Odcinkowy pomiar prędkości w Szczecinie zawyżał wyniki. Co to oznacza dla kierowców?
System odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A6 w Szczecinie błędnie obliczał prędkość średnią. CANARD wyłączył urządzenie, a sprawa trafiła do wykonawcy. Wyjaśniamy, co się stało i jakie wnioski mogą wyciągnąć kierowcy.
W kwietniu 2026 roku Centrum Nadzoru nad Ruchem Drogowym uruchomiło nowy odcinkowy pomiar prędkości na niespełna 3,5-kilometrowym fragmencie autostrady A6 w Szczecinie. Kamery miały pilnować, by kierowcy – zwłaszcza ciężarówek – nie przekraczali dopuszczalnej prędkości. Szybko okazało się, że system nie działał prawidłowo. Zawyżał wyniki, a kierowcy otrzymywali wezwania z błędnie wyliczoną prędkością średnią. CANARD wyłączył urządzenie i czeka na wyjaśnienia od wykonawcy. Co się stało i czy można podważać inne mandaty z odcinkowych pomiarów?
Jak doszło do błędu? Źle obliczona prędkość średnia
Sprawę ujawnił Alvin Gajadhur, były minister infrastruktury i szef GITD, obecnie doradca prezydenta. Na portalu X opublikował wezwanie z CANARD skierowane do kierowcy ciężarowego Volvo. Według inspekcji kierowca jadąc autostradą A6 29 kwietnia przekroczył średnią dopuszczalną prędkość o 17 km/h – miał jechać średnio 97 km/h. Jednak z danych zawartych w samym wezwaniu wynikało co innego.
Na dokumencie widniały znaczniki czasu z kamer wjazdu i zjazdu oraz długość odcinka: 3,409 km. Czas wjazdu: 19:23:48, czas wyjazdu: 19:26:05. Różnica to 2 minuty i 17 sekund, czyli 137 sekund. Ze wzoru na prędkość średnią (droga podzielona przez czas) wynika, że pojazd poruszał się z prędkością około 89,6 km/h – a nie 97 km/h. Różnica wynosiła więc prawie 8 km/h. Jak informuje BRD24 opisujące sprawę, błąd polegał na nieprawidłowym przeliczeniu danych przez system pomiarowy.
Reakcja CANARD: system wyłączony, mandaty anulowane
Do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego szybko dotarły informacje o nieprawidłowościach. Odcinkowy pomiar prędkości na A6 w Szczecinie został wyłączony. – Nikt nie został ukarany mandatem, te sprawy zostały systemowo zamknięte – poinformował BRD24 Marek Konkolewski, zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego. Jak zaznacza, państwowa służba oczekuje teraz na wyjaśnienia od wykonawcy systemu – firmy Sprint, która instaluje na polskich drogach kamery UnicamVELOCITY 4.
Należy podkreślić, że w opisywanym przypadku kierowca ciężarówki faktycznie przekroczył prędkość (jechał około 89,6 km/h przy dopuszczalnych 80 km/h). Jednak zgodnie z obowiązującymi przepisami mandat można nałożyć dopiero po przekroczeniu o więcej niż 10 km/h. Błąd systemu spowodował, że wezwanie opiewało na wyższe przekroczenie, co mogło skutkować wyższym mandatem i punktami karnymi.
Co to oznacza dla kierowców? Praktyczne wnioski
Sprawa z A6 w Szczecinie to dowód na to, że systemy automatycznego nadzoru – choć coraz bardziej zaawansowane – nie są wolne od błędów. Dla kierowców płynie z tego kilka praktycznych wniosków.
Po pierwsze, jeśli otrzymasz wezwanie z CANARD, należy dokładnie sprawdzić wyliczenia. Na dokumencie widnieją dane: długość odcinka, czas wjazdu i wyjazdu. Możesz samodzielnie obliczyć prędkość średnią, korzystając ze wzoru: droga (w metrach) podzielona przez czas (w sekundach), a następnie pomnożona przez 3,6. Jeśli wynik znacząco różni się od podanego w wezwaniu, masz podstawę do złożenia reklamacji.
Po drugie, należy pamiętać, że CANARD ma obowiązek wycofać błędne wezwania. W przypadku Szczecina tak się stało – wszystkie sprawy zostały anulowane. Nie oznacza to jednak, że każdy błąd systemu zostanie automatycznie wykryty. Dlatego należy zachować czujność.
Po trzecie, sytuacja ta pokazuje, że nawet sprawdzone technologie mogą zawodzić. Kamery UnicamVELOCITY 4 są stosowane w wielu lokalizacjach w Polsce. Błąd w Szczecinie został szybko wychwycony, ale nie wiadomo, czy podobne problemy nie występują gdzie indziej. GITD czeka na wyjaśnienia od wykonawcy, a my – jako kierowcy – możemy jedynie mieć nadzieję, że podobne sytuacje będą wyjaśniane równie sprawnie.
Podsumowując: odcinkowy pomiar prędkości to skuteczne narzędzie, ale nie jest nieomylne. Należy znać swoje prawa i w razie wątpliwości weryfikować otrzymane wezwania. W przypadku Szczecina system został wyłączony, a kierowcy nie ponieśli konsekwencji. To dobra wiadomość, ale też sygnał, że nadzór nad systemami pomiarowymi powinien być jeszcze bardziej skrupulatny.


