Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Tesla FSD pod lupą regulatorów. Dlaczego dane o bezpieczeństwie budzą wątpliwości

Agencja Reuters podważyła wiarygodność danych Tesli o bezpieczeństwie systemu Full Self Driving. Eksperci wskazują na błędy w porównaniach, a holenderski regulator RDW podkreśla, że nie opierał decyzji na materiałach marketingowych producenta.

3 min read
A silver Tesla Model 3 driving on a highway at sunset, with the driver's hands off the wheel. The car's roof is transparent and the sky is reflected in the glass, creating a dreamlike but uncertain atmosphere. No text or screens visible.

Dlaczego Reuters kwestionuje dane Tesli o FSD?

W ostatnich dniach agencja Reuters podważyła wiarygodność danych przedstawianych przez Teslę na temat bezpieczeństwa systemu Full Self Driving. Jak donosi Interia Motoryzacja powołując się na ustalenia Reutersa, Tesla przekazywała regulatorom w Holandii i Szwecji własne analizy, które miały dowodzić, że samochody korzystające z FSD pokonują ponad siedmiokrotnie większy dystans między wypadkami niż przeciętny kierowca w Stanach Zjednoczonych. Producent przekonywał również, że upowszechnienie FSD mogłoby uratować 32 tys. osób i zapobiec 1,9 mln obrażeń.

Problemem nie są same liczby, lecz sposób ich wyliczenia. Cytowani przez Reutersa eksperci zajmujący się bezpieczeństwem ruchu drogowego twierdzą, że Tesla porównywała dane, których nie powinno się zestawiać. Z jednej strony uwzględniała najpoważniejsze wypadki swoich samochodów, z drugiej odnosiła je do wszystkich kolizji występujących w amerykańskich statystykach. Dodatkowo nowe Tesle porównywano z całą flotą pojazdów w USA, której średni wiek jest znacznie wyższy. Zdaniem badaczy takie zestawienie mogło prowadzić do zawyżenia przewagi FSD nad przeciętnym kierowcą.

Stanowisko europejskiego regulatora

W odpowiedzi na publikację Reutersa warto przyjrzeć się, jak do danych Tesli podszedł holenderski urząd RDW, który jako pierwszy dopuścił FSD Supervised do ruchu na swoim terytorium. Jak wynika z materiałów, regulator podkreśla, że nie opierał swojej decyzji na materiałach marketingowych Tesli ani publikowanych przez nią statystykach. Przed wydaniem zgody system przeszedł własne testy drogowe, analizy i proces weryfikacji prowadzony przez ekspertów RDW.

To ważne rozróżnienie, również z punktu widzenia potencjalnego wprowadzenia rozwiązania Tesli na inne rynki, w tym polski. Publikacja Reutersa podważa wiarygodność części argumentów wykorzystywanych przez Teslę, ale nie oznacza, że europejski regulator dopuścił system wyłącznie na podstawie prezentacji producenta. Jak to często bywa w przypadku nowych technologii, rzeczywistość bywa bardziej złożona niż marketingowe deklaracje.

Co to oznacza dla kierowców?

Dla osób rozważających zakup auta z zaawansowanym systemem wspomagania kierowania najważniejszy wniosek płynący z tej historii jest jeden: dane bezpieczeństwa warto weryfikować u niezależnych źródeł. Producenci często prezentują wyniki w sposób, który stawia ich produkt w korzystnym świetle. Nie oznacza to automatycznie, że podają nieprawdę, ale sposób porównania może wprowadzać w błąd.

Kierowcy powinni mieć świadomość, że systemy takie jak FSD działają w określonych warunkach i nie są w pełni autonomiczne. Nawet jeśli producent deklaruje, że samochód pokonuje większy dystans bez wypadku, nie zwalnia to kierującego z odpowiedzialności. W praktyce użytkownik wciąż musi być gotów przejąć kontrolę w każdej chwili.

Dyskusja wokół danych Tesli pokazuje też, jak ważne jest, aby regulatory – takie jak holenderski RDW – samodzielnie testowali nowe rozwiązania przed dopuszczeniem ich do ruchu. To daje większe gwarancje bezpieczeństwa niż poleganie wyłącznie na deklaracjach producenta.

Osoby zainteresowane szczegółami mogą zapoznać się z pełnym artykułem Interii Motoryzacja, który cytuje ustalenia Reutersa i zawiera wypowiedzi ekspertów. To dobre źródło dla każdego, kto chce sam ocenić, na ile można ufać danym o bezpieczeństwie współczesnych systemów jazdy półautonomicznej.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR