Strażak zatrzymuje auto. Nowe przepisy, które musisz znać
Od 18 maja 2026 strażacy PSP i OSP mogą wydawać wiążące polecenia na drodze podczas akcji ratowniczych. Wyjaśniamy, co to oznacza dla kierowcy i jakie mandaty grożą za nieposłuszeństwo.
Nowe uprawnienia strażaków na drodze. Co zmienia się dla kierowcy?
Od 18 maja 2026 roku strażacy Państwowej Straży Pożarnej oraz Ochotniczej Straży Pożarnej podczas akcji ratowniczych mogą wydawać kierowcom wiążące polecenia – tak jak policjanci. Zmiana, wprowadzona do art. 6 ustawy Prawo o ruchu drogowym, rozszerza listę osób uprawnionych do kierowania ruchem. Dla kierowców oznacza to przede wszystkim jeden praktyczny wniosek: jeśli strażak w helmie każe się zatrzymać lub objechać przeszkodę, polecenia trzeba bezwzględnie wykonać.
Kto może teraz zatrzymać samochód na drodze?
Jak wyjaśnia portal Interia Motoryzacja, dotychczas uprawnienia do kierowania ruchem przysługiwały m.in. policjantowi, strażnikowi gminnemu, inspektorowi transportu drogowego, ratownikowi górskiemu czy wodnemu. Nowelizacja dopisuje do tego katalogu strażaka PSP i strażaka OSP. Co kluczowe – nie chodzi o każdego druha ochotnika, który postanowi wyjść przed remizę i pomachać lizakiem. Uprawnienia są ściśle związane z wykonywaniem ustawowych zadań ratowniczych, a członkowie OSP muszą mieć odpowiednie kwalifikacje i przeszkolenie.
W praktyce oznacza to, że strażak kierujący ruchem na miejscu wypadku czy pożaru nie prosi o współpracę, tylko wydaje wiążące polecenia. Kierowca ma obowiązek je wykonać – podobnie jak polecenia policjanta. Jak podkreślają autorzy artykułu, „internet lubi interpretować nowe przepisy szerzej, niż wynika to z ustawy” – dlatego warto pamiętać, że nie ma mowy o stałej, codziennej kontroli ruchu przez strażaków, a jedynie o sytuacjach dynamicznych, gdy na drodze trwa akcja ratownicza.
Jakie polecenia może wydać strażak i co one oznaczają?
Strażak podczas działań może nakazać kierowcy zatrzymanie pojazdu, objazd przeszkody, cofnięcie albo opuszczenie określonego odcinka drogi. To nie są sugestie ani prośby – to rozkazy, których niezastosowanie może skutkować mandatem lub poważnymi konsekwencjami prawnymi. Co więcej, zgodnie z przepisami polecenia osoby uprawnionej do kierowania ruchem mają pierwszeństwo przed sygnalizacją świetlną i znakami drogowymi.
Wyobraźmy sobie sytuację: na skrzyżowaniu pali się zielone światło, ale strażak stoi na jezdni i unosi rękę do góry. Kierowca ma bezwzględny obowiązek zatrzymać się, nawet jeśli z jego perspektywy droga wydaje się wolna. Jak ostrzega Interia Motoryzacja, „wielu kierowców ocenia sytuację wyłącznie ze swojej perspektywy. Widzą wolny fragment jezdni, stojące wozy strażackie i uznają, że «da się jeszcze przejechać»”. Dla ratowników taki manewr może oznaczać zablokowanie dojazdu sprzętu, utrudnienie ewakuacji albo stworzenie dodatkowego zagrożenia dla osób pracujących przy zdarzeniu.
Dlaczego zmiana przepisów była potrzebna?
Akcje ratownicze rzadko wyglądają jak uporządkowany scenariusz – zablokowana droga, rozbite samochody, służby próbujące dostać się do poszkodowanych i kierowcy, którzy chcą jak najszybciej ominąć utrudnienia. Jak czytamy w źródle, „ktoś nad tym musi zapanować”. Dotychczas status prawny strażaka kierującego ruchem podczas akcji nie był jednoznacznie uregulowany, co rodziło wątpliwości i spory. Nowelizacja usuwa tę szarą strefę, dając ratownikom realne narzędzie do sprawnego zabezpieczenia miejsca zdarzenia i prowadzenia działań, a kierowcom – jasną informację, że poleceń strażaka należy słuchać tak samo, jak policjanta.
Wprowadzenie strażaków do katalogu osób uprawnionych to element szerszej tendencji w prawie drogowym – chodzi o to, by w sytuacjach kryzysowych nie było wątpliwości, kto ma prawo decydować o ruchu. Dla przeciętnego kierowcy oznacza to jedno: podczas mijania akcji ratowniczej lepiej zdjąć nogę z gazu i kierować się zdrowym rozsądkiem, a w razie wątpliwości – bezwzględnie wykonać polecenie służb. To może uratować komuś życie, a przy okazji uchronić przed mandatem lub zarzutami karnymi.
Nowe przepisy nie zmieniają jednak codziennej rutyny – na co dzień na drodze wciąż najważniejsze są znaki, sygnalizacja i zdrowy rozsądek. Ale kiedy na horyzoncie pojawią się koguty i strażak w kamizelce odblaskowej, warto pamiętać: on nie prosi, on wydaje polecenie.


