Prokurator wypuścił pijanego kierowcę z A1. Nie można go już zatrzymać
Prokurator wypuścił pijanego kierowcę z autostrady A1. Polskie prawo nie pozwala go ponownie zatrzymać – choć ma dwa zakazy sądowe. Sprawdź, dlaczego system nie chroni i co to znaczy dla Ciebie na drodze.
18 lipca na autostradzie A1 obywatele zatrzymali pijanego kierowcę audi A8, który uderzył w ciężarówkę i zagrażał innym. Prokurator wypuściła go bez przesłuchania – a polskie prawo nie pozwala już go ponownie zatrzymać. Oto dlaczego system nie potrafił powstrzymać mężczyzny z dwoma zakazami sądowymi.
Kto wypuścił pijanego kierowcę z autostrady A1?
W sobotę 18 lipca 2026 roku na autostradzie A1 w okolicy Lublińca kierowca audi A8 jechał slalomem, uderzył w ciężarówkę i stwarzał śmiertelne zagrożenie. Został obywatelsko ujęty przez innych uczestników ruchu i przekazany policji. Badanie wykazało wysoki poziom alkoholu – mężczyzna miał już dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów.
Mimo to prokurator rejonowy w Lublińcu zdecydowała o zwolnieniu go bez przesłuchania. Co więcej – zgodnie z polskim prawem nie można go już ponownie zatrzymać w tej samej sprawie.

Dlaczego nie można go zamknąć? Prawo wyklucza drugie zatrzymanie
Jak wynika z informacji opublikowanych przez portal brd24.pl, polskie przepisy nie przewidują możliwości ponownego zatrzymania osoby, która została wypuszczona przez prokuratora – nawet jeśli była złapana na gorącym uczynku. Prawo dopuszcza jedynie wzywanie do stawiennictwa i stosowanie dozoru, ale nie izolację.
- Zatrzymanie – możliwe tylko raz w danej sprawie.
- Po zwolnieniu przez prokuratora pozostaje jedynie wezwanie do stawiennictwa.
- Mężczyzna z A1 ma dwa zakazy sądowe, ale fizycznie wciąż może wsiąść za kółko.
Co to znaczy dla każdego kierowcy? Sprawa budzi grozę na drogach
Sytuacja pokazuje lukę w systemie: kierowca, który rażąco łamie prawo, może zostać wypuszczony, a potem – zgodnie z literą prawa – nie można go ponownie zamknąć. W praktyce oznacza to, że osoba pijana za kółkiem, z aktywnymi zakazami, dalej ma prawo poruszać się po drogach.
Dla przeciętnego kierowcy to sygnał, że nawet skrajne naruszenia nie gwarantują natychmiastowej izolacji. Wzrasta ryzyko, że na drodze spotkamy kogoś, kto powinien być za kratkami, a jednak jeździ. Jedyna realna ochrona to własna czujność i świadomość, że system ma dziury.
Kierowco – jak się chronić, skoro prawo nie chroni?
Eksperci zwracają uwagę, że w obliczu takich przypadków warto:
- Zawsze zgłaszać niebezpieczną jazdę na policję – nawet jeśli sprawca został wypuszczony.
- Nagrywać przebieg zdarzenia (wideo z dashcama może być kluczowym dowodem).
- Sprawdzać, czy uczestnik wypadku ma ważne uprawnienia – czasem prokurator nie sprawdza wszystkiego.
Sprawa z A1 to nie odosobniony przypadek. W Grecji, jak informuje Interia Motoryzacja, kierowcy od trzech lat jeżdżą po moście, który zapadł się do rzeki – bo nikt go nie odbudował. W Polsce z kolei pijany kierowca jeździ dalej, bo prokurator go wypuścił i nie można go zatrzymać powtórnie. Paradoksów nie brakuje, ale konsekwencje ponosimy wszyscy.


