Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Odcinkowy pomiar prędkości na A6 w Szczecinie zawyżał wyniki. Co to oznacza dla kierowców?

System odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A6 w Szczecinie błędnie obliczał prędkość średnią, zawyżając ją o kilka km/h. CANARD wyłączył urządzenie, a sprawy kierowców zostały zamknięte. Wyjaśniamy, jak doszło do błędu i co to oznacza dla użytkowników dróg.

4 min read
Abstract composition: a long, empty highway stretching into a hazy horizon, with a single blurred red taillight of a truck in the distance. Over the road, a faint, ghostly grid of lines and numbers hovers, slightly distorted, suggesting a miscalculation. The scene is bathed in cool, muted blue and grey tones, with a single warm orange glow from the taillight. No text, no signs, no screens.

W kwietniu 2026 roku Centrum Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) uruchomiło kolejne odcinkowe pomiary prędkości w Polsce. Kamery zamontowano m.in. na niespełna 3,5-kilometrowym fragmencie autostrady A6 w Szczecinie, między węzłem Rzęśnica a Szczecinem Dąbie. Szybko okazało się, że system nie działał prawidłowo – zawyżał prędkość średnią, przez co kierowcy ciężarówek otrzymywali wezwania za przekroczenia, których w rzeczywistości nie popełnili. Sprawę nagłośnił Alvin Gajadhur, były minister infrastruktury i szef GITD, obecnie doradca prezydenta. CANARD wyłączył odcinek, a sprawy zamknięto. Co dokładnie się stało i jakie wnioski płyną dla kierowców?

Jak doszło do błędu? Prosty wzór z fizyki obnażył usterkę

Jak opisuje portal brd24.pl, na wezwaniu wysłanym do kierowcy ciężarowego Volvo widniały zarówno znaczniki czasu wjazdu i zjazdu z odcinka, jak i długość drogi. Z danych wynikało, że pojazd pokonał dystans 3,409 km w czasie 2 minut i 17 sekund (137 sekund). Podstawiając te wartości do wzoru na prędkość średnią (V = s/t), otrzymujemy wynik 89,58 km/h. Tymczasem w wezwaniu CANARD podał prędkość 97 km/h – czyli o ponad 7 km/h więcej. System błędnie obliczał prędkość, zawyżając ją.

Warto dodać, że zgodnie z obowiązującymi przepisami kierowcy mogą być karani dopiero za przekroczenie prędkości o więcej niż 10 km/h od dopuszczalnej. W przypadku ciężarówek limit wynosi 80 km/h, więc rzeczywista prędkość 89,58 km/h oznaczała przekroczenie o 9,58 km/h – poniżej progu karania. Gdyby system działał poprawnie, kierowca w ogóle nie powinien otrzymać wezwania.

Reakcja CANARD: wyłączenie i zamknięcie spraw

Po ujawnieniu błędu Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) zareagował szybko. Jak poinformował brd24.pl Marek Konkolewski, zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego: „Nikt nie został ukarany mandatem, te sprawy zostały systemowo zamknięte”. Odcinkowy pomiar prędkości na A6 w Szczecinie został wyłączony. Służby czekają teraz na wyjaśnienia od wykonawcy systemu – firmy Sprint, która instaluje na polskich drogach kamery UnicamVELOCITY 4.

To ważna informacja dla kierowców, którzy mogli otrzymać wezwania z tego odcinka. GITD zapewnia, że wszystkie sprawy zostały anulowane, a żaden mandat nie został nałożony. Jednocześnie warto pamiętać, że podobne usterki mogą zdarzać się także w innych lokalizacjach – choć na razie nie ma informacji o innych błędnych pomiarach.

Co to oznacza dla kierowców? Praktyczne wnioski

Sprawa z A6 pokazuje, że nawet nowoczesne systemy pomiarowe mogą być zawodne. Dla kierowców płynie z tego kilka praktycznych wniosków:

  • Weryfikuj wezwania – jeśli otrzymasz wezwanie z CANARD, sprawdź, czy podane dane (czas, dystans) są zgodne z rzeczywistością. Możesz samodzielnie obliczyć prędkość średnią, korzystając ze wzoru z fizyki. W razie wątpliwości warto skontaktować się z GITD.
  • Nie panikuj – błędy systemów zdarzają się rzadko, ale nie są niemożliwe. GITD w tym przypadku działał transparentnie i wyłączył wadliwe urządzenie. To dowód, że nadzór nad systemami działa.
  • Przestrzegaj limitów – nawet jeśli system zawyżył prędkość, rzeczywista prędkość kierowcy ciężarówki i tak przekraczała dopuszczalne 80 km/h. Bezpieczna jazda zgodna z przepisami to najlepsza ochrona przed mandatami – i przed ryzykiem na drodze.

Co dalej? Oczekiwanie na wyjaśnienia wykonawcy

GITD czeka na szczegółowe wyjaśnienia od firmy Sprint, która odpowiada za instalację kamer. Na razie nie wiadomo, co dokładnie spowodowało błąd w obliczeniach – czy była to usterka oprogramowania, problem z synchronizacją czasu, czy inny czynnik. Dopiero po analizie technicznej będzie można stwierdzić, czy podobne ryzyko istnieje w innych lokalizacjach z kamerami UnicamVELOCITY 4.

Kierowcy mogą śledzić komunikaty GITD i CANARD, które regularnie informują o stanie technicznym urządzeń. W razie wątpliwości co do otrzymanego wezwania warto skonsultować się z prawnikiem lub rzecznikiem praw konsumentów – ale jak pokazuje ta sprawa, instytucje potrafią reagować i wycofywać błędne decyzje.

Sprawa odcinkowego pomiaru na A6 to przypomnienie, że technologia nie jest nieomylna. Dla kierowców najważniejsze jest jednak to, że system nadzoru nad ruchem drogowym w Polsce działa w sposób umożliwiający korektę błędów – a nie tylko automatyczne karanie.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR