Koniec importera chińskich aut w UK. Czy to ostrzeżenie dla polskich kierowców?
Importer marek Skywell i DFSK zakończył działalność w Wielkiej Brytanii, zostawiając klientów bez serwisu i gwarancji. Przyglądamy się sytuacji i pytamy, czy podobne ryzyko istnieje na polskim rynku.
Importer chińskich marek Skywell i DFSK, firma Innovation Automotive, zakończył działalność w Wielkiej Brytanii. Wszystkie 16 salonów zostało zamkniętych, a klienci zostali bez dostępu do sieci serwisowej i możliwości wyegzekwowania gwarancji. To sytuacja, która może budzić niepokój także wśród polskich kierowców rozważających zakup auta z Chin.
Co się wydarzyło na brytyjskim rynku?
Jak podaje branżowy serwis Autocar, Innovation Automotive zakończył działalność w Wielkiej Brytanii z dniem 30 czerwca 2026 roku. Firma, która importowała pojazdy chińskich marek Skywell i DFSK, zamknęła wszystkie 16 salonów. Umowy z pracownikami rozwiązano, a klienci zostali bez wsparcia serwisowego i gwarancyjnego.
Marka Skywell zadebiutowała w Wielkiej Brytanii pod koniec 2024 roku. Lokomotywą sprzedaży miał być SUV Skywell BE11, który miał konkurować z takimi modelami jak Nissan Ariya czy Skoda Enyaq. Zainteresowanie było jednak minimalne – w całym 2025 roku zarejestrowano zaledwie 31 egzemplarzy tego modelu. Najlepszym miesiącem okazał się czerwiec 2026, gdy sprzedano 64 auta – głównie dzięki promocjom i wyprzedażom zalegających na placach pojazdów.
Co z gwarancją i częściami?
Rzecznik Innovation Automotive – zanim stracił pracę – przekazał, że firma dysponuje znacznymi zapasami części do pojazdów Skywell i aktywnie poszukuje „spadkobiercy”, który przejąłby obowiązki serwisowe. Marka Skywell podobno jest zainteresowana pozostaniem na brytyjskim rynku, ale na ten moment są to tylko domysły. Klienci zostali w praktyce bez żadnej realnej ścieżki dochodzenia roszczeń gwarancyjnych.
Warto podkreślić, że same marki Skywell i DFSK nie bankrutują – importer wycofuje się jedynie z Wielkiej Brytanii, planując skupić się na rynkach Bliskiego Wschodu. Dla brytyjskich właścicieli aut tych marek nie ma to jednak znaczenia – ich pojazdy zostały bez oficjalnego wsparcia.
Czy podobne ryzyko istnieje w Polsce?
Sytuacja w Wielkiej Brytanii nie musi oznaczać, że ten sam scenariusz powtórzy się w Polsce. Rynek chińskich aut w naszym kraju rozwija się dynamicznie, a wiele marek – takich jak MG, BYD czy Omoda – działa przez duże, stabilne grupy dealerskie. Jednak przykład z Wysp pokazuje, że ryzyko związane z zakupem auta mało znanego producenta jest realne.
Według prognoz firmy analitycznej AlixPartners, do końca 2030 roku z rynku może zniknąć nawet 80 proc. chińskich marek samochodowych. Powodem jest ostra konkurencja w branży, która zmusza słabszych graczy do wycofania się. Dla kierowcy oznacza to jedno: wybór marki o ugruntowanej pozycji i stabilnym zapleczu serwisowym staje się kluczowy.
Na co zwrócić uwagę przed zakupem chińskiego auta?
Przed podjęciem decyzji o zakupie warto sprawdzić kilka rzeczy. Po pierwsze, kto jest oficjalnym importerem i czy ma on ugruntowaną pozycję na rynku. Po drugie, jaka jest sieć serwisowa – czy w razie awarii będzie można liczyć na szybką naprawę. Po trzecie, czy producent ma plany rozwoju w Europie, czy może traktuje Stary Kontynent jako rynek eksperymentalny.
Warto również pamiętać, że gwarancja jest tak dobra, jak stabilność firmy, która jej udziela. Jeśli importer znika z rynku, papier gwarancyjny staje się bezwartościowy. Dlatego przed zakupem warto skonsultować się z mechanikiem lub rzeczoznawcą, który oceni realne ryzyko.
Sytuacja w Wielkiej Brytanii to przestroga, ale nie powód do paniki. Rynek motoryzacyjny w Polsce jest inny, a wiele chińskich marek działa tu odpowiedzialnie. Kluczowe jest jednak zachowanie zdrowego rozsądku i dokładne sprawdzenie, kto stoi za daną marką. W razie wątpliwości lepiej odłożyć decyzję lub wybrać sprawdzonego producenta z rozwiniętą siecią serwisową.


