Pijany na A1 puszczony przez prokurator. Nowy zarzut to dopiero początek
Kierowca Audi A8, który pijany wjeżdżał w auta na autostradzie i złamał dwa sądowe zakazy, wyszedł na wolność. Prokuratura postawiła mu nowy zarzut – sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym.
W sobotę 18 lipca na autostradzie A1 doszło do zdarzenia, które obiegło całą Polskę. Kompletnie pijany 36-letni mężczyzna kierujący Audi A8 wjeżdżał w inne samochody, a mimo że obowiązywały go dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, prokurator z Lublińca zdecydował o wypuszczeniu go na wolność. Sprawa wywołała oburzenie opinii publicznej, ale kilka dni później pojawiła się nowa decyzja – podejrzany został zatrzymany pod innym zarzutem: sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. To może zmienić wszystko.
Dwa zakazy, alkohol i chaos na A1 – jak to możliwe?
Z ustaleń śledczych wynika, że 36-latek miał już na koncie dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów – a mimo to usiadł za kierownicą po alkoholu. Na autostradzie A1, między węzłami, zaczął taranować inne samochody. Świadkowie opisują sceny grozy: Audi A8 miało uderzać w auta, które jechały zgodnie z przepisami. Dopiero interwencja innych kierowców, którzy zatrzymali pijanego mężczyznę, przerwała ten niebezpieczny rajd. Policja potwierdziła, że sprawca miał blisko 2 promile alkoholu we krwi.
Mimo tych faktów prokurator rejonowy w Lublińcu, prowadząca sprawę, zdecydowała się nie stosować tymczasowego aresztu. To właśnie ta decyzja wzbudziła największe emocje – w ocenie wielu komentatorów i zwykłych kierowców pozwoliła potencjalnemu recydywiście wrócić na drogę.

Nowy zarzut: sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym
Po fali krytyki prokuratura zmieniła strategię. Jak podaje serwis brd24.pl, w środę 22 lipca mężczyzna został ponownie zatrzymany – tym razem pod zarzutem sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. To znacznie poważniejszy paragraf niż jazda po pijanemu czy złamanie zakazu. Grozi za to nawet do 8 lat więzienia.
Prokuratorzy argumentują, że sposób, w jaki kierowca zachowywał się na A1 – celowe uderzanie w inne pojazdy, ignorowanie zasad ruchu – świadczył o zamiarze spowodowania poważnego wypadku, a nie tylko o jeździe po alkoholu. To kluczowa zmiana w kwalifikacji prawnej czynu.
Policz sam
Kalkulator mandatu za prędkość
Szacunkowa wysokość mandatu i liczba punktów karnych.
Wynik orientacyjny - zweryfikuj u źródła (aktualny taryfikator wykroczeń drogowych). Obszar wpływa na dopuszczalny limit prędkości, nie na wysokość mandatu w tej tabeli.
Co to oznacza dla innych kierowców?
Sprawa z A1 to nie tylko medialny skandal. To sygnał dla wszystkich uczestników ruchu, że nawet jeśli sprawca wyjdzie na wolność po pierwszym zatrzymaniu, prokuratura może później postawić mu znacznie cięższe zarzuty. Eksperci zwracają uwagę, że w polskim prawie sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy to przestępstwo, które nie wymaga ofiar – wystarczy stworzenie realnego zagrożenia życia lub zdrowia wielu osób.
Dla przeciętnego kierowcy oznacza to jedno: jeśli widzisz na drodze kogoś, kto zachowuje się agresywnie, pijany lub łamie zakazy, nie wahaj się dzwonić na policję. Twoja reakcja może zapobiec tragedii. A dla tych, którzy myślą, że jazda po alkoholu to „tylko mandat” – ta sprawa pokazuje, że konsekwencje mogą być o wiele poważniejsze, sięgające więzienia na lata.
Prokuratura w Lublińcu zapowiedziała, że będzie wnioskować o tymczasowe aresztowanie podejrzanego. Decyzja sądu w tej sprawie spodziewana jest w najbliższych dniach. Czy to początek końca bezkarności pijanych kierowców na polskich drogach? Wielu kierowców ma nadzieję, że tak.


