Przejdź do treści
Mandaty i punkty karne

Fotoradar a próg zadziałania. Od jakiego przekroczenia grozi mandat?

Fotoradary przez lata rejestrowały wykroczenia dopiero po znacznym przekroczeniu prędkości. Dziś sytuacja się zmieniła – urządzenia reagują już przy niewielkich nadwyżkach. Sprawdzamy, jak faktycznie działają polskie fotoradary i co wynika z kontroli NIK.

3 min read
A cinematic night shot of a highway with a fotoradar unit in the foreground, its flash illuminating the license plate of a passing car. The background shows blurred taillights and a distant city glow. No text or signs visible, only the interplay of light and motion.

Wielu kierowców zastanawia się, od jakiego przekroczenia prędkości fotoradar rzeczywiście zarejestruje ich wykroczenie. Przez lata krążyły opinie, że urządzenia te ignorują niewielkie nadwyżki i włączają się dopiero przy znacznie wyższej prędkości. Czy to wciąż prawda? Sprawdziliśmy, co mówią na ten temat oficjalne źródła i raporty.

Jak ustawiane były progi wyzwolenia fotoradarów?

Jeszcze kilka lat temu część wykroczeń była de facto tolerowana przez system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. Jak czytamy w raporcie Najwyższej Izby Kontroli z lipca 2021 roku: „Prędkości, przy których rejestrowano naruszenie przepisów (progi wyzwolenia urządzeń) często były ustalone na znacznie wyższym poziomie niż limity prędkości określone ustawowo”. NIK interweniowała w tej sprawie już wcześniej, jednak – jak wynika z ustaleń kontroli – „w stacjonarnych urządzeniach rejestrujących wciąż programowano progi wyzwolenia ponad górny limit (tj. 11 km/h), określony w art. 129h ust. 5 pkt 3 PoRD”.

Oznaczało to, że fotoradary nie reagowały na przekroczenia rzędu 10–20 km/h, co w praktyce pozwalało kierowcom na bezkarne łamanie ograniczeń. Problem nie leżał jednak w pobłażliwości, ale w ograniczonych zasobach kadrowych Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym (CANARD). Gdyby urządzenia rejestrowały każde, nawet najmniejsze naruszenie, liczba spraw do obsłużenia przerosłaby możliwości instytucji. W efekcie w 2019 roku przedawnieniu uległo około 60 proc. wykroczeń zarejestrowanych przez system, zanim pracownicy CANARD zdążyli ustalić sprawców i wysłać wezwania.

Obecne progi zadziałania – co zmieniło się po interwencji NIK?

W ostatnim czasie Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) zastosował się do zaleceń NIK i zrezygnował z ustawiania progów aktywacji znacznie powyżej dopuszczalnego limitu. Jak dowiedziała się redakcja Interii z Gabinetu Głównego Inspektora GITD: „Minister określa […] sposób dokonywania pomiarów przez urządzenia rejestrujące, z uwzględnieniem progów prędkości dostosowanych do obowiązującego na drodze ograniczenia prędkości, oraz przetwarzania przez te urządzenia zarejestrowanych danych, a także biorąc pod uwagę możliwość błędu kierowcy do 10 km/h włącznie w utrzymaniu dopuszczalnej prędkości”.

Obecnie fotoradary uwzględniają jedynie ustawowy bufor wynoszący 10 km/h na ewentualny błąd. Przykładowo, jeśli na drodze obowiązuje ograniczenie do 50 km/h, zdjęcie zostanie zrobione przy prędkości powyżej 60 km/h. To duża zmiana w porównaniu z praktykami sprzed kilku lat, gdy progi bywały ustawiane na 20 czy nawet 30 km/h powyżej limitu. Dane z ubiegłego roku potwierdzają tę tendencję: „Ponad 920,6 tys. wykroczeń przekroczenia dozwolonej prędkości, z czego ponad 527 tys. to naruszenia w przedziale 11–20 km/h”. To dowód, że coraz więcej kierowców dostaje mandat za niewielkie przekroczenia.

Co to oznacza dla kierowcy w praktyce?

Zmiana progów zadziałania fotoradarów oznacza, że każdy kierowca powinien liczyć się z karą nawet za niewielkie przekroczenie prędkości. Przepisy nie uległy modyfikacji – w dalszym ciągu mandat grozi za każde przekroczenie powyżej dopuszczalnego limitu, z uwzględnieniem wspomnianego 10-kilometrowego bufora. Bezpieczniej jest trzymać się wskazań znaków, niż polegać na dawnych, nieoficjalnych „widełkach tolerancji”.

Warto również pamiętać, że skuteczność systemu stale rośnie. GITD deklaruje, że progi są obecnie zgodne z przepisami, co potwierdzają również dane – liczba niewielkich przekroczeń w statystykach CANARD systematycznie wzrasta. Kierowcy, którzy dotychczas unikali kar, mogą być zaskoczeni. Rozsądne podejście to jazda zgodna z ograniczeniami – bez szukania luk w systemie. W razie wątpliwości co do konkretnego przepisu należy skonsultować się z prawnikiem lub sprawdzić aktualne stanowisko Ministerstwa Infrastruktury.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR