Nowe fotoradary i OPP już działają. Gdzie czyhać na kierowców i jak to wpływa na koszty?
System CANARD rozbudowuje sieć fotoradarów i OPP. W pierwszym kwartale 2026 liczba wykroczeń wzrosła o 29 procent. Sprawdź, gdzie pojawiły się nowe urządzenia i jak wpływa to na koszty jazdy.
„Największy wzrost odnotowano w przypadku odcinkowych pomiarów prędkości. Liczba wykroczeń wykrytych przez te urządzenia była w pierwszym kwartale aż o 65 proc. wyższa niż przed rokiem” – podaje Interia Motoryzacja, powołując się na dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Temat dotyczy każdego kierowcy poruszającego się po polskich drogach, szczególnie trasach szybkiego ruchu. Wniosek jest jeden: systematyczna rozbudowa sieci fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości (OPP) sprawia, że ignorowanie limitów staje się coraz droższe, ale świadoma jazda pozwala uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek.
System CANARD rośnie w siłę – co pokazują dane?
Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD) systematycznie rozszerza sieć urządzeń rejestrujących naruszenia. Według informacji przekazanych przez GITD, w pierwszym kwartale 2026 roku fotoradary, OPP oraz systemy Red Light ujawniły ponad 344,4 tysiąca wykroczeń. Dla porównania, w analogicznym okresie 2025 roku było ich 266,7 tysiąca. Oznacza to wzrost o 29 procent.
Szczególnie wyraźny skok widać w przypadku odcinkowych pomiarów prędkości. Jak podaje źródło, liczba wykrytych naruszeń była w pierwszym kwartale aż o 65 procent wyższa niż przed rokiem. To efekt konsekwentnego dodawania nowych lokalizacji, przede wszystkim na trasach szybkiego ruchu, gdzie kierowcy najczęściej przekraczają dozwoloną prędkość.
Po zakończeniu aktualnej rozbudowy na polskich drogach ma działać 731 urządzeń rejestrujących naruszenia. To oznacza, że w najbliższych latach system będzie jeszcze gęstszy, a ryzyko mandatu – wyższe.
Nowe OPP i fotoradary – gdzie już działają?
W ostatnich tygodniach uruchomiono kolejne lokalizacje, które warto znać planując dłuższą trasę. Na autostradzie A4 między węzłem Tarnów Centrum a MOP Jawornik działa nowy OPP o długości 14,8 km. Na tym odcinku samochody osobowe mogą poruszać się z prędkością do 140 km/h, ciężarówki – do 80 km/h.
Kolejny pomiar odcinkowy został uruchomiony na drodze ekspresowej S3 między węzłami Parłówko i Brzozowo (województwo zachodniopomorskie). Obejmuje fragment o długości 4,1 km, z limitami odpowiednio 120 km/h dla aut osobowych i 80 km/h dla pojazdów ciężarowych. Trzecia nowa lokalizacja znajduje się na dolnośląskim fragmencie A4 między węzłami Krzyżowa i Krzywa – pomiar prowadzony jest na 10,3 km, a dopuszczalna prędkość wynosi 110 km/h.
Nie tylko OPP się rozwijają – 3 czerwca rozpoczął pracę nowy stacjonarny fotoradar w miejscowości Mokre na drodze krajowej nr 55 w województwie kujawsko-pomorskim. Obowiązuje tam ograniczenie prędkości do 50 km/h.
„Po zakończeniu aktualnej rozbudowy na polskich drogach ma działać 731 urządzeń rejestrujących naruszenia” – wynika z informacji przekazanych przez GITD.
Co to oznacza dla codziennej jazdy i domowego budżetu?
Wzrost liczby urządzeń i ich skuteczności oznacza przede wszystkim wyższe ryzyko mandatu za przekroczenie prędkości. W praktyce kierowcy, którzy jeżdżą zgodnie z limitami, nie mają się czego obawiać – system nie wpłynie na ich wydatki. Problem pojawia się u tych, którzy regularnie przekraczają dozwoloną prędkość, zwłaszcza na trasach szybkiego ruchu.
Mandaty za przekroczenie prędkości mogą być wysokie – w skrajnych przypadkach sięgają nawet 5000 złotych, a do tego dochodzą punkty karne. W dłuższej perspektywie częste mandaty wpływają także na składkę OC – ubezpieczyciele biorą pod uwagę historię wykroczeń przy wyliczaniu ceny polisy. Im więcej mandatów, tym wyższe ryzyko dla firmy ubezpieczeniowej, co może przełożyć się na wyższą składkę.
Jak podejść do tematu bez paniki?
Rozbudowa systemu CANARD nie jest powodem do paniki, ale do świadomego planowania trasy. Przed wyjazdem na dłuższą trasę warto sprawdzić aktualną listę lokalizacji fotoradarów i OPP – znajomość miejsc, w których kontrola jest szczególnie intensywna, pozwala uniknąć nieprzyjemności.
Najrozsądniejszym wnioskiem jest trzymanie się limitów prędkości nie tylko ze względu na mandaty, ale przede wszystkim na bezpieczeństwo własne i innych uczestników ruchu. Odcinkowe pomiary prędkości promują płynną, równomierną jazdę, która zmniejsza ryzyko wypadków i zużycie paliwa. W dłuższej perspektywie spokojna jazda przekłada się na niższe koszty eksploatacji – mniejsze spalanie, wolniejsze zużycie opon i układu hamulcowego.
Jeśli kierowca planuje regularne podróże trasami, na których pojawiły się nowe urządzenia, warto rozważyć dostosowanie stylu jazdy. To nie kwestia strachu, ale zdrowego rozsądku i dbałości o budżet domowy.
Przed dłuższą podróżą każdy kierowca może sprawdzić aktualne lokalizacje OPP i fotoradarów na stronie Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego. Wiedza o tym, gdzie znajdują się kontrole, pozwala świadomie planować prędkość i unikać mandatów.


