Przegląd techniczny po nowemu. Co Unia planuje zmienić i jak to wpłynie na kierowców?
Unia planuje rozszerzyć zakres badań technicznych o kontrolę systemów bezpieczeństwa, emisji spalin i akcji serwisowych. Sprawdź, co może się zmienić w przeglądzie i jak się przygotować.
Unia Europejska planuje rozszerzenie zakresu obowiązkowych badań technicznych pojazdów. Projekt nowelizacji dyrektyw przewiduje m.in. kontrolę systemów bezpieczeństwa, pomiar emisji spalin oraz sprawdzanie, czy auto zostało poddane otwartej akcji serwisowej producenta. Zmiany mają zostać uchwalone przed końcem 2026 roku, a potem państwa członkowskie, w tym Polska, będą musiały wdrożyć je w swoich przepisach.
Co dokładnie ma się zmienić w przeglądzie?
Według propozycji, diagności mieliby obowiązek sprawdzać działanie nowoczesnych systemów bezpieczeństwa, takich jak poduszki powietrzne czy asystent hamowania przed przeszkodą. W przypadku zaawansowanych układów ADAS (np. system unikania kolizji) kontrola ich sprawności wymagałaby specjalistycznego oprzyrządowania i oprogramowania, którego dziś stacje kontroli pojazdów nie posiadają. W praktyce konieczne będzie doposażenie stacji lub outsourcing takich badań.
Kolejną nowością ma być obowiązkowy pomiar emisji cząstek stałych oraz tlenków azotu (NOx). Jak zaznaczają unijni politycy, obecność tych substancji w powietrzu przyczynia się do poważnych chorób układu oddechowego i krwionośnego. Wprowadzenie takiego pomiaru pozwoli łatwo wykryć samochody, które zostały pozbawione filtra cząstek stałych, a także te, w których element ten nie działa prawidłowo. Właściciele starszych diesli mogą więc spodziewać się, że przy najbliższym przeglądzie konieczne będzie doprowadzenie układu wydechowego do pełnej sprawności, co wiąże się ze sporym wydatkiem.
Sprawdzanie akcji serwisowych i kontrola aut elektrycznych
Projekt zakłada również, że diagnosta będzie musiał sprawdzić, czy dany samochód został objęty akcją serwisową ogłoszoną przez producenta. Chodzi o sytuacje, gdy wadliwe podzespoły zagrażają bezpieczeństwu – np. uchybienia na linii montażowej. Dziś takie informacje nie są weryfikowane podczas przeglądu. W przyszłości, jeśli właściciel nie stawi się na bezpłatną naprawę w autoryzowanym serwisie, nie otrzyma pieczątki przeglądu.
Osobny zestaw zmian dotyczy samochodów elektrycznych. Unia chce wprowadzić obowiązek kontroli instalacji wysokiego napięcia. Z raportu technicznego przygotowanego dla zespołu TRAN wynika, że kontrola powinna wykraczać poza odczytanie błędów z komputera pokładowego i obejmować wzrokową ocenę przewodów oraz ich połączeń. Istotne, ponieważ rosnąca liczba aut BEV na drogach wymaga od diagnostów nowych kompetencji i narzędzi.
Kiedy zmiany wejdą w życie i co to oznacza dla kierowców?
Prace nad nowelizacją dyrektyw 2014/45/UE i 2014/47/EU są zaawansowane. 2 lipca 2026 roku ruszyły konsultacje międzyinstytucjonalne, a porozumienie co do treści powinno zostać osiągnięte przed końcem 2026 roku. Potem nastąpi głosowanie w Parlamencie Europejskim. Jeśli projekt zostanie zaaprobowany, państwa członkowskie otrzymają czas na implementację zmian w swoich przepisach. Nie wiadomo jeszcze, jak długi będzie to okres – zazwyczaj wynosi od 12 do 24 miesięcy.
Dla kierowców najważniejsze jest, że już teraz warto zadbać o stan techniczny pojazdu, zwłaszcza w zakresie układów emisji spalin i systemów bezpieczeństwa. Usunięcie filtra DPF, wyłączone poduszki powietrzne czy niezałatwiona akcja serwisowa mogą w przyszłości uniemożliwić przejście przeglądu. Nie ma jednak powodów do paniki – zmiany są zaplanowane z wyprzedzeniem, a ich celem jest poprawa bezpieczeństwa i ochrona środowiska. Należy śledzić oficjalne komunikaty Ministerstwa Infrastruktury oraz Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów, by być na bieżąco z terminami i szczegółami.


