Przejdź do treści
Ubezpieczenia i koszty

Stacji paliw w Polsce ubywa. Co to oznacza dla kierowcy i domowego budżetu?

W 2025 roku w Polsce zamknięto 97 stacji paliw. Choć liczba samochodów rośnie, sieć się kurczy. Sprawdzamy, co stoi za tym zjawiskiem i jak może wpłynąć na codzienne wydatki kierowców.

3 min read
A minimalist editorial composition: a winding empty road stretching into a hazy landscape, with a single fuel pump silhouette standing alone at the roadside under a pale sky. No text, no signs. Soft morning light, muted colors, sense of isolation and change.

W 2025 roku w Polsce zlikwidowano 97 stacji paliw – wynika z danych Urzędu Regulacji Energetyki. Choć park samochodowy w kraju rośnie, a według Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego w 2024 roku zarejestrowanych było blisko 20,5 mln aut, liczba punktów tankowania systematycznie maleje. Dla kierowcy oznacza to nie tylko mniejszy wybór, ale też realne konsekwencje dla domowego budżetu – od dłuższych dojazdów po potencjalnie wyższe ceny paliwa.

Dlaczego stacji paliw ubywa? Kluczowa rola dróg szybkiego ruchu

Na pierwszy rzut oka spadek liczby stacji można by wiązać z rosnącą popularnością aut elektrycznych. Jednak, jak wskazują dane, w 2024 roku elektryki stanowiły zaledwie 73,5 tys. spośród blisko 20,5 mln zarejestrowanych w Polsce samochodów. Przyczyny są inne.

Jak tłumaczy Lesław Żarski, dyrektor Departamentu Rynku Paliw Ciekłych w Urzędzie Regulacji Energetyki, kluczowym czynnikiem jest rozbudowa sieci dróg szybkiego ruchu. W rozmowie z Interią Motoryzacja podkreśla: „Rozbudowa sieci dróg szybkiego ruchu uderza w stacje paliw na drogach lokalnych”. W skrajnych przypadkach obroty stacji położonych przy odcinkach, które straciły na znaczeniu po wybudowaniu autostrady czy obwodnicy, spadły nawet dziesięciokrotnie.

Do tego dochodzi zmiana pokoleniowa wśród właścicieli. Wielu z nich nie ma komu przekazać biznesu, dlatego decydują się na sprzedaż lub zamknięcie. W efekcie, jak podaje URE, w 2018 roku w Polsce działały 9448 stacji, w 2022 roku – 9120, a w 2025 roku liczba ta spadła poniżej 9 tysięcy, do 8925.

Co to oznacza dla portfela kierowcy?

Kurczenie się sieci stacji paliw ma bezpośrednie przełożenie na koszty eksploatacji samochodu. Przede wszystkim rośnie średnia odległość do najbliższego punktu tankowania, zwłaszcza na obszarach wiejskich i w małych miejscowościach. Dłuższy dojazd oznacza większe zużycie paliwa i stratę czasu.

Po drugie, mniejsza liczba stacji osłabia konkurencję. W regionach, gdzie po zamknięciu lokalnego punktu zostaje tylko jedna lub dwie stacje, kierowcy mają mniejszy wybór, a ceny paliwa mogą być wyższe. Choć bezpośredniego przełożenia na ceny nie da się prosto wyliczyć, ekonomia jest tu jasna – im mniej graczy na rynku, tym mniejsza presja na obniżki.

Warto też zwrócić uwagę na zmieniającą się strukturę sprzedaży. Jak wynika z danych URE, za 50 proc. obrotu na stacjach odpowiada olej napędowy, 40 proc. benzyna, a 10 proc. LPG. Jednak popyt na olej napędowy systematycznie maleje. Część firm transportowych rezygnuje z tankowania na ogólnodostępnych stacjach na rzecz własnych, zakładowych punktów, co dodatkowo zmniejsza obroty komercyjnych sieci.

Jak kierowca może sprawdzić sytuację w swojej okolicy?

Dla osoby planującej zakup samochodu lub zmianę miejsca zamieszkania warto wziąć pod uwagę dostępność stacji paliw w okolicy. Można to zrobić, korzystając z ogólnodostępnych map i wyszukiwarek, a także sprawdzając dane lokalnych urzędów gmin. W praktyce, jeśli w promieniu kilkunastu kilometrów nie ma stacji, codzienne dojazdy do pracy mogą generować dodatkowe koszty rzędu kilkudziesięciu złotych miesięcznie.

Trend spadkowy liczby stacji nie oznacza jednak, że wkrótce zabraknie paliwa. Większe sieci, zwłaszcza zlokalizowane przy głównych trasach, pozostają rentowne. Dla przeciętnego kierowcy zmiany będą odczuwalne głównie lokalnie – w mniejszych miejscowościach i na drogach, które straciły na znaczeniu po wybudowaniu nowych tras.

Z perspektywy budżetu domowego warto więc śledzić nie tylko ceny paliwa, ale też zmiany w infrastrukturze. Zamknięcie jednej stacji w okolicy może nie być od razu odczuwalne, ale systematyczny spadek ich liczby – jak ten z 9448 do 8925 w ciągu kilku lat – to sygnał, że rynek się zmienia. A kierowca, który chce uniknąć niespodzianek, powinien mieć to na uwadze przy planowaniu codziennych tras i wyborze miejsca tankowania.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR