Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Koniec „fal Dunaju” na A1. GDDKiA wybrała wykonawcę remontu po 14 latach

Autostrada A1 między Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi od 14 lat zmaga się z nierównościami zwanymi „falami Dunaju”. GDDKiA wybrała wykonawcę remontu, który ma przywrócić nawierzchni trwałość na 30 lat. Sprawdź, co zmieni się dla kierowców.

4 min read
Aerial view of a long highway with a smooth, repaired asphalt surface contrasting with a visibly wavy, damaged section nearby. Soft morning light, no text or signs visible, abstract composition emphasizing texture and repair.

Kierowcy podróżujący autostradą A1 między Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi od 14 lat mierzą się z uciążliwymi nierównościami, które zyskały nieoficjalną nazwę „fal Dunaju”. Jak podaje Interia Motoryzacja, katowicki oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad wybrał wreszcie wykonawcę remontu. To dobra wiadomość dla wszystkich regularnie korzystających z tego odcinka – problem ma zniknąć, a nawierzchnia ma być trwała przez kolejne trzy dekady.

Skąd się wzięły „fale Dunaju” na A1?

Odcinek autostrady A1 o długości 16 km między Pyrzowicami a Piekarami Śląskimi oddano do użytku w 2012 roku. Inwestycja kosztowała 1,5 mld zł, ale już wkrótce po otwarciu kierowcy zaczęli zgłaszać niepokojące nierówności jezdni. Z materiałów GDDKiA wynika, że charakterystyczne „falowanie” było efektem pęcznienia jednego z materiałów użytych podczas budowy. Aby dokładnie zbadać przyczynę, zlecono ekspertyzę, którą wykonali m.in. naukowcy z Politechniki Śląskiej. Kosztowała ona niemal 10 mln zł.

Przez lata problem był jedynie łagodzony – wprowadzono ograniczenia prędkości do 110 km/h, a lokalnie nawet do 80 km/h. Dla kierowców oznaczało to nie tylko dyskomfort, ale też wydłużenie czasu podróży i ryzyko uszkodzenia zawieszenia. Teraz wreszcie zapadła decyzja o kompleksowej naprawie.

Kto i za ile wyremontuje „fale Dunaju”?

Jak informuje Interia Motoryzacja, przetarg na remont wygrało konsorcjum firm COLAS Polska i ANTEX II. Wartość kontraktu to 36,3 mln zł. Od wyboru mogą jeszcze odwołać się inne firmy biorące udział w postępowaniu – mają na to czas do 22 czerwca 2026 roku. Jeżeli żadna nie wniesie protestu, umowa zostanie podpisana na przełomie drugiego i trzeciego kwartału tego roku.

Prace obejmą odcinek o długości nieco ponad 3 km w kierunku Gliwic – zaczynający się około 150 m za wiaduktem na ul. Kościuszki w Siemoni, a kończący przy MOP Dobieszowice Zachód. Wykonawca będzie miał 11 miesięcy na realizację, z wyłączeniem okresu zimowego (od 16 grudnia do 15 marca).

Jak będzie wyglądać naprawa i co zmieni się dla kierowców?

Zakres robót jest bardzo szeroki. Konstrukcja nawierzchni zostanie całkowicie rozebrana – aż do warstwy mrozoochronnej i górnej części nasypu. Nowa droga powstanie w technologii bitumicznej z zastosowaniem warstwy antypoślizgowej z piasku równoziarnistego, geomembrany uszczelniającej oraz geomateraca z kruszywa stabilizowanego georusztem. Drogowcy deklarują, że taka technologia zabezpieczy autostradę przed przedostawaniem się wody opadowej i roztopowej do korpusu drogi, co było jedną z głównych przyczyn wcześniejszych deformacji.

Oprócz tego pojawi się nowe oznakowanie pionowe i poziome, nowe bariery ochronne, a także wyremontowane zostaną ekrany akustyczne. Planuje się również wymianę i remont istniejących elementów odwodnienia, przebudowę kanalizacji deszczowej oraz odnowę przepustu drogowego. Dodatkowo wykonawca zajmie się wiaduktem w ciągu autostrady i wiaduktem nad trasą.

Warto wiedzieć, że podczas prac ruch na A1 ma być utrzymany – warunkiem zatwierdzenia tymczasowej organizacji ruchu będzie zachowanie ciągłości trasy. Po zakończeniu remontu ograniczenia prędkości do 110 km/h i 80 km/h zostaną zniesione.

Co to oznacza dla użytkowników A1?

Dla osób regularnie pokonujących odcinek Pyrzowice – Piekary Śląskie to przede wszystkim koniec wieloletnich utrudnień i ryzyka uszkodzenia pojazdu. Nierówności nawierzchni, zwłaszcza przy wyższych prędkościach, obciążają zawieszenie, opony i układ kierowniczy. Długotrwała jazda po „falach” może prowadzić do przyspieszonego zużycia amortyzatorów, wahaczy czy łożysk. Po remoncie kierowcy zyskają nie tylko komfort, ale też bezpieczeństwo – równa nawierzchnia to lepsza przyczepność i krótsza droga hamowania.

Należy jednak pamiętać, że termin zakończenia prac to połowa 2027 roku (przy założeniu podpisania umowy w trzecim kwartale 2026 i 11-miesięcznym okresie realizacji). Do tego czasu trzeba liczyć się z utrudnieniami związanymi z prowadzeniem robót w pasie drogowym. GDDKiA zapewnia, że priorytetem jest utrzymanie płynności ruchu, ale zwężenia i czasowe zmiany organizacji ruchu są nieuniknione.

Remont „fal Dunaju” to dobra wiadomość dla wszystkich, którzy cenią sobie bezpieczną i komfortową podróż. Warto śledzić komunikaty GDDKiA dotyczące postępów prac i ewentualnych zmian w organizacji ruchu, aby odpowiednio zaplanować trasę.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR