Przejdź do treści
Analizy

Rivian przyjedzie do ciebie nawet w góry. Serwis, który nie czeka w kolejce

Rivian obiecuje, że ich serwis przyjedzie do ciebie nawet na górskie zbocze. CEO RJ Scaringe zdradza szczegóły mobilnej obsługi, która ma objąć 80% napraw. Czy to koniec epoki lawet i długiego oczekiwania w warsztacie?

2 min read
Rivian przyjedzie do ciebie nawet w góry. Serwis, który nie czeka w kolejce

Wyobraź sobie: utknąłeś gdzieś w górach, a twoja elektryczna terenówka odmawia posłuszeństwa. W normalnym świecie czeka cię laweta, nerwy i długie dni w warsztacie. Rivian twierdzi, że to już przeszłość – ich serwis przyjedzie do ciebie, nawet jeśli stoisz na zboczu góry. Czy to przełom w podejściu do obsługi klienta, czy tylko odważna obietnica?

Serwis, który nie czeka w kolejce

Rivian od początku borykał się z opinią producenta, u którego naprawa trwa wieczność. Klienci czekali nawet 40–50 dni na przyjęcie auta do warsztatu. Dziś, jak zapewnia założyciel i CEO RJ Scaringe, te czasy minęły. Kluczem okazała się mobilna obsługa, która – według słów Scaringe’a – już teraz stanowi „ponad połowę” wszystkich wizyt serwisowych. Firma dysponuje flotą około 800 pojazdów serwisowych, głównie vanów wyposażonych w warsztat na kółkach, a także cięższych samochodów dostawczych, które Scaringe nazywa „Rivian Service Trucks”.

Jak to działa w praktyce?

Koncepcja jest prosta: zgłaszasz usterkę, a technik przyjeżdża do ciebie – do domu, pracy, a nawet w plener. „Nie musisz nawet być przy samochodzie. Możemy sami dostać się do środka” – tłumaczy Scaringe w rozmowie z serwisem The Drive. Celem firmy jest, by w przyszłości 75–80% napraw odbywało się właśnie w ten sposób. Dziś to około 60% – i to w przypadku aut, które często eksploatowane są z dala od cywilizacji. To odważne podejście, które wyprzedza konkurencję. Tesla pioniersko wprowadziła mobilny serwis, a Ford czy Lincoln próbowały go naśladować, ale Rivian idzie o krok dalej – obiecuje dotrzeć tam, gdzie asfalt się kończy.

Co to oznacza dla kierowcy?

Dla posiadacza Riviana to przede wszystkim oszczędność czasu i nerwów. Żadnego szukania lawety, żadnego zostawiania auta na tydzień w nieznanym warsztacie. Dla reszty rynku to sygnał, że standard obsługi klienta w segmencie elektryków może wkrótce ulec zmianie. Jeśli producent potrafi wysłać ciężarówkę serwisową w góry, traktuje awarię poważnie – nie jako twój problem, ale jako swoje zadanie do rozwiązania.

Rivian udowadnia, że przyszłość serwisu nie leży w wielkich halach, ale w elastyczności i szybkości reakcji. Pytanie tylko, czy inni producenci odważą się na podobny krok, zanim ich klienci zaczną tego wymagać.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR