Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Kłopotliwa droga do dopłaty. Co wynika z problemów programu NaszEauto?

Złożenie wniosku o dopłatę do elektryka w programie NaszEauto to jedno. Otrzymanie pieniędzy to drugie. Przeanalizowaliśmy relację kierowcy, który czekał pół roku na decyzję. Wnioski są praktyczne.

3 min read
A minimalist editorial composition showing a hand holding a car key in front of a blurred highway landscape, with soft morning light suggesting a long journey ahead. The mood is calm and reflective, no text or signs visible.

Program dopłat do samochodów elektrycznych NaszEauto miał zachęcić Polaków do zmiany napędu. W praktyce droga od wniosku do pieniędzy bywa wyboista. Jeden z kierowców opisał na łamach Interii swoją sześciomiesięczną procedurę, która unaocznia, gdzie leżą największe przeszkody i czego przyszli beneficjenci mogą się spodziewać.

Pół roku oczekiwania: od grudnia do czerwca

Autor relacji złożył wniosek ostatniego dnia grudnia 2025 r. Powód? Pula środków szybko się kurczyła, a samochód miał jeszcze tymczasowe pozwolenie na użytkowanie. Jak sam przyznaje: „Mój wniosek trafił do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ostatniego dnia grudnia 2025 roku”. Przez kolejne miesiące nie działo się nic – status w systemie pozostawał niezmieniony. Dopiero w połowie maja pojawiła się prośba o korektę: zastąpienie tymczasowego dowodu stałym. 2 czerwca wniosek oceniono pozytywnie, a 11 czerwca zapadła decyzja o przyznaniu dopłaty. Łącznie: prawie sześć miesięcy.

Infolinia i formularz – gdzie tkwią schody?

Z materiałów wynika, że największym wyzwaniem nie był sam formularz, ale komunikacja z operatorem programu. Autor próbował dodzwonić się na infolinię. O 7:35 był 90. w kolejce. O 15:00 – wciąż 35. Udało mu się porozmawiać z konsultantem dopiero następnego dnia, dzwoniąc punktualnie o 7:30. Co istotne: „Formularz tego w żaden sposób nie podpowiadał” – mówi o kwestii zmiany formy zabezpieczenia. Aby zobaczyć alternatywne opcje, trzeba było odznaczyć wcześniejszy wybór. Brak intuicyjności narzędzia wydłużał cały proces.

Zmiana formy zabezpieczenia i decyzja, która… cofa sprawę

11 czerwca, w dniu otrzymania decyzji o dopłacie, system poinformował równocześnie o konieczności kolejnej korekty – właśnie po to, by umożliwić zmianę zabezpieczenia, o którą autor prosił już w maju. Jak opisuje: „Odwołałem wizytę, wróciłem do systemu i skutecznie zmieniłem zabezpieczenie na wpłatę 5 proc. wartości dotacji”. Choć ostatecznie udało się skorzystać z uproszczonej formy, cała sytuacja pokazuje, że decyzje mogą być wydawane, zanim wszystkie kwestie administracyjne zostaną domknięte.

Porównanie z Niemcami i nauka na przyszłość

Autor przywołuje niemiecki urząd BAFA, który „deklaruje rozpatrywanie kompletnych wniosków w ciągu kilku tygodni”. Nie jest to porównanie wprost, bo systemy różnią się skalą i regulacjami, ale pokazuje, że procedury mogą być bardziej przewidywalne. W polskim programie kluczowe wydarzenia „zmieściły się w jednym miesiącu” (maj i czerwiec), reszta to oczekiwanie. Dla kogoś, kto planuje zakup elektryka, oznacza to jedno: warto złożyć wniosek dopiero po uzyskaniu „twardego” dowodu rejestracyjnego, chyba że akceptuje się ryzyko długiego oczekiwania.

Szczegółowy opis całej procedury dostępny jest w artykule Interii opisującym historię wnioskodawcy. Warto go przeczytać przed podjęciem decyzji o udziale w programie.

Co z tego wynika dla kupującego?

Program NaszEauto działa, ale jego obsługa administracyjna pozostawia pole do usprawnień. Z perspektywy kierowcy najważniejsze wnioski są trzy. Po pierwsze: kompletny, stały dowód rejestracyjny to podstawa – złożenie wniosku na „miękkim” dowodzie niemal na pewno wywoła konieczność korekty. Po drugie: warto od początku wybrać uproszczoną formę zabezpieczenia (wpłata 5 proc.), by uniknąć notarialnych formalności. Po trzecie: trzeba liczyć się z kilkumiesięcznym oczekiwaniem, a kontakt z infolinią może wymagać cierpliwości. Ostateczna decyzja o przystąpieniu do programu należy do kupującego – najlepiej po dokładnym zapoznaniu się z regulaminem i realiami opisanymi przez uczestników.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR