🔥 Gemini Pro 170 zł -43% CapCut Pro 450 zł -25% do niedzieli Zobacz →
Przejdź do treści
Ubezpieczenia i koszty

Odcinkowy pomiar prędkości: gdzie działa, a gdzie dopiero stanie?

Nowe systemy odcinkowego pomiaru prędkości pojawiają się na polskich drogach, ale nie zawsze oznaczają od razu aktywny pomiar. Podpowiadamy, jak sprawdzić, czy dane urządzenie już działa, i przypominamy aktualne mandaty za przekroczenie prędkości.

3 min read
A cinematic low-angle view of an empty expressway at golden hour, with a sleek modern speed camera gantry silhouetted against the warm sky. In the foreground, a car's side mirror reflects the road ahead. No text, signs or labels visible. Calm, editorial style.

W ostatnich latach sieć fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości w Polsce wyraźnie się zagęszcza. Jak podaje Interia Motoryzacja, infrastruktura tych systemów pojawia się stopniowo, często na długo przed rozpoczęciem pracy samych urządzeń. Dla kierowcy oznacza to jedno: widok kamer i znaków nie musi być równoznaczny z mandatem – ale zdroworozsądkowe zwolnienie i tak jest najbezpieczniejszym wyborem.

Gdzie już działają nowe systemy OPP?

Z informacji opublikowanych przez Interię Motoryzację wynika, że od początku czerwca 2026 roku uruchomiono kilka nowych odcinkowych pomiarów prędkości. 18 czerwca o godzinie 9:00 system rozpoczął pracę na drodze S6 w województwie pomorskim, między węzłami Matarnia i Owczarnia. Odcinek ma zaledwie 3,4 km, a obowiązująca prędkość maksymalna to 120 km/h (dla ciężarówek – 80 km/h).

Kilka dni wcześniej, 12 czerwca w południe, uruchomiono dwa inne systemy. Pierwszy na drodze ekspresowej S7 między węzłami Nowy Dwór Gdański i Dworek (9,1 km, także 120 km/h), drugi na tej samej trasie, ale w województwie świętokrzyskim, między węzłami Kielce – Północ i Barcza. Ten ostatni odcinek ma długość 2,5 km, a dozwolona prędkość to 120 km/h.

Fotoradar stoi, ale nie mierzy – jak to sprawdzić?

Z materiałów Interii wynika, że instalacje kamer i oznakowania często wyprzedzają faktyczne uruchomienie pomiarów. Przykładem jest fragment Południowej Obwodnicy Warszawy między węzłami Wilanów a Lubelska, gdzie urządzenia pojawiły się na miesiąc przed rozpoczęciem pracy. Podobnie było w lutym na autostradzie A4 między węzłem Krapkowice a MOP Góra Świętej Anny – system ruszył dopiero po kilku dniach od postawienia znaków.

Widok kamer i znaków działa prewencyjnie, ale – jak zauważa Interia – prowadzi też do gwałtownych hamowań, które na drogach ekspresowych mogą być ryzykowne. Zamiast reagować na widok budki, warto sprawdzić rzeczywisty status urządzenia. Najwygodniejszym narzędziem jest interaktywna mapa CANARD dostępna na stronie canard.gitd.gov.pl. Mapa pokazuje lokalizacje fotoradarów, odcinkowych pomiarów prędkości i systemów Red Light oraz ich status – czy są aktywne, czy jeszcze nie.

„Mapa na stronie CANARD informuje o aktywnych fotoradarach, odcinkowych pomiarach prędkości i systemach Red Light” – czytamy w materiale Interii.

Ile wynoszą mandaty za przekroczenie prędkości?

Niezależnie od tego, czy fotoradar działa, warto pamiętać o aktualnym taryfikatorze. Z danych przytoczonych przez Interię wynika, że kary są zróżnicowane w zależności od skali przekroczenia. Przykładowo: do 10 km/h – mandat 50 zł i 1 punkt karny, 11–15 km/h – 100 zł i 2 punkty, 16–20 km/h – 200 zł i 3 punkty. Im wyższe przekroczenie, tym surowsze konsekwencje: za 31–40 km/h grozi 800 zł i 9 punktów, a za 71 km/h i więcej – aż 2500 zł i 15 punktów karnych.

Warto dodać: wysokość mandatu i liczba punktów karnych zależą również od tego, czy kierowca popełnił podobne wykroczenie w ciągu ostatnich dwóch lat – w przypadku recydywy sankcje mogą być wyższe.

Podsumowując: pojawienie się nowych kamer to nie powód do paniki, ale dobry pretekst, by sprawdzić na mapie CANARD, które systemy faktycznie rejestrują wykroczenia. Niezależnie od statusu urządzenia, utrzymywanie bezpiecznej prędkości zgodnej z przepisami chroni przed mandatem i – co ważniejsze – zwiększa bezpieczeństwo na drodze.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR