Koniec „fal Dunaju” na A1. Po 14 latach rusza remont problematycznego odcinka
Autostrada A1 na odcinku Pyrzowice – Piekary Śląskie doczeka się remontu po 14 latach od oddania do użytku. „Fale Dunaju” mają zniknąć, a ograniczenia prędkości zostać zniesione. Sprawdź, co się zmieni i kiedy prace się rozpoczną.
„Autostrada A1 na liczącym ponad 3 km odcinku zostanie wyremontowana przez konsorcjum firm COLAS Polska i ANTEX II” – poinformował katowicki oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. To dobra wiadomość dla kierowców, którzy od 14 lat mierzą się z uciążliwymi nierównościami na trasie między Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi. Remont ma nie tylko wyeliminować słynne „fale Dunaju”, ale też przywrócić pełną nośność jezdni na co najmniej trzy dekady.
Skąd wzięły się „fale Dunaju” na A1?
Problemy na 16-kilometrowym odcinku autostrady A1 Pyrzowice – Piekary Śląskie zaczęły się wkrótce po oddaniu trasy do użytku w 2012 roku. Inwestycja kosztująca 1,5 mld zł już po kilku miesiącach zaczęła „falować”. Jak wynika z ekspertyzy wykonanej m.in. przez naukowców Politechniki Śląskiej, przyczyną podnoszenia się fragmentów jezdni było pęcznienie jednego z materiałów użytych podczas budowy. Charakterystyczne nierówności kierowcy szybko ochrzcili mianem „fal Dunaju”.
Od tego czasu na odcinku obowiązywały ograniczenia prędkości – do 110 km/h, a lokalnie nawet do 80 km/h. Dla wielu kierowców oznaczało to nie tylko wydłużenie czasu podróży, ale też realne ryzyko uszkodzenia zawieszenia czy opon. Ekspertyza, która kosztowała niemal 10 mln zł, pozwoliła w końcu zdiagnozować źródło problemu i opracować skuteczną metodę naprawy.
Co dokładnie zostanie naprawione?
Zakres prac jest szeroki i obejmuje odcinek o długości ponad 3 km – zaczyna się on około 150 m za wiaduktem na ul. Kościuszki w Siemoni, a kończy przy MOP Dobieszowice Zachód. Jak podaje GDDKiA, konstrukcja nawierzchni zostanie całkowicie rozebrana, łącznie z warstwą mrozoochronną i górną częścią nasypu drogowego. Nowa droga powstanie w technologii bitumicznej z zastosowaniem warstwy antypoślizgowej z piasku równoziarnistego, geomembrany uszczelniającej oraz geomateraca z kruszywa stabilizowanego georusztem.
Drogowcy deklarują, że taka technologia zabezpieczy autostradę przed przedostawaniem się wody opadowej i roztopowej do korpusu drogi – to właśnie wilgoć była jedną z przyczyn powstawania nierówności. Oprócz tego pojawi się nowe oznakowanie pionowe i poziome, nowe bariery ochronne, a także wyremontowane zostaną ekrany akustyczne. Planowana jest również przebudowa kanalizacji deszczowej oraz odnowa przepustu drogowego i dwóch wiaduktów.
Kiedy koniec utrudnień i ile to kosztuje?
Wartość inwestycji to 36,3 mln zł. Wykonawca będzie miał 11 miesięcy od daty podpisania umowy na wykonanie robót, z wyłączeniem okresu zimowego (od 16 grudnia do 15 marca). Oznacza to, że prace mogą potrwać nawet do dwóch sezonów budowlanych. GDDKiA zaznacza jednak, że warunkiem zatwierdzenia tymczasowej organizacji ruchu będzie utrzymanie ciągłości ruchu na trasie w trakcie prowadzonych prac. Kierowcy muszą się więc liczyć z utrudnieniami, ale nie z całkowitym zamknięciem autostrady.
Od wyboru wykonawcy mogą jeszcze odwołać się inne firmy biorące udział w przetargu – mają na to czas do 22 czerwca 2026 roku. Jeśli żadna z nich nie zdecyduje się na taki krok, umowa zostanie podpisana jeszcze na przełomie drugiego i trzeciego kwartału tego roku.
Co to oznacza dla kierowców?
Po zakończeniu remontu zniknie obecnie obowiązujące ograniczenie prędkości do 110 km/h, a lokalnie do 80 km/h. Drogowcy podkreślają, że wszelkie deformacje i uszkodzenia zostaną kompleksowo naprawione, a trwałość eksploatacyjna autostrady ma być zapewniona na co najmniej następne 30 lat. Dla osób regularnie korzystających z tego odcinka A1 to realna poprawa komfortu i bezpieczeństwa jazdy.
Warto jednak pamiętać, że do czasu zakończenia prac obowiązują aktualne ograniczenia prędkości i oznakowanie tymczasowe. Interia Motoryzacja opisuje szczegóły remontu i przypomina, że wykonawca będzie musiał opracować koncepcję tymczasowej organizacji ruchu jeszcze przed rozpoczęciem faktycznej naprawy. Kierowcy powinni śledzić komunikaty GDDKiA i dostosowywać się do zmieniających się warunków na drodze.
Remont „fal Dunaju” to dowód, że nawet poważne błędy wykonawcze sprzed lat można skutecznie naprawić – pod warunkiem że znajdą się środki i wola, by przeprowadzić rzetelną diagnostykę i trwałą modernizację. Dla kierowców to przede wszystkim ulga, że po 14 latach czekania problem wreszcie doczeka się rozwiązania.


