Kupiłeś używane auto i się zepsuło? Sąd wskazał, kiedy rękojmia nie działa
Kupno używanego auta to ryzyko. Sprawa Poloneza z 1988 r. pokazuje, że nie każda awaria to wada – sąd może uznać ją za naturalne zużycie. Sprawdź, jak uniknąć kosztownych błędów.
Kupno używanego samochodu to dla wielu kierowców największy wydatek poza mieszkaniem. Gdy po kilku tygodniach pojawia się poważna usterka, naturalnym odruchem jest sięgnięcie po rękojmię. Niestety, jak pokazuje głośna sprawa Poloneza z 1988 r., sąd może uznać, że awaria to nie wada, a normalne zużycie. Zanim kupisz używane auto, warto wiedzieć, gdzie przebiega granica odpowiedzialności sprzedawcy i na co zwracać uwagę, by nie przepłacić za naprawy.
Rękojmia a używane auto – co mówią przepisy?
Przepisy o rękojmi dają kupującemu prawo do reklamacji, jeśli samochód ma wadę fizyczną istniejącą w chwili sprzedaży. Problem w tym, że nie każda usterka ujawniona po transakcji jest wadą w rozumieniu prawa. Jak wynika z analizy wyroku Sądu Rejonowego w Grodzisku Mazowieckim, kluczowe jest ustalenie źródła problemu. W sprawie Poloneza 1.5 SLE z 1988 r., sprzedanego za 19,2 tys. zł, kupujący domagał się zwrotu ceny i odszkodowania w łącznej wysokości 42 tys. zł, argumentując, że silnik ma wadę. Sąd oddalił powództwo, a biegły stwierdził, że niskie ciśnienie oleju było skutkiem naturalnego zużycia panewki wałka rozrządu, typowego dla 34-letniego pojazdu o przebiegu 340 tys. km.
Jak podkreśla w rozmowie z Interią prawnik Oskar Możdżyń z Autoprawo.pl: „Niskie ciśnienie oleju w 34-letnim aucie to nie wada fizyczna, a naturalne zużycie eksploatacyjne wynikające z wieku i konstrukcji tego modelu silnika”. Oznacza to, że wiek i przebieg auta mają bezpośredni wpływ na zakres odpowiedzialności sprzedawcy.
Kiedy awaria nie jest wadą? Granica naturalnego zużycia
Wyrok w sprawie Poloneza nie oznacza, że rękojmia nie działa dla starszych samochodów. Wskazuje jednak, że sama awaria nie przesądza o odpowiedzialności sprzedającego. Z uzasadnienia wynika, że „kupując w październiku 2022 r. pojazd, Powód powinien się z powyższym, możliwym stanem funkcjonalności silnika Pojazdu liczyć i to stanowiło jego ryzyko kontraktowe”. Sąd uznał, że kupujący podczas jazdy próbnej zauważył niepokojące wskazania ciśnienia oleju, co oznaczało, że miał świadomość potencjalnych problemów.
Ekspert dodaje, że nie istnieje jedna uniwersalna granica oddzielająca wadę od zużycia. „Zawsze trzeba ustalać to w konkretnej sprawie. Przykładowo jeśli sprzedałem samochód z przebiegiem 200 tys. km, w którym po tygodniu padło sprzęgło, a zapewniałem że był na bieżąco serwisowany i miał wykonywane wszystkie konieczne naprawy, to istnieje ryzyko, że za taką wadę mogę odpowiadać” – wyjaśnia Możdżyń. Decydujące znaczenie mają: wiek pojazdu, przebieg, charakter usterki, moment jej wystąpienia oraz opinia biegłego.
Najczęstsze błędy kupujących – jak nie stracić pieniędzy?
Sprawa Poloneza ujawnia również typowe błędy, które popełniają nabywcy używanych aut. Po pierwsze, brak dokumentacji. Mecenas Możdżyń wskazuje: „Najczęstszym błędem kupujących jest brak udokumentowania wad, które usuwają. Jeśli kupujący zrobił remont silnika ze względu na słabą kompresję na jednym cylindrze i na dowód ma tylko fakturę, bez zdjęć, pomiaru kompresji i innych materiałów, to nawet jeśli ma rację, nie udowodni jej w sądzie”.
Po drugie, samodzielne naprawy bez kontaktu ze sprzedawcą. Sąd zwrócił uwagę, że kupujący Poloneza po złożeniu oświadczenia o odstąpieniu od umowy rozpoczął naprawę we własnym zakresie, nie dając sprzedawcy możliwości diagnostyki i ewentualnego usunięcia wad. To osłabiło jego pozycję procesową.
- Dokumentuj usterki – zrób zdjęcia, nagraj film, poproś warsztat o szczegółową opinię.
- Nie naprawiaj samodzielnie – przed ingerencją skontaktuj się ze sprzedawcą.
- Sprawdź historię pojazdu – raporty z przebiegiem i serwisem mogą pomóc w ocenie ryzyka.
- Zachowaj ostrożność przy starszych autach – im wyższy wiek i przebieg, tym większe prawdopodobieństwo, że usterka zostanie uznana za normalne zużycie.
Co to oznacza dla budżetu kierowcy?
Koszty napraw po zakupie używanego auta mogą być wysokie, a jeśli sąd uzna je za naturalne zużycie, cały ciężar finansowy spada na kupującego. W przypadku Poloneza powód przegrał sprawę i został obciążony kosztami procesu, co przy roszczeniu na 42 tys. zł mogło oznaczać dodatkowe wydatki rzędu kilku tysięcy złotych. Dlatego przed zakupem warto rozważyć wykonanie niezależnej ekspertyzy w stacji diagnostycznej lub u zaufanego mechanika.
Warto też pamiętać, że rękojmia nie działa jak gwarancja. Jak podkreśla prawnik, znaczenie mają zapewnienia składane przez sprzedawcę. Jeśli sprzedawca deklaruje, że auto było serwisowane, a po tygodniu pada skrzynia biegów, odpowiedzialność może być łatwiejsza do udowodnienia. W przypadku aut z dużym przebiegiem i wiekiem lepiej zakładać, że pewne usterki są nieuniknione.
Zanim podpiszesz umowę, sprawdź, czy sprzedawca jest przedsiębiorcą, czy osobą prywatną – w pierwszym przypadku rękojmia obowiązuje przez dwa lata, w drugim może być wyłączona. Więcej o zasadach rękojmi przeczytasz w analizie Interii dotyczącej wyroku sądu.
Świadomy zakup to nie tylko niższe ryzyko kosztownych napraw, ale też spokój i realna kontrola nad budżetem domowym. Warto poświęcić czas na diagnostykę i dokumentację – to inwestycja, która może uchronić przed sądowym bólem głowy.


