Symulatory jazdy w szkoleniach kierowców. Gdzie można z nich skorzystać i co dają?
Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Katowicach szkoli na zaawansowanych symulatorach strażaków, policjantów i kierowców zawodowych. Technologia pozwala trenować sytuacje niemożliwe do bezpiecznego odtworzenia na drodze.
Zaawansowane symulatory jazdy przestają być ciekawostką technologiczną – stają się narzędziem praktycznego szkolenia kierowców w Polsce. Wojewódzki Ośrodek Ruchu Drogowego w Katowicach prowadzi od lat zajęcia na urządzeniach, które pozwalają ćwiczyć sytuacje niemożliwe do zaplanowania na prawdziwej drodze. Korzystają z nich służby mundurowe, kierowcy zawodowi i młodzież przed egzaminem na prawo jazdy.
Czego nie da się bezpiecznie przećwiczyć na drodze
Jacek Wójcik, specjalista ds. szkoleń i bezpieczeństwa ruchu drogowego w WORD w Katowicach, podkreśla przewagę symulatorów nad tradycyjnymi metodami. „Osobiście po wielu treningach z kierowcami w symulatorze uważam, że ma on pewną przewagę nad płytami poślizgowymi na specjalnych torach” – mówi ekspert. Zwraca uwagę, że na torze po kilku przejazdach kierowca oswaja się z powtarzalną sytuacją, podczas gdy symulator pozwala wciąż zaskakiwać nowymi scenariuszami.
Roman Ruciński z ETC-PZL Aerospace Industries, producenta symulatorów, wyjaśnia kluczową zaletę: możliwość kompresji czasu i sytuacji. „Dzięki symulatorowi możemy w scenariuszach zasymulować takie sytuacje, które zdarzają się rzadko, a prowadzą do poważnych konsekwencji na drodze” – zauważa. W ciągu kilku godzin treningu kierowca może doświadczyć więcej trudnych momentów niż przez kilka lat realnej jazdy.
Przejazd na czerwonym i jazda po lodzie – bez ryzyka
Szczególnie cenne są ćwiczenia niemożliwe do przeprowadzenia w rzeczywistości. Przykład? Przejazd pojazdem uprzywilejowanym przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. „Na symulatorze możemy takie rzeczy trenować bez względu na konsekwencje tego, gdy kierowcy coś nie wyjdzie” – opisuje Ruciński. Można powtarzać scenariusz w różnych konfiguracjach, aż do wypracowania właściwych reakcji.
Kolejna zaleta: niezależność od pogody. Kierowca może trenować jazdę w marznącym deszczu, na oblodzeniu czy w gęstej mgle – nie czekając na odpowiednie warunki atmosferyczne. „Wyobraźmy sobie kierowcę wozu strażackiego, który jedzie na interwencję w marznącym deszczu, a nigdy wcześniej nie miał okazji sprawdzić jak ważący 8 ton pojazd zachowuje się na śliskiej nawierzchni podczas podjazdu pod górę” – ilustruje ekspert.
Scenariusze oparte na statystykach wypadków
Instruktorzy z Katowic tworzą scenariusze w oparciu o dane policyjne dotyczące najczęstszych przyczyn wypadków. „Dzięki temu możemy uczyć kierowców dokładnie tego, co na drogach jest najbardziej ryzykowne” – wyjaśnia Wójcik. To przede wszystkim sytuacje na przejściach dla pieszych i skrzyżowaniach.
Szkolenie obejmuje nie tylko prawidłowe zachowanie kursanta, ale też umiejętność obserwacji i przewidywania błędów innych uczestników ruchu. „Można wytrenować lepszą obserwację skrzyżowań i umiejętność unikania wypadków w sytuacji, gdy ktoś nie ustępuje pierwszeństwa przejazdu” – dodaje specjalista.
Kto może skorzystać i dlaczego firmy wracają
W Krajowym Centrum Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego w Katowicach szkolą się strażacy, policjanci, ratownicy medyczni oraz kierowcy ciężarówek. Przychodzą też firmy prywatne i państwowe zlecające zajęcia dla swoich pracowników. Młodzież ze szkół średnich – tuż przed egzaminem lub zaraz po zdobyciu prawa jazdy – również korzysta z symulatorów.
Wójcik zauważa rosnące zainteresowanie ze strony przedsiębiorstw. „Najlepszym dowodem na skuteczność takich działań jest to, że firmy nie kończą na jednym szkoleniu. Że jak już u nas byli ich kierowcy, to zazwyczaj wracają” – komentuje.
Warunek skuteczności: przygotowany instruktor
Ruciński zaznacza, że sam symulator nie wystarczy. „Całe szkolenie musi być pewną spójną całością prowadzącą do edukacyjnego celu” – przestrzega. Wymaga to współpracy producenta urządzenia, twórcy scenariuszy oraz dobrze przygotowanego instruktora, najlepiej z wykształceniem pedagogicznym.
Bez przemyślanego programu i zaangażowania edukatora trening może być mało efektywny. „Zawsze można zrobić to tak: masz pół godziny, to pojeździj karetką po mieście; zobaczysz, jak się samochody rozjeżdżają i robią ci miejsce. Tylko to nie ma sensu” – konkluduje ekspert.
Źródła:
- Symulator pozwala doświadczyć tego, czego w aucie nie można pokazać (BRD24)
- Czas na plac zabaw? Beztroska dzieci tylko razem z troską dorosłych (UOKiK)
- Zmowa przy skupie owoców. Prezes UOKiK nakłada kary (UOKiK)
- Krzysztof Rutkowski kupił nowe auto ZDJĘCIA! Cena zwala z nóg. Zobacz auta słynnego detektywa ZDJĘCIA (Motofakty)
- Nieprawdopodobne cmentarzysko aut niedaleko Łodzi. Zaskakujące miejsce w lesie. Kiedyś to była niesamowita kolekcja! Dzisiaj zapomniana (Motofakty)


