Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Izera odchodzi w przeszłość. Co wiadomo o nowym polskim samochodzie elektrycznym

Minister Aktywów Państwowych podjął decyzję: projekt Izera nie będzie kontynuowany. Powstaje nowa, polska marka samochodów elektrycznych, a budowa fabryki w Jaworznie ma ruszyć w 2027 roku. Pierwsze auta wyjadą z taśmy najwcześniej w 2029 roku.

4 min read
Abstract composition: a glowing, minimalist outline of a car silhouette made of transparent blue light, emerging from a dark industrial background with subtle lines suggesting a factory floor. No text, no signs, no books. The atmosphere is futuristic and calm, symbolizing a new beginning.

Minister Aktywów Państwowych Wojciech Balczun ogłosił koniec projektu Izera. Jak sam mówi: „Izera, która nigdy nie wyszła poza stadium makiety”, jest obecnie symbolem działań, które pochłonęły od 600 do 800 mln zł. Decyzja nie oznacza jednak rezygnacji z planów budowy elektrycznych samochodów w Polsce – wręcz przeciwnie. W siedzibie Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podpisano umowę na dofinansowanie w wysokości 4,5 mld zł z Krajowego Planu Odbudowy. Nowy projekt ma być realizowany pod zupełnie inną marką, która – według ministra – ma nawiązywać do polskiej tradycji. Dla kierowców zainteresowanych polską elektromobilnością to sygnał, że historia zaczyna się od nowa, ale na konkretne auta przyjdzie jeszcze poczekać.

Koniec Izerki – co poszło nie tak?

Projekt Izera od początku budził mieszane uczucia. Przez lata nie udało się przejść od makiet i wizualizacji do etapu seryjnej produkcji. Według szacunków, na które powołuje się minister Balczun, koszt dotychczasowych prac zamknął się w przedziale 600–800 mln zł. W oficjalnym komunikacie cytowanym przez Interię Motoryzację minister stwierdził, że Izera to „symbol niezbyt udanych działań”. Zamiast kontynuować ten kierunek, rząd postanowił zerwać z dotychczasową koncepcją i rozpocząć projekt od nowa, pozyskując strategicznego partnera – tajwańskiego giganta technologicznego Foxconn. To właśnie ta współpraca ma dać nowy impuls i realne szanse na wdrożenie produkcji.

Nowa marka, nowa jakość – co wiemy o samochodzie?

Nowy polski samochód elektryczny nie będzie nosił nazwy Izera. Ministerstwo Aktywów Państwowych zapowiada, że marka musi spełniać kilka warunków: nawiązywać do polskiej tradycji, wpisywać się w strategię wizerunkową i promocyjną. Nie wykluczono ogłoszenia konkursu na nazwę. Z materiałów prasowych wynika, że plany zakładają produkcję trzech modeli, a przynajmniej połowa podzespołów ma pochodzić z Polski. To ambitne założenie, biorąc pod uwagę, że dziś krajowy łańcuch dostaw dla elektromobilności dopiero się tworzy. Ma to być „nowa europejska marka”, która – według zapowiedzi – zatrudni setki inżynierów w dziale badawczo-rozwojowym.

Harmonogram budowy fabryki i produkcji

Prezes ElectroMobility Poland, Cyprian Gronkiewicz, podał konkretne daty. Budowa fabryki w Jaworznie ma ruszyć na przełomie marca i kwietnia 2027 roku. Początkowo zakład zatrudni około 1200–1300 osób bezpośrednio przy produkcji. W 2030 roku liczba pracowników produkcyjnych ma wzrosnąć do około 2 tysięcy, a w kolejnym roku – do 2,5–3 tysięcy. Pierwsze pojazdy mają opuścić linię produkcyjną w 2029 roku. Oznacza to, że polscy kierowcy na auto z nowej marki będą musieli poczekać jeszcze co najmniej trzy lata od dziś – zakładając, że harmonogram nie ulegnie opóźnieniom.

Finansowanie – 4,5 mld zł z KPO

Podstawą finansową całego przedsięwzięcia jest umowa podpisana między ElectroMobility Poland a NFOŚiGW na kwotę 4,5 mld zł pochodzącą z Krajowego Planu Odbudowy. To największe publiczne dofinansowanie projektu motoryzacyjnego w ostatnich latach. Minister Balczun określił to jako historyczny moment dla Polski. Z drugiej strony należy pamiętać, że poprzedni projekt pochłonął setki milionów i nie przyniósł wymiernego efektu. Dlatego ostrożność w ocenie nowego pomysłu jest uzasadniona – źródła nie podają, jakie są szczegółowe kamienie milowe ani jakie kary grożą za opóźnienia.

Co to oznacza dla kupujących i rynku?

Dla osób rozważających zakup samochodu elektrycznego w perspektywie kilku lat nowy polski projekt to raczej ciekawostka niż realna alternatywa. Do 2029 roku rynek elektryków może wyglądać zupełnie inaczej – spodziewana jest większa liczba tańszych modeli, rozbudowa sieci ładowania i dalszy rozwój technologii baterii. Polska marka będzie musiała konkurować z ugruntowanymi graczami, takimi jak Volkswagen, Tesla czy Hyundai. Na razie nie znamy parametrów technicznych, ceny ani nawet nazwy. Dlatego na razie warto traktować zapowiedzi jako informację o kierunku, w jakim zmierza polska polityka elektromobilności, a nie jako kupiecką rekomendację.

Podsumowując: Izera przeszła do historii, ale pomysł na polski elektryk żyje dalej – pod nowym szyldem, z nowym partnerem i z konkretnym finansowaniem. Kierowcy zainteresowani elektromobilnością powinni obserwować rozwój wydarzeń, ale zachować zdrowy dystans do harmonogramu. Więcej szczegółów poznamy zapewne w kolejnych miesiącach, gdy marka zyska nazwę i pierwsze konkrety techniczne.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR