redukcję VAT na paliwa. Jak wyjaśniał minister Motyka, „rząd stopniowo odchodzi od rozwiązań osłonowych wprowadzonych w czasie gwałtownych wzrostów cen ropy”. Od 16 czerwca przestają obowiązywać obniżone stawki podatku.
Według relacji ministra wygaszenie mechanizmu nie powinno jednak oznaczać powrotu do gwałtownie wyższych cen. Z materiałów wynika, że „sytuacja na rynku paliw jest obecnie znacznie stabilniejsza niż kilka miesięcy temu”. W praktyce oznacza to, że podwyżka akcyzy może zostać skompensowana przez spadające ceny ropy w hurcie.
Ile więcej zapłaci kierowca?
Cyfry, które padły w rozmowie, są jednoznaczne: podwyżka będzie „kilkugroszowa dosłownie, maksymalnie kilkanaście groszy na litrze”. Dla przeciętnego kierowcy, który tankuje 50 litrów miesięcznie, daje to wzrost kosztów od około 2,5 zł do niespełna 7 zł. To daleko mniej niż obawiano się, gdy program CPN był wprowadzany.
Minister Motyka dodał, że „w kolejnych dniach, ze względu na kolejne spadki, powinniśmy odczuć, że te ceny nadal będą kształtowały się na niższym poziomie niż w ciągu ostatnich tygodni”. Innymi słowy: nawet po wygaszeniu ulgi akcyzowej, ceny na stacjach mogą utrzymać się na poziomie niższym niż w szczycie kryzysu paliwowego. Dla osób, które obawiały się skoku o 30-40 groszy, jest to informacja uspokajająca.
„Biorąc pod uwagę spadki w hurcie, ta podwyżka będzie kilkugroszowa dosłownie, maksymalnie kilkanaście groszy na litrze” – powiedział minister Miłosz Motyka.
Jak to się przekłada na roczny budżet kierowcy?
Przyjmując średnie przebiegi 15 000 km rocznie i spalanie 7,5 l/100 km, kierowca potrzebuje około 1125 litrów paliwa. Jeśli podwyżka wyniesie przeciętnie 10 groszy na litrze, roczny koszt wzrośnie o około 112 zł. To kwota, która nie zmienia zasadniczo domowego budżetu, ale dla osób jeżdżących intensywnie – np. dojeżdżających do pracy 50 km w jedną stronę – może być odczuwalna.
W relacji Interii zaznaczono także, że „pakiet CPN obejmował m.in. obniżkę VAT na paliwa, redukcję akcyzy do minimalnego poziomu dopuszczonego przez przepisy unijne oraz wprowadzenie cen maksymalnych na stacjach paliw”. Wygaszenie tych elementów nie oznacza jednak automatycznego wzrostu wszystkich opłat – część z nich była już i tak stopniowo wycofywana. Dlatego realna zmiana widoczna na paragonie powinna być niewielka.
Co to oznacza dla kupujących używane auto?
Dla osób rozważających zakup samochodu z rynku wtórnego stabilizacja cen paliw jest dobrym sygnałem. Niższe koszty eksploatacji ułatwiają oszacowanie całkowitego budżetu posiadania auta. Jeśli nie spodziewamy się długotrwałych, wysokich podwyżek, auto spalinowe nadal może być racjonalnym wyborem – szczególnie przy niższych cenach zakupu w porównaniu z elektrykami czy hybrydami.
Oczywiście, każdy planujący zakup powinien śledzić zapowiedzi dotyczące podatków i opłat paliwowych na kolejne lata – zwłaszcza w kontekście polityki klimatycznej UE. Najbliższe miesiące pokażą, czy wygaszenie CPN to jednorazowa korekta, czy początek trwalszego wzrostu kosztów tankowania.
Podsumowanie
Rząd wygasza część mechanizmów osłonowych, ale stabilna sytuacja na rynku ropy powoduje, że kierowcy nie odczują drastycznej podwyżki. Z informacji przekazanych przez ministra energii wynika, że wzrost będzie kilkugroszowy. Warto pamiętać, że prognozy te opierają się na obecnych warunkach makroekonomicznych i mogą ulec zmianie, jeśli sytuacja geopolityczna znów się zaostrzy. Każdy, kto chce sprawdzić aktualne stawki na stacjach, powinien sięgać po niezależne porównywarki cen paliw i sprawdzać komunikaty branżowe.


