Koledzy Łukasza Żaka mieli stawić się w areszcie. Gdzie są? Sąd i policja bezradni
Trzej skazani na kary od 4 do 5 lat więzienia za mataczenie po tragicznym wypadku nie zgłosili się do aresztu. Sąd odsyła do policji, a ta od dwóch dni nie potrafi potwierdzić, czy kogokolwiek zatrzymała.
Trzej mężczyźni skazani na kary od 4 do 5 lat więzienia za mataczenie, nieudzielenie pomocy i organizację ucieczki po wypadku na Trasie Łazienkowskiej mieli stawić się w areszcie. Sąd nakazał tymczasowe aresztowanie po wyroku, ale skazani nie przyszli na ogłoszenie wyroku. Teraz ani sąd, ani policja nie wiedzą, gdzie są. Sprawa pokazuje, że nawet surowe wyroki nie oznaczają automatycznie, że skazani trafią za kratki.
Kim są skazani i za co odpowiadają?
Kacper K. został skazany na 5 lat więzienia. Prowadził pijany samochodem Cupra, którym przyjechał na miejsce wypadku. Później dał ten sam samochód jednemu z kolegów, by przekazał go sprawcy do ucieczki. Nie udzielił pomocy ofiarom i składał fałszywe zeznania o tym, kto kierował VW Arteonem. Mikołaj N. i Damian J. usłyszeli wyroki po 4 lat więzienia. Obaj nie udzielali pomocy ofiarom, brali udział w organizacji ucieczki Łukasza Żaka do Niemiec i tworzyli fałszywe teorie mające zmylić śledczych. Prokurator domagał się niższych kar, ale sąd uznał, że wina jest szczególnie duża.

Wyrok zapadł, ale skazani zniknęli
W związku z karami przekraczającymi 3 lata pozbawienia wolności sędzia Maciej Mitera zdecydował o zastosowaniu wobec wszystkich trzech aresztu tymczasowego. To standardowa procedura, gdy istnieje ryzyko ucieczki. Problem polega na tym, że według nieoficjalnych informacji żaden z nich nie stawił się w areszcie. Sąd Rejonowy dla Warszawy Śródmieścia, zapytany o sprawę, odpowiedział: „Nie możemy potwierdzić czy w/w zostali zatrzymani ponieważ czynności wykonuje Policja”. Komenda Stołeczna Policji od dwóch dni ustala, czy funkcjonariusze dostali zlecenie doprowadzenia skazanych i czy udało się ich zatrzymać. Na razie brak odpowiedzi.
Co to oznacza dla wymiaru sprawiedliwości?
Sprawa kolegów Łukasza Żaka stawia pod znakiem zapytania skuteczność egzekwowania wyroków. Kara 20 lat więzienia dla sprawcy wypadku, Łukasza Żaka, zapadła, ale osoby, które mu pomagały i mataczyły, mogą uniknąć odbycia kary. Czytelnik ma prawo pytać: jak to możliwe, że skazani znikają, a sąd i policja nie potrafią szybko potwierdzić ich zatrzymania? To nie tylko kwestia jednej sprawy, ale ogólnego zaufania do systemu. Więcej szczegółów w źródle.
Podsumowanie
Sprawa pokazuje, że nawet najsurowsze wyroki nie gwarantują, że skazani trafią za kratki, jeśli system nie działa sprawnie. Dla kierowców i uczestników ruchu drogowego to sygnał, że bezkarność może dotyczyć także tych, którzy pomagają przestępcom. Czy policja w końcu zatrzyma skazanych? Na odpowiedź musimy poczekać.


