Nowe odcinkowe pomiary prędkości na A1. 60 km pod stałą kontrolą od lipca
Od 30 czerwca na A1 działa sześć nowych odcinkowych pomiarów prędkości. Najdłuższy odcinek liczy prawie 60 km. Sprawdź, gdzie grozi Ci mandat i jak bezpiecznie zjechać z autostrady.
„Wszystkie urządzenia na autostradzie A1 zostaną uruchomione do 30 czerwca” – poinformował rzecznik Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego Wojciech Król. Dla kierowców korzystających z tej trasy oznacza to jedną, konkretną zmianę: od końca bieżącego miesiąca sześć nowych odcinkowych pomiarów prędkości zacznie działać, a najdłuższy z nich obejmie blisko 60 kilometrów trasy między Piotrkowem Trybunalskim a Częstochową. Warto wiedzieć, gdzie dokładnie staną nowe urządzenia i jak przygotować się do jazdy bez mandatu.
A1 pod lupą. Szybciej niż 140 km/h oznacza mandat
Odcinkowy pomiar prędkości (OPP) to system, który rejestruje czas przejazdu między dwoma punktami i na tej podstawie wylicza średnią prędkość. Jeśli przekracza ona dopuszczalne 140 km/h, kierowca otrzymuje automatyczny mandat. Jak podaje Interia Motoryzacja, nowe urządzenia montowane są właśnie wzdłuż autostrady A1. Na razie znaki informujące o początku i końcu stref są przekreślone, co oznacza, że system nie został jeszcze włączony. Prace montażowe wiążą się jednak z czasowymi zwężeniami jezdni, dlatego należy zachować szczególną ostrożność w mijanych miejscach.
Nowe odcinki kontroli to odpowiedź na dynamiczny wzrost liczby kierowców łamiących ograniczenia na tej trasie. System OPP działa w dwóch miejscach od lat, ale CANARD (Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym) postanowiło rozbudować sieć. Łącznie na ten cel przeznaczono 85 mln złotych. Dla porównania: mandat za przekroczenie prędkości o 31-40 km/h to 800 złotych i 10 punktów karnych, a powyżej 50 km/h – 1500 złotych i 15 punktów.
„Prawie 60 km pod stałą kontrolą między Piotrkowem a Częstochową” – czytamy w materiale Interii.
Strefa dylematu na rozjazdach. Dlaczego kierowcy wpadają w pułapkę?
Choć nowe OPP mają poprawić bezpieczeństwo, nie rozwiązują one innego częstego problemu na autostradach – tzw. strefy dylematu na zjazdach. Portal brd24.pl opisuje przypadek z trasy S6, gdzie kierowca mercedesa z lewego skrajnego pasa próbował gwałtownie zjechać na węźle. Uderzył w terminal zderzeniowy, czyli urządzenie montowane właśnie w takich miejscach, by pochłaniać energię uderzenia. Jak wyjaśnia Grzegorz Bagiński, dyrektor generalny Saferoad w Polsce: „To urządzenie, które jest i terminalem, i osłoną energochłonną. Jest to bowiem nowoczesne, hybrydowe urządzenie. Wygląda niepozornie, ale ma w sobie bardzo innowacyjne rozwiązanie, które pozwala pochłaniać energię uderzenia.”
Ekspert dodaje, że do tej pory nie dotarła do niego informacja o wypadku śmiertelnym po najechaniu na takie urządzenie. To dowód na to, że infrastruktura drogowa ewoluuje, by ratować kierowców nawet wtedy, gdy popełniają błąd. Kluczowe jest jednak, by samemu unikać ryzykownych manewrów. Przy prędkości 120-140 km/h w ciągu sekundy przejeżdżamy 30-40 metrów. Decyzja o zjeździe podjęta zbyt późno często kończy się uderzeniem w barierę lub inny pojazd.
Jak jechać bezpiecznie i bez mandatu? Praktyczne wskazówki
Zmiany na A1 i innych drogach szybkiego ruchu wymagają od kierowców przede wszystkim jednego: przewidywania. Przed wyruszeniem w trasę dobrze jest sprawdzić aktualne komunikaty o nowych odcinkach pomiaru prędkości. Znaki informacyjne są ustawiane w widocznych miejscach, ale jeśli ktoś jedzie na pamięć, może je przeoczyć. Zalecane jest trzymanie się ograniczenia – 140 km/h na autostradzie to nie sugestia, lecz prawnie wiążąca norma.
Podczas planowania zjazdu należy z wyprzedzeniem włączyć kierunkowskaz, zmniejszyć prędkość i płynnie zmienić pas. Gwałtowne hamowanie i skręcanie to najczęstsze przyczyny kolizji w strefach dylematu. Jeśli zdarzy się, że miniemy zjazd – lepiej kontynuować jazdę do następnego węzła. Ryzyko mandatu (i uszkodzenia auta) jest dużo niższe niż kilkanaście dodatkowych minut w trasie.
Co dalej? Rynek motoryzacyjny a tempo zmian
Montaż nowych OPP to nie jedyna zmiana na polskich drogach. Producenci samochodów, tacy jak Fiat czy BYD, dostosowują swoje strategie do realiów rynkowych. Fiat wprowadza model Qubo L wyłącznie z silnikiem Diesla, podczas gdy chiński BYD stawia na hybrydę plug-in w segmencie kompaktów, co może zaboleć Toyotę. Jedno jest pewne – zmiany w infrastrukturze i motoryzacji postępują, ale dla kierowców najważniejsze jest dostosowanie się do obowiązujących przepisów. Przed dłuższą podróżą warto sprawdzić mapę fotoradarów i OPP, a na trasie zachować spokój i koncentrację.


