Klocki hamulcowe tylko w ASO? Co norma Euro 7 oznacza dla kosztów eksploatacji
Norma Euro 7 po raz pierwszy obejmie emisję pyłu z hamulców. Producenci części ostrzegają, że może to oznaczać brak zamienników klocków przez nawet dwa lata. Sprawdzamy, co to oznacza dla portfela kierowcy i rynku wtórnego.
Od końca listopada 2027 roku wszystkie nowo rejestrowane w Unii Europejskiej samochody osobowe i dostawcze będą musiały spełniać wymogi normy Euro 7. Po raz pierwszy regulacje obejmą nie tylko spaliny, ale także emisję pyłu pochodzącego z hamulców. Dla kierowców i osób kupujących używane auto oznacza to potencjalną zmianę w dostępie do podstawowych części eksploatacyjnych – i to na długie miesiące.
Czym grozi brak zamienników klocków hamulcowych?
Trzy organizacje branżowe – FEMFM, CLEPA i FIGIEFA – wystosowały wspólną deklarację do Komisji Europejskiej, w której alarmują, że bez dostępu do danych technicznych nie są w stanie opracować klocków hamulcowych zgodnych z nową normą. Jak informuje Interia Motoryzacja w artykule o normie Euro 7, „producenci nie mają obecnie dostępu do kluczowych danych technicznych, bez których opracowanie komponentów zgodnych z Euro 7 jest praktycznie niemożliwe”.
Skutek? Przez długie miesiące – nawet dwa lata – klocki i tarcze hamulcowe do nowych samochodów mogą być dostępne wyłącznie w Autoryzowanych Stacjach Obsługi (ASO). Dla właścicieli aut przekłada się to na wyższe koszty serwisu i mniejszy wybór. Dla firm flotowych, które odpowiadają za blisko 70 proc. rejestracji nowych aut w Polsce i Niemczech, to realne straty finansowe.
Kogo dotknie problem najbardziej?
Z perspektywy indywidualnego kierowcy, który pokonuje 15–20 tys. km rocznie, wymiana klocków nie jest codziennością. Ale w przypadku firm transportowych, kurierskich, taksówkarskich czy operatorów carsharingu – które często korzystają z niezależnych warsztatów – brak zamienników skutkuje koniecznością dłuższego serwisowania w ASO i wyższymi kosztami eksploatacji.
„Wiele z takich podmiotów dysponuje własnymi warsztatami lub korzysta z usług serwisów niezależnych, co pozwala ograniczyć koszty obsługi i przestoju pojazdów” – czytamy w materiale Interii. W ich przypadku brak zamienników tak podstawowych elementów jak klocki hamulcowe będzie powodować konkretne straty.
Co z rynkiem aut używanych?
Dla osób kupujących samochód używany po 2027 roku problem może być mniej dotkliwy, ale należy o nim pamiętać. Jeśli auto będzie wymagało wymiany klocków, a na rynku nie pojawią się jeszcze zamienniki, właściciel będzie skazany na ASO. To podnosi koszty utrzymania pojazdu i może wpłynąć na decyzję o zakupie konkretnego modelu.
Producenci części zamiennych nie kwestionują potrzeby ograniczania emisji cząstek stałych. Zwracają jednak uwagę, że każdy miesiąc opóźnienia w przyjęciu przepisów wykonawczych zmniejsza szansę na pojawienie się konkurencyjnych rozwiązań w momencie wejścia regulacji w życie. „Dodatkowym ograniczeniem są możliwości laboratoriów badawczych, które już dziś dysponują ograniczoną przepustowością” – dodaje Tomasz Bęben z SDCM.
Jak się przygotować?
Na razie nie ma powodów do paniki. Norma Euro 7 dla nowych typów aut zacznie obowiązywać od końca listopada 2026 roku, a dla wszystkich nowo rejestrowanych – od 29 listopada 2027. Przez najbliższe kilkanaście miesięcy rynek części zamiennych pozostanie bez zmian. Należy śledzić rozwój sytuacji, zwłaszcza jeśli planujesz zakup nowego auta w 2027 lub 2028 roku.
Przed zakupem samochodu warto sprawdzić, czy dany model będzie objęty nowymi regulacjami i czy producent przewidział dostępność zamienników. Na razie nie wiadomo, jak szybko uda się wypracować kompromis między Komisją Europejską a branżą części zamiennych. Jedno jest pewne – koszty eksploatacji nowych aut mogą wzrosnąć, a wybór warsztatu się zawęzić.
W najbliższych miesiącach warto monitorować komunikaty producentów i organizacji branżowych. Jeśli jesteś kierowcą, który planuje dłuższe utrzymanie auta, rozważ zakup modelu wyprodukowanego przed 2027 rokiem – przynajmniej do czasu, gdy rynek zamienników się ustabilizuje.


