Izera do lamusa. Polska marka elektryczna zacznie od zera pod nową nazwą
Rząd oficjalnie porzuca markę Izera i zapowiada budowę fabryki w Jaworznie pod zupełnie nową nazwą nawiązującą do polskiej tradycji. Pierwsze auta mają zjechać z linii w 2029 roku.
Minister Aktywów Państwowych Wojciech Balczun potwierdził dziś w siedzibie NFOŚiGW, że Izera nie będzie kontynuowana. Samochody elektryczne produkowane w Jaworznie pojawią się pod zupełnie nową marką, która ma nawiązywać do polskiej tradycji motoryzacyjnej. Przy okazji podpisania umowy na dofinansowanie projektu kwotą 4,5 mld zł poznaliśmy harmonogram budowy fabryki i pierwsze szczegóły dotyczące przyszłych modeli.
Dlaczego Izera trafia do kosza?
Balczun nie ukrywał, że Izera stała się symbolem nieudanych działań. Projekt pochłonął – według różnych szacunków – między 600 a 800 mln zł, ale nigdy nie wyszedł poza stadium makiety. Minister zaznaczył, że pozyskanie tajwańskiego giganta technologicznego Foxconn jako partnera strategicznego oraz podpisana właśnie umowa finansowa to zupełnie nowa jakość i historyczny moment dla spółki ElectroMobility Poland.
Nowa marka musi spełniać szereg wymogów: nawiązywać do polskiej tradycji, wpisywać się w strategię wizerunkową i promocyjną. Balczun nie wykluczył, że – podobnie jak w przypadku legendarnych polskich projektów – na nazwę może zostać ogłoszony konkurs.
Kiedy ruszy fabryka i produkcja?
Prezes ElectroMobility Poland Cyprian Gronkiewicz przedstawił konkretny harmonogram. Prace budowlane nad fabryką w Jaworznie mają ruszyć na przełomie marca i kwietnia 2027 roku. Pierwsze pojazdy zjadą z linii produkcyjnej w 2029 roku.
Początkowo zakład zatrudni około 1200–1300 osób związanych bezpośrednio z produkcją, bez kadry inżynierskiej i zarządzającej. W 2030 roku liczba pracowników produkcyjnych ma wzrosnąć do około 2 tysięcy, a rok później – do 2,5–3 tysięcy. Plany zakładają również zatrudnienie setek inżynierów w dziale badań i rozwoju.
Trzy modele i polski łańcuch dostaw
Według zapowiedzi w Jaworznie powstaną trzy modele elektryczne. Producent deklaruje wykorzystanie minimum połowy podzespołów z Polski, co ma wzmocnić krajowy łańcuch dostaw i zwiększyć wartość dodaną projektu. Szczegóły techniczne, segmenty i ceny nie zostały jeszcze ujawnione.
Projekt ma być realizowany w ramach Krajowego Planu Odbudowy, a dofinansowanie z NFOŚiGW wynosi 4,5 mld zł. To największa jak dotąd publiczna inwestycja w polski hub elektromobilności.
Co to oznacza dla kierowców i rynku?
Dla osób zainteresowanych zakupem polskiego elektryka oznacza to przede wszystkim przesunięcie terminów. Auta pojawią się najwcześniej w 2029 roku, czyli za trzy lata. Do tego czasu rynek elektryczny w Europie może wyglądać zupełnie inaczej – zarówno pod względem oferty, jak i cen.
Warto też pamiętać, że projekt startuje od zera pod nową marką, z nowym partnerem technologicznym i nowym harmonogramem. Historia Izery pokazała, że deklaracje i rzeczywistość potrafią się mocno rozjechać. Dlatego lepiej obserwować kolejne etapy budowy fabryki i rozwoju prototypów, zanim podejmie się decyzję o rezerwacji czy zakupie.
Dla polskiego rynku motoryzacyjnego to sygnał, że państwowy projekt elektromobilności wchodzi w fazę realizacji, ale z wyraźnym opóźnieniem i pod zupełnie nową marką. Czy nowa nazwa i partnerstwo z Foxconn wystarczą, by odbudować wiarygodność? Odpowiedź poznamy dopiero za kilka lat.
Źródła:
- Izera do kosza. Minister: Tworzymy tę historię od nowa (Interia Motoryzacja)
- Nowy Lexus TZ zadebiutował. 6 miejsc i cisza jak w limuzynie (Interia Motoryzacja)
- Chiny porzucają auta spalinowe. Niemiecka motoryzacja w opałach (Interia Motoryzacja)
- Jaguar Type 01 ma uratować brytyjską markę. Moc 1000 KM, cena od 590 tys. zł (Interia Motoryzacja)
- Forthing T-Five z napędem hybrydowym, to samochód pod znakiem „ale” (Interia Motoryzacja)


