Przejdź do treści
Ubezpieczenia i koszty

Strefy zgniotu nie są wadą. Dlaczego współczesne auto „gniotą się” przy stłuczce?

Widok zgniecionego przodu po niewielkiej kolizji budzi niepokój, ale to celowe rozwiązanie konstrukcyjne. Wyjaśniamy, jak działają strefy zgniotu i dlaczego chronią pasażerów.

3 min read
A modern car's front end shown in a cross-section, with crumple zones visibly deforming in a controlled manner, while the passenger cabin remains intact. The scene is lit with a cold, analytical light, emphasizing the contrast between the crushed metal and the rigid safety cell.

Widok samochodu z zgniecionym przodem po pozornie niewielkiej stłuczce potrafi zaniepokoić. W mediach społecznościowych co jakiś czas pojawiają się komentarze, że współczesne auta są „zbyt delikatne” i wykonane „z butelek do recyclingu”. Jak jednak wyjaśniają eksperci i materiały branżowe, to celowe rozwiązanie konstrukcyjne, które ma chronić życie i zdrowie pasażerów. Strefy zgniotu nie są wadą – są efektem dziesięcioleci badań nad bezpieczeństwem biernym.

Skąd wzięło się przekonanie, że „kiedyś było lepiej”?

Wielu kierowców z sentymentem wspomina samochody z lat 60. i 70., w których po kolizji wystarczyło „wyprostować zderzak”. To prawda – starsze konstrukcje, jak na przykład FSO Syrena, miały sztywne nadwozia, które przy zderzeniu przenosiły ogromne siły bezpośrednio na pasażerów. Jak podaje źródło brd24.pl, w takich pojazdach czas zatrzymania kabiny wynosił zaledwie 0,02–0,04 sekundy, a przeciążenia działające na ciało sięgały 60–80 g. Dla porównania: we współczesnym aucie kompaktowym czas ten wydłuża się do 0,1–0,15 sekundy, a przeciążenia spadają do bezpieczniejszych 20–30 g.

To właśnie strefy zgniotu – specjalnie zaprojektowane, kontrolowanie gnące się elementy przodu i tyłu auta – odpowiadają za rozproszenie energii kinetycznej. Zamiast przenosić siłę na kabinę, pochłaniają ją w procesie plastycznej deformacji. Jak tłumaczą inżynierowie, podłużnice są nacinane i profilowane tak, by zginały się w przewidywalny sposób, a kabina pasażerska pozostaje sztywna i nie ulega zmiażdżeniu.

Dlaczego strefy zgniotu działają nawet przy niskich prędkościach?

Niektórzy kierowcy zastanawiają się, po co strefy zgniotu w sytuacjach, gdy prędkość nie przekracza 30–40 km/h. Odpowiedź jest prosta: nawet przy takiej prędkości energia kinetyczna pasażerów jest bardzo duża. Gdyby auto było zbyt sztywne, cała siła uderzenia przeszłaby na klatkę piersiową i kręgosłup – a opóźnienie (przeciążenie) mogłoby spowodować groźne urazy wewnętrzne. brd24.pl podkreśla, że nawet przy 30 km/h bez strefy zgniotu ryzyko poważnych obrażeń jest realne.

Współczesne auta są więc projektowane tak, by już przy niewielkich prędkościach przednia część ulegała kontrolowanemu zgnieceniu. To nie wada, a inżynieryjne osiągnięcie – im więcej energii pochłonie deformacja blach, tym mniej trafi do pasażerów. Dodatkowo nowoczesne pasy bezpieczeństwa z napinaczami i poduszki powietrzne rozkładają siły w czasie, co dodatkowo zmniejsza ryzyko urazów.

Co to oznacza dla kierowcy i kosztów eksploatacji?

Świadomość, że strefy zgniotu są celowym rozwiązaniem, ma praktyczne konsekwencje. Po pierwsze, nie należy oceniać stanu auta po kolizji wyłącznie na podstawie wyglądu – nawet jeśli zderzak jest „zmasakrowany”, kabina mogła pozostać nienaruszona, a pasażerowie bezpieczni. Po drugie, przy zakupie samochodu używanego warto sprawdzić historię ewentualnych kolizji: naprawa stref zgniotu wymaga specjalistycznej wiedzy i często nowych oryginalnych części, bo źle naprawiona może nie spełniać swojej roli w kolejnym zdarzeniu.

Z punktu widzenia kosztów posiadania auta, warto pamiętać, że ubezpieczenie OC i AC uwzględnia koszt naprawy stref zgniotu – nie jest to „zwykłe prostowanie blachy”. W przypadku poważniejszych kolizji, koszt wymiany całego przodu może być wysoki, ale to cena za bezpieczeństwo. Jak podkreślają autorzy materiałów, lepiej zapłacić za nową podłużnicę niż ryzykować zdrowiem.

Podsumowanie: nie daj się zwieść pozorom

Widok zgniecionego auta po stłuczce nie musi oznaczać, że samochód jest „słaby” lub „zrobiony z recyklingu”. To dowód na to, że konstruktorzy spełnili swoją najważniejszą rolę – zaprojektowali pojazd, który w pierwszej kolejności chroni ludzi. Zamiast sentymentalnie wspominać „pancerne zderzaki” z przeszłości, warto docenić współczesne standardy bezpieczeństwa. Jeśli masz wątpliwości co do stanu swojego auta po kolizji, skonsultuj się z rzeczoznawcą lub warsztatem specjalizującym się w naprawach powypadkowych.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR