🔥 Gemini Pro 18 miesięcy (voucher) 170 zł -43% do niedzieli Kup teraz →
Przejdź do treści
Mandaty i punkty karne

Fotoradary i OPP: jak naprawdę działają i czy można ufać ich pomiarom?

Fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości to stały element polskich dróg. Wyjaśniamy, jak działają, jakie mają tolerancje i co zrobić, gdy dostaniesz mandat, który budzi wątpliwości.

4 min read
A minimalist editorial illustration of a car driving on a highway, with a subtle grid overlay and a glowing yellow camera symbol in the background. The scene is calm and neutral, with soft lighting and no text or signs. The focus is on the road and the vehicle, suggesting surveillance and monitoring without aggression.

Systemy automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym – fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości (OPP) – budzą wśród kierowców wiele emocji. Z jednej strony mają poprawiać bezpieczeństwo, z drugiej – bywają źródłem nieporozumień i sporów. W ostatnich miesiącach głośno było zarówno o zmianach w sposobie ustawiania progów wyzwolenia fotoradarów, jak i o błędach w konfiguracji OPP, które doprowadziły do anulowania mandatów. Warto przyjrzeć się faktom, by wiedzieć, jak te urządzenia naprawdę działają i jakie prawa przysługują kierowcy.

Jak działają fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości?

Fotoradar to urządzenie stacjonarne, które rejestruje prędkość pojazdu w jednym punkcie. Z kolei odcinkowy pomiar prędkości (OPP) działa na dłuższym fragmencie drogi – rejestruje moment wjazdu i wyjazdu z monitorowanego odcinka, a następnie oblicza średnią prędkość przejazdu. Jak tłumaczy Interia Motoryzacja, system uniemożliwia „zwolnienie” jedynie na krótkim odcinku objętym pomiarem – kierowca musi utrzymywać dozwoloną prędkość na całej trasie między bramkami.

Przykładem może być nowy odcinek OPP na autostradzie A4 między węzłem Tarnów Centrum a MOP Jawornik, który ma długość 14,8 km. Obowiązują tam dwa limity prędkości: 140 km/h dla samochodów osobowych i 80 km/h dla ciężarówek. Przekroczenie skutkuje mandatem od 50 do 2500 zł oraz punktami karnymi według taryfikatora.

Tolerancja fotoradarów – ile wynosi naprawdę?

Przez lata wśród kierowców krążyły opinie, że fotoradary ignorują niewielkie przekroczenia prędkości i reagują dopiero przy 20–30 km/h powyżej limitu. Jak wynika z raportów Najwyższej Izby Kontroli, faktycznie tak bywało – progi wyzwolenia urządzeń były ustawiane znacznie wyżej niż wynikałoby to z przepisów. NIK interweniowała w tej sprawie w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego, wskazując, że w stacjonarnych urządzeniach rejestrujących wciąż programowano progi wyzwolenia „ponad górny limit (tj. 11 km/h), określony w art. 129h ust. 5 pkt 3 PoRD”.

Obecnie sytuacja się zmieniła. Jak podaje Interia Motoryzacja, GITD zastosowała się do zaleceń NIK i fotoradary uwzględniają jedynie wymagany przepisami bufor na ewentualny błąd kierowcy, wynoszący 10 km/h. Oznacza to, że urządzenia rejestrują przekroczenia już od 11 km/h powyżej limitu. Potwierdzają to dane – w ubiegłym roku fotoradary i systemy OPP zarejestrowały ponad 920,6 tys. wykroczeń, z czego ponad 527 tys. to przekroczenia w przedziale 11–20 km/h. To ponad połowa wszystkich naruszeń.

Błędy w pomiarach – co zrobić, gdy mandat budzi wątpliwości?

Systemy automatycznego nadzoru, choć precyzyjne, nie są wolne od błędów. Przykładem jest sytuacja na autostradzie A6 między Rzęśnicą a Szczecin Dąbie, gdzie OPP przez pewien czas zawyżał wyniki. Jak opisuje Interia Motoryzacja, kierowcy zgłaszali, że system wskazywał średnią prędkość o 7–8 km/h wyższą niż rzeczywista. W jednym z przypadków tachograf ciężarówki pokazywał 89 km/h, a OPP wyliczył 97 km/h. CANARD potwierdził problem z błędną konfiguracją urządzenia i ogłosił anulowanie mandatów wystawionych na podstawie nieprawidłowych pomiarów w określonym przedziale czasowym.

Co to oznacza dla kierowcy? Jeśli otrzymasz mandat z fotoradaru lub OPP i masz uzasadnione wątpliwości co do jego poprawności, warto sprawdzić, czy nie było podobnych zgłoszeń dotyczącego danego urządzenia. W przypadku ewidentnych błędów CANARD może anulować mandaty, ale nie zawsze robi to automatycznie – czasem konieczne jest złożenie reklamacji. Warto też pamiętać, że uchylenie mandatu przez sąd z powodów formalnych (np. nieczytelne wypełnienie blankietu) nie oznacza automatycznego uniewinnienia – policja może skierować wniosek o ukaranie do sądu, jak miało to miejsce w głośnej sprawie kierowcy Maserati, który jechał 229 km/h na S7.

Praktyczne wnioski dla kierowcy

Fotoradary i OPP są coraz skuteczniejsze, a progi wyzwolenia są obecnie zgodne z przepisami. Oznacza to, że nawet niewielkie przekroczenie prędkości może skutkować mandatem. Z drugiej strony, systemy nie są nieomylne – zdarzają się błędy konfiguracji, które mogą prowadzić do niesłusznych kar. W takich sytuacjach warto zachować spokój, sprawdzić okoliczności i w razie potrzeby skorzystać z przysługujących środków odwoławczych. Kluczowe jest jednak, by nie ignorować wezwań i reagować w sposób przemyślany, najlepiej po konsultacji z prawnikiem lub organizacją zajmującą się prawami kierowców.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR