Przejdź do treści
Analizy

Renault mówi o 50 proc. wzroście zamówień na elektryki. Tymczasem rejestracje spadają o 7,6 proc.

Renault ogłasza 50-procentowy wzrost zamówień na elektryki i mówi o przekraczaniu mocy przerobowych. Tymczasem majowe rejestracje we Francji pokazują coś zupełnie innego.

3 min read
Renault mówi o 50 proc. wzroście zamówień na elektryki. Tymczasem rejestracje spadają o 7,6 proc.

Wojna w Zatoce Perskiej, ceny paliw w górę, a Renault nagle ogłasza, że ma o 50 procent więcej zamówień na elektryki i nie nadąża z produkcją. Tylko dlaczego akurat we Francji, gdzie w maju 2026 roku rynek aut elektrycznych urósł o ponad 80 procent, a Renault zaliczyło spadek rejestracji o 7,6 procent rok do roku? Historia ma dwie strony – i ta druga okazuje się znacznie ciekawsza.

Kiedy prezes mówi o zamówieniach, a rynek o rejestracjach

Francois Provost, prezes grupy Renault, w rozmowie z agencją Reuters powiedział, że portfel zamówień koncernu na auta elektryczne wzrósł o 50 procent we Francji i Niemczech od początku wojny z Iranem (od końca lutego 2026). Dodał, że firma tworzy grupę zadaniową, by nadążyć za popytem. Jednak jak słusznie zauważa branżowy serwis Autoblog, „zamówienia w niektórych rynkach” to nie to samo co „popyt urósł o 50 procent”. Rejestracje nowych aut to twardy dowód faktycznej sprzedaży – i to one pokazują, że w maju 2026 roku, podczas gdy cały francuski rynek elektryków wystrzelił, grupa Renault odnotowała 7,6-procentowy spadek rok do roku.

Niemcy: wzrost jest, ale krzywa opada od marca

Z danych niemieckiego KBA wynika, że w maju zarejestrowano 59 969 nowych elektryków – o 39,3 procent więcej niż przed rokiem. To solidny wzrost. Ale w ujęciu miesiąc do miesiąca widać wyraźny spadek: w marcu było 70 663 auta, w kwietniu 64 350, w maju 59 969. Co więcej, udział elektryków w maju zamknął się w 25 procentach – co czwarte nowe auto. To dalekie od dominacji, której można by oczekiwać w masowej ucieczce od benzyny. Kryzys paliwowy nie wywołał szturmu, tylko niewielki wzrost. A dodatkowo – jak wskazano w analizie – od marca 2026 roku krzywa sprzedaży elektryków w Niemczech konsekwentnie opada.

Kto faktycznie zgarnia całą tę falę

W maju 2026 roku Tesla we Francji urosła o 655 procent (5446 rejestracji), BYD o 175 procent, a BMW o 41 procent. Renault w tym samym czasie traciło. Innymi słowy: popyt na elektryki rośnie, ale rozpływa się po całym rynku, a nie spływa grzecznie do jednego producenta. Ponadto dużą rolę odgrywają dopłaty: bonus ekologiczny we Francji podniesiono od stycznia 2026, a od października 2025 działa dodatkowa premia za baterie produkowane w Europie. Leasing social (rata ok. 100 euro miesięcznie) rusza 16 lipca 2026 – więc majowych liczb nim nie wytłumaczymy, ale resztą dopłat już tak. Wojna mogła dorzucić do pieca, ale to nie ona go rozpaliła.

Lekcja na dziś: co właściwie znaczy „wzrost o 50 procent”?

Kiedy producent chwali się wzrostem popytu o połowę, warto sprawdzić, czy mówi o podpisanych zamówieniach, o rejestracjach, czy o liczbie osób, które kliknęły konfigurator. Różnica między tymi trzema rzeczami jest mniej więcej taka jak między „zaprosiłem znajomych na imprezę”, „przyszli” a „przyszli, przynieśli własne jedzenie i na koniec posprzątali”.

Sam prezes Renault uczciwie zaznaczył, że gdy wojna się skończy (a teoretycznie już się kończy) i paliwo stanieje, zainteresowanie elektrykami spadnie – choć trend pozostanie. To jedno zdanie mówi więcej niż cały nagłówek.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR