🔥 Gemini Pro 170 zł -43% CapCut Pro 450 zł -25% do niedzieli Zobacz →
Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Odcinkowy pomiar prędkości na A6 w Szczecinie zawyżał wyniki. Co to oznacza dla kierowców?

System odcinkowego pomiaru prędkości na autostradzie A6 w Szczecinie błędnie obliczał prędkość średnią. GITD wyłączyło urządzenie i anulowało wezwania. Wyjaśniamy, co się stało i jakie wnioski płyną dla kierowców.

3 min read
A minimalist editorial illustration of a highway at dusk, with a single camera gantry above the road, but the camera lens is slightly tilted and out of focus, symbolizing a flawed measurement system. No text, signs, or screens. Soft blue and grey tones.

„Nikt nie został ukarany mandatem, te sprawy zostały systemowo zamknięte” – poinformował portal brd24.pl Marek Konkolewski, zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego. To efekt usterki, która ujawniła się na nowo uruchomionym odcinkowym pomiarze prędkości na autostradzie A6 w Szczecinie. Sprawa dotyczy kierowców ciężarówek, ale pokazuje szerszy problem – jak ważna jest kontrola poprawności działania systemów automatycznego nadzoru.

Jak doszło do błędu?

W kwietniu 2026 roku Centrum Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) uruchomiło kolejne odcinkowe pomiary prędkości w Polsce. Kamery UnicamVELOCITY 4 zamontowano na niespełna 3,5-kilometrowym fragmencie autostrady A6 między węzłem Rzęśnica a Szczecinem Dąbie. Na tym odcinku samochody osobowe mogą jechać 140 km/h, a ciężarowe – 80 km/h. Już po kilku tygodniach okazało się, że system nie działa prawidłowo.

Sprawę ujawnił Alvin Gajadhur, były minister infrastruktury i szef GITD, obecnie doradca prezydenta. Na portalu X pokazał wezwanie skierowane do kierowcy ciężarowego Volvo. Według CANARD pojazd jechał średnio 97 km/h, czyli o 17 km/h za szybko. Jednak z danych zawartych w samym wezwaniu – czasu wjazdu i wyjazdu oraz długości odcinka – wynikało, że rzeczywista prędkość średnia wynosiła około 89,6 km/h. Różnica 7,4 km/h powstała na skutek błędnego algorytmu obliczeniowego.

Reakcja GITD i konsekwencje

Po ujawnieniu nieprawidłowości Główny Inspektorat Transportu Drogowego natychmiast wyłączył odcinkowy pomiar prędkości na A6. Jak podkreślił Marek Konkolewski, żaden z kierowców nie został ukarany mandatem, a wszystkie sprawy zostały systemowo zamknięte. Inspekcja czeka teraz na wyjaśnienia od wykonawcy systemu – firmy Sprint, która instaluje kamery UnicamVELOCITY 4 na polskich drogach.

Warto zaznaczyć, że błąd nie polegał na fałszowaniu czasu przejazdu, lecz na nieprawidłowym przeliczeniu prędkości średniej. Z prostego wzoru fizycznego (droga podzielona przez czas) wynikała inna wartość niż ta podana w wezwaniu. To oznacza, że system nie poradził sobie z obliczeniami, co w praktyce mogło prowadzić do niesłusznego karania kierowców.

„Nikt nie został ukarany mandatem, te sprawy zostały systemowo zamknięte” – Marek Konkolewski, zastępca Głównego Inspektora Transportu Drogowego.

Co to oznacza dla kierowców?

Sprawa z A6 pokazuje, że nawet nowoczesne systemy nadzoru mogą się mylić. Dla kierowców – zwłaszcza zawodowych – to ważna informacja: warto weryfikować otrzymane wezwania, zwłaszcza gdy dotyczą odcinkowych pomiarów prędkości. Jeśli dane w wezwaniu budzą wątpliwości, można samodzielnie obliczyć prędkość średnią na podstawie czasu wjazdu i wyjazdu oraz długości odcinka. W przypadku rozbieżności należy zgłosić sprawę do CANARD lub GITD.

Nie oznacza to jednak, że można lekceważyć ograniczenia prędkości. Jak zauważają autorzy artykułu na brd24.pl, kierowcy ciężarówek często przekraczają dopuszczalne 80 km/h. Automatyczne systemy nadzoru mają jednak ograniczenie – mandat można nałożyć dopiero za przekroczenie o więcej niż 10 km/h. W opisywanym przypadku kierowca faktycznie jechał około 89,6 km/h, czyli o 9,6 km/h za szybko, co mieściło się w granicy tolerancji.

Wnioski i dalsze kroki

Usterka na A6 została szybko wychwycona i usunięta, co świadczy o sprawnym działaniu służb nadzoru. Niemniej jednak incydent ten powinien skłonić do refleksji nad jakością i niezawodnością systemów automatycznego pomiaru prędkości. Kierowcy mogą czuć się bezpieczniej, wiedząc, że GITD reaguje na zgłoszenia i wyłącza wadliwe urządzenia. Warto jednak pamiętać, że odpowiedzialność za bezpieczeństwo na drodze spoczywa przede wszystkim na nas samych – niezależnie od tego, czy systemy działają poprawnie, czy nie.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR