Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Freelander 8: chińska terenówka z brytyjskim rodowodem. Co to oznacza dla rynku?

Chińska marka Freelander, inspirowana legendarnym modelem Land Rovera, zaprezentowała pierwszy model – Freelander 8. Auto trafi do Europy najwcześniej w 2027 roku, ale już teraz warto wiedzieć, jakie ma szanse i ograniczenia.

3 min read
A large, boxy SUV with angular lines and massive wheel arches parked on a rocky mountain road at sunset. The vehicle has a rugged, premium look with a panoramic windshield and distinctive rear window shape. No text or logos visible. Editorial automotive photography style, shallow depth of field, warm golden light.

Chińscy producenci coraz śmielej wchodzą na europejski rynek motoryzacyjny, a najnowszym przykładem jest odświeżenie kultowej nazwy Freelander. Podczas światowej premiery w maju 2026 roku zaprezentowano model Freelander 8 – dużego SUV-a o terenowym charakterze, który ma być pierwszym z sześciu aut nowej marki. Dla kierowców i osób planujących zakup auta w najbliższych latach oznacza to pojawienie się kolejnej alternatywy w segmencie dużych SUV-ów, ale też szereg pytań o dostępność serwisu, wartości rezydualnej i realnych możliwościach terenowych.

Freelander 8 – nowa marka, stare inspiracje

Freelander to nazwa, która w Europie kojarzy się z najmniejszym modelem Land Rovera, produkowanym do 2014 roku. Chiński koncern Chery postanowił ją odkurzyć i stworzyć całkowicie nową markę. Jak podaje Interia Motoryzacja, stylistą odpowiedzialnym za projekt Freelandera 8 jest Phil Simmons – ten sam projektant, który pracował nad pierwszym Freelanderem, a także nad Range Roverem Velarem i nowym Defenderem. To ważne, bo oznacza, że auto nie jest prostą kopią Land Rovera, ale świadomym nawiązaniem do brytyjskiej szkoły projektowania.

Nadwozie mierzy ponad 5 metrów długości, ma kanciaste kształty, masywne nadkola i charakterystyczne okno między słupkami C i D – element rozpoznawczy oryginalnego Freelandera. W kabinie znajdą się trzy rzędy siedzeń (wariant 5- lub 6-miejscowy), panoramiczny wyświetlacz oraz pionowy ekran multimediów. Producent podkreśla, że wnętrze ma budować wrażenie solidności i gotowości do trudniejszych zadań.

Trzy napędy do wyboru – w tym EREV

Freelander 8 został zbudowany na płycie podłogowej koncernu Chery, która umożliwia zastosowanie różnych rodzajów napędu. W ofercie znajdą się: wersja w pełni elektryczna z 800-woltową instalacją i ładowaniem do 350 kW, hybryda plug-in oraz tzw. EREV – czyli samochód elektryczny z silnikiem spalinowym pełniącym funkcję generatora. Akumulator pochodzi od firmy CATL i ma gęstość energii do 280 Wh/kg, co – jak wskazują materiały prasowe – dobrze wpływa na masę i szybkość ładowania nawet przy niskich temperaturach.

Należy podkreślić, że CEO marki Wen Fei zapowiedziała, iż wersja europejska nie będzie prostą kopią chińskiej, ale autem „dostosowanym pod potrzeby konkretnego miejsca”. Prace rozwojowe nad europejskim wariantem wciąż trwają. Do salonów w Chinach Freelander 8 trafi jeszcze w 2026 roku, natomiast do Europy – najwcześniej w 2027 roku.

Co to oznacza dla polskich kierowców?

Pojawienie się nowej marki z chińskim kapitałem i brytyjskim rodowodem stylistycznym to sygnał, że rynek SUV-ów i terenówek będzie się dalej polaryzować. Z jednej strony mamy uznane europejskie marki z wieloletnią tradycją, z drugiej – nowych graczy, którzy oferują nowoczesne napędy i atrakcyjne ceny. Dla kupujących auto używane za kilka lat może to oznaczać większy wybór, ale też konieczność sprawdzenia dostępności części i serwisu dla mało znanej marki.

Na razie nie wiadomo, jaka będzie polityka cenowa Freelandera w Europie, ani jaką sieć dealerską planuje producent. Należy też pamiętać, że sukces nowej marki będzie zależał nie tylko od samego auta, ale od wsparcia posprzedażowego i opinii pierwszych użytkowników. Dlatego osoby rozważające zakup nowego SUV-a w perspektywie 2–3 lat powinny śledzić rozwój sytuacji, ale nie podejmować decyzji wyłącznie na podstawie pierwszych, entuzjastycznych doniesień.

Podsumowując: Freelander 8 to ciekawa propozycja, która łączy chińską technologię z brytyjskim designem. Jednak zanim trafi do polskich salonów, minie jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy. W tym czasie warto obserwować, jak marka radzi sobie na rodzimym rynku i jakie opinie zbierze od pierwszych klientów. Dopiero wtedy będzie można realnie ocenić, czy nowy Freelander jest warty uwagi.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR