Kierowcy spoza UE często unikają mandatów. Dlaczego fotoradary ich nie łapią?
W ubiegłym roku system CANARD zarejestrował 120 tysięcy wykroczeń popełnionych przez kierowców pojazdów zarejestrowanych poza Unią Europejską, ale wystawiono zaledwie 3443 mandaty. Problem wynika z braku międzynarodowych umów o wymianie danych, a Ministerstwo Infrastruktury zapowiada zmiany.
W Polsce system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym rejestruje rocznie ponad milion wykroczeń, ale nie wszystkie kończą się karą. Dotyczy to zwłaszcza kierowców pojazdów zarejestrowanych poza Unią Europejską. W ubiegłym roku fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości należące do CANARD zarejestrowały 120 tysięcy naruszeń popełnionych przez takie pojazdy, a mimo to wystawiono tylko 3443 mandaty. Problem narasta i dotyczy głównie samochodów z ukraińskimi, białoruskimi i rosyjskimi tablicami rejestracyjnymi.
Skala problemu: tysiące wykroczeń, garstka mandatów
Według danych opublikowanych przez „Rzeczpospolitą”, w 2025 roku kierowcy pojazdów z ukraińskimi tablicami rejestracyjnymi popełnili ponad 77,2 tysiąca wykroczeń zarejestrowanych przez system CANARD. Rok wcześniej było ich około 62,4 tysiąca, a dwa lata wcześniej około 52 tysiące. Oznacza to systematyczny wzrost liczby naruszeń. W przypadku pojazdów z Białorusi i Rosji odnotowano znacznie mniej przypadków, jednak i tam egzekwowanie kar jest równie trudne.
Łączna liczba naruszeń popełnionych przez pojazdy spoza UE w ubiegłym roku sięgnęła 120 tysięcy. Dla porównania, cały system CANARD zarejestrował w tym samym okresie niespełna 1,3 miliona wykroczeń, co oznacza, że co dziesiąte zdjęcie wykonane przez fotoradar dotyczy auta zarejestrowanego poza wspólnotą.
Dlaczego fotoradary nie działają na kierowców spoza UE?
Jak wyjaśniają eksperci, samo wykrycie wykroczenia nie stanowi dziś wyzwania. Nowoczesne fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości rejestrują przekroczenie dozwolonej prędkości czy przejazd na czerwonym świetle bez problemu. Kluczową przeszkodą jest ustalenie właściciela pojazdu. Dla samochodów zarejestrowanych poza Unią Europejską polskie służby bardzo często nie mają dostępu do takich danych.
Powodem są głównie braki w umowach międzynarodowych oraz ograniczona wymiana informacji pomiędzy poszczególnymi państwami. Aby wystawić mandat, trzeba wiedzieć, kto jest właścicielem auta – bez tego nie można wysłać wezwania ani nałożyć kary. W praktyce oznacza to, że tysiące kierowców bezkarnie przekraczają prędkość czy przejeżdżają na czerwonym świetle, licząc na to, że nikt ich nie ukarze.
Mandat najłatwiej dostać podczas kontroli drogowej
Najskuteczniejszym sposobem karania kierowców spoza UE pozostają tradycyjne kontrole drogowe. Jeżeli taki kierowca zostanie zatrzymany przez policję lub inspektorów transportu drogowego, funkcjonariusze mogą wystawić mandat gotówkowy na miejscu. Natomiast przy wykroczeniach zarejestrowanych automatycznie przez fotoradary sytuacja wygląda jednak znacznie trudniej – brak danych o właścicielu uniemożliwia egzekucję mandatu.
Eksperci zwracają uwagę, że rozwiązaniem mogłoby być połączenie systemu CANARD z kamerami działającymi na przejściach granicznych. Dzięki temu pojazdy z niezapłaconymi mandatami mogłyby zostać wychwycone podczas próby wjazdu lub wyjazdu z kraju.
Co planuje Ministerstwo Infrastruktury?
Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad przepisami, które zobowiązywałyby cudzoziemców do przerejestrowania pojazdów po dłuższym pobycie w Polsce. Takie rozwiązanie miałoby ułatwić egzekwowanie mandatów, ponieważ pojazd zarejestrowany w Polsce podlegałby pełnej kontroli i odpowiedzialności. Na razie jednak, dopóki nie zostaną wprowadzone skuteczne mechanizmy wymiany danych lub fizycznej kontroli na granicach, kierowcy samochodów zarejestrowanych poza UE pozostają w dużej mierze bezkarni.
Warto mieć świadomość, że problem dotyczy nie tylko bezpieczeństwa na drogach, ale również poczucia sprawiedliwości wśród polskich kierowców. Różnicowanie odpowiedzialności za te same wykroczenia w zależności od rejestracji pojazdu to wyzwanie, z którym polskie władze muszą się zmierzyć. Zmiany są potrzebne, ale na efekty trzeba jeszcze poczekać.


