Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

System, który może nie wpuścić cię za kierownicę. Co trzeba wiedzieć

Nowy system bezpieczeństwa może wkrótce blokować uruchomienie samochodu, jeśli uzna, że kierowca nie nadaje się do jazdy. Wyjaśniamy, na jakiej zasadzie działa i jakie ma znaczenie dla kierowców w Europie.

4 min read
Abstract composition of a car steering wheel and dashboard, with a subtle glowing blue light around the driver's seat area, suggesting monitoring technology. Clean, editorial style, no text or screens, muted colors with a single bright accent.

„Jeżeli algorytmy uznają, że zdolność prowadzenia pojazdu jest obniżona, samochód może zablokować możliwość jazdy lub ją istotnie ograniczyć” – czytamy w materiale Interii Motoryzacja opisującej nowe technologie bezpieczeństwa. To nie scenariusz z filmu science‑fiction, ale realny kierunek, nad którym pracują amerykańskie instytucje i globalni producenci. Choć przepisy na razie dotyczą głównie Stanów Zjednoczonych, taki system prędzej czy później trafi też do Europy. Dlatego warto wiedzieć, na czym polega i czego może dotyczyć.

Jak miałoby działać „inteligentne” blokowanie auta?

Punktem wyjścia dla zmian jest ustawa infrastrukturalna podpisana w USA 15 listopada 2021 roku. Zobowiązuje ona Narodową Administrację Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego (NHTSA) do opracowania rozwiązań, które ograniczą prowadzenie pojazdów pod wpływem alkoholu i innych substancji psychoaktywnych. Harmonogram wdrożenia zakłada pełną implementację w latach 2026–2027.

Jak wynika z informacji przekazanych przez źródło, nie chodzi o prostą blokadę zapłonu uruchamianą dmuchnięciem w alkomat. System ma działać w tle, bez aktywnego udziału kierowcy, analizując jego stan i zachowanie. Producenci rozważają trzy główne technologie:

  • kamery analizujące ruchy gałek ocznych, reakcje kierowcy i sposób operowania kierownicą;
  • bezkontaktowe wykrywanie alkoholu za pomocą czujników w kabinie lub sensorów podczerwieni w kierownicy i przyciskach;
  • połączenie obu metod – co wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem.

System nie będzie wymagał od kierowcy żadnej dodatkowej czynności. Jeśli algorytm stwierdzi, że zdolność prowadzenia pojazdu jest obniżona, samochód zadecyduje o ograniczeniu lub zablokowaniu możliwości jazdy.

Potencjalne korzyści i kontrowersje

Zwolennicy nowych rozwiązań podkreślają ich potencjał w ratowaniu życia. Według szacunków Insurance Institute for Highway Safety (IIHS) wprowadzenie takich systemów mogłoby zapobiec nawet ponad 9400 zgonom rocznie na drogach. Dla organizacji zajmujących się bezpieczeństwem ruchu drogowego byłby to przełom porównywalny z wprowadzeniem pasów bezpieczeństwa.

Jednocześnie pojawia się szereg pytań natury praktycznej i prawnej. Jak dokładne będą algorytmy? Czy system nie będzie fałszywie klasyfikować zdrowego kierowcy jako „niezdolnego do jazdy” np. z powodu zmęczenia, choroby czy nawet naturalnych reakcji na jazdę? Kto poniesie odpowiedzialność w przypadku błędnej decyzji systemu – producent, warsztat czy kierowca? Na te pytania na razie nie ma jednoznacznych odpowiedzi.

Wpływ na ceny samochodów i rynek

Wdrożenie tak zaawansowanych technologii wiąże się ze wzrostem kosztów produkcji. Każdy dodatkowy czujnik, kamera i oprogramowanie to wydatek, który ostatecznie obciąża nabywcę. Producenci będą musieli dostosować platformy elektroniczne i systemy bezpieczeństwa, co może podnieść ceny nowych aut. W dłuższej perspektywie, jeśli system stanie się obowiązkowy, wpłynie to także na rynek używanych samochodów – starsze modele bez tej technologii mogą tracić na wartości lub wymagać dodatkowych modernizacji.

Co to oznacza dla europejskich kierowców?

Póki co nowe przepisy dotyczą głównie Stanów Zjednoczonych. W Europie podobne rozwiązania są analizowane, ale nie zostały jeszcze wprowadzone w formie obowiązkowych wymogów dla wszystkich nowych aut. Warto jednak śledzić rozwój sytuacji, ponieważ globalne standardy bezpieczeństwa często przenikają do regulacji unijnych. Europejska Komisja Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego oraz organizacje takie jak Euro NCAP mogą w przyszłości włączyć ocenę takich systemów do swoich testów.

„Producenci rozważają obecnie trzy główne kierunki rozwoju takich technologii. […] Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem wydaje się połączenie obu metod.”

Kierowcy w Europie mogą spodziewać się, że w ciągu kilku lat producenci zaczną dobrowolnie montować takie systemy w nowych modelach – podobnie jak miało to miejsce w przypadku asystentów pasa ruchu czy awaryjnego hamowania. Decyzja o zakupie auta z tą technologią będzie zależeć od indywidualnych preferencji i budżetu, ale należy pamiętać, że trend idzie w stronę ciągłego monitorowania stanu kierowcy.

Na dziś najważniejsze jest jedno: żaden nowy system nie zastąpi zdrowego rozsądku i odpowiedzialności za własne decyzje. Jeśli planujesz zakup nowego auta, sprawdź w dokumentacji, czy producent informuje o czujnikach analizujących zachowanie kierowcy. W razie wątpliwości skonsultuj się z prawnikiem lub specjalistą ds. homologacji – zmiany w przepisach mogą mieć wpływ na gwarancję i ubezpieczenie.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR