Przekroczenie prędkości poza miastem. Kiedy grozi utrata prawa jazdy od 2026 roku?
Od marca 2026 roku kierowcy mogą stracić prawo jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h także poza terenem zabudowanym – ale nie wszędzie. Wyjaśniamy, na jakich drogach obowiązują nowe przepisy i jakie budzą wątpliwości.
Od 3 marca 2026 roku weszły w życie przepisy rozszerzające możliwość zatrzymania prawa jazdy na trzy miesiące za przekroczenie prędkości o więcej niż 50 km/h również poza obszarem zabudowanym. Zmiana dotyczy jednak wyłącznie dróg jednojezdniowych dwukierunkowych – nie obejmuje autostrad ani dwujezdniowych dróg ekspresowych. W praktyce oznacza to, że kierowcy muszą uważać nie tylko w miastach, ale także na zwykłych krajówkach i lokalnych trasach.
Jakie drogi objęto nowymi regulacjami?
Do tej pory utrata uprawnień za nadmierną prędkość groziła wyłącznie w terenie zabudowanym. Nowelizacja, którą opisuje Interia Motoryzacja, rozszerzyła ten zapis na drogi jednojezdniowe, dwukierunkowe poza miastem. Chodzi o trasy, na których ruch odbywa się w obu kierunkach po jednej jezdni – czyli typowe drogi krajowe, wojewódzkie czy powiatowe bez fizycznej separacji pasów.
Ważny wyjątek stanowią autostrady oraz drogi ekspresowe o dwóch jezdniach – tam nowe przepisy nie działają. Jednak w przypadku dróg ekspresowych, które mają tylko jedną jezdnię dla obu kierunków, regulacje obowiązują dokładnie tak samo jak na zwykłej krajówce. To istotne rozróżnienie, które może zaskoczyć kierowców przyzwyczajonych do myślenia, że „ekspresówka” zawsze oznacza większą swobodę.
Skala zjawiska – ile osób straciło już prawo jazdy?
Z danych policji przytoczonych przez źródło wynika, że w 2025 roku prawo jazdy za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h w terenie zabudowanym straciło dokładnie 26 507 kierowców. Po rozszerzeniu przepisów, w okresie od 3 marca do 16 kwietnia 2026 roku, ponad 1,5 tys. kierowców straciło uprawnienia na trzy miesiące za takie samo wykroczenie popełnione poza obszarem zabudowanym na drogach dwukierunkowych jednojezdniowych.
Liczby te pokazują, że nowe regulacje nie są martwym zapisem – policja egzekwuje je od pierwszych dni obowiązywania. Warto jednak pamiętać, że dane obejmują tylko wykroczenia zarejestrowane przez funkcjonariuszy lub fotoradary, a rzeczywista skala naruszeń może być większa.
Wątpliwości dotyczące pomiarów prędkości
Nowe przepisy budzą też kontrowersje. Jak podaje Interia Motoryzacja, Rzecznik Praw Obywatelskich otrzymuje zgłoszenia dotyczące nieuwzględniania marginesu błędu pomiarowego przez urządzenia kontroli prędkości. Do tej pory nie wprowadzono jednak zmian w przepisach, które nakazywałyby odejmowanie tolerancji przy kwalifikowaniu wykroczenia do utraty prawa jazdy.
Oznacza to, że kierowca może stracić uprawnienia nawet w sytuacji, gdy rzeczywista prędkość – po uwzględnieniu dopuszczalnego błędu pomiaru – jest nieco niższa niż 50 km/h powyżej limitu. Eksperci i organizacje kierowców postulują doprecyzowanie przepisów, ale na razie ustawodawca nie podjął w tej sprawie działań.
Co to oznacza dla kierowcy w praktyce?
Nowe regulacje nie oznaczają, że na autostradzie czy dwujezdniowej ekspresówce można bezkarnie przekraczać prędkość o 50 km/h. Wciąż grozi za to wysoki mandat i punkty karne, ale nie utrata prawa jazdy na trzy miesiące. Utrata uprawnień może nastąpić dopiero po przekroczeniu limitu punktów lub w przypadku recydywy.
Największą zmianą jest objęcie kontrolą zwykłych dróg poza miastem – tam, gdzie kierowcy często czują się mniej obserwowani i pozwalają sobie na większą prędkość. Warto mieć świadomość, że na drodze krajowej nr 28 czy lokalnej „gminnej” obowiązują dokładnie te same zasady co w mieście, jeśli chodzi o próg 50 km/h powyżej limitu.
Przed dłuższą trasą dobrze jest sprawdzić aktualne oznaczenia i pamiętać, że przepisy mogą się zmieniać. W razie wątpliwości co do konkretnej sytuacji warto skonsultować się z prawnikiem lub dokładnie przeanalizować treść nowelizacji. Bezpieczna i zgodna z przepisami jazda to nadal najlepszy sposób na uniknięcie nieprzyjemnych konsekwencji.


