Przejdź do treści
Mandaty i punkty karne

Fotoradar a prędkość: ile km/h można przekroczyć bez mandatu? Fakty i mity

Przez lata krążyły opinie, że fotoradary reagują dopiero przy dużym przekroczeniu prędkości. Sprawdzamy, jak jest naprawdę – na podstawie raportów NIK i danych GITD.

4 min read
A minimalist editorial composition showing a road stretching into the distance under a cloudy sky, with a single traffic camera mounted on a pole, casting a long shadow. The scene is calm and neutral, evoking the idea of monitoring and speed limits without any text or signs.

Wielu kierowców wciąż żywi przekonanie, że fotoradar nie zrobi zdjęcia, jeśli przekroczą prędkość o kilka czy nawet kilkanaście kilometrów na godzinę. Przez lata rzeczywiście tak bywało – ale dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Dobrze wiedzieć, jakie są aktualne progi zadziałania urządzeń i na co realnie można liczyć, jadąc zbyt szybko.

Skąd wzięła się tolerancja fotoradarów?

Jeszcze kilka lat temu część wykroczeń była de facto tolerowana przez system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. Jak podaje Interia Motoryzacja, powód nie miał wiele wspólnego z pobłażliwością wobec kierowców – chodziło przede wszystkim o ograniczone możliwości przerobowe CANARD, czyli Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. W praktyce oznaczało to, że urządzenia rejestrowały dopiero wyższe przekroczenia, aby nie generować lawiny spraw, których i tak nie udałoby się obsłużyć przed przedawnieniem.

Potwierdzały to raporty Najwyższej Izby Kontroli. W jednym z nich, z lipca 2021 roku, czytamy: „Prędkości, przy których rejestrowano naruszenie przepisów (progi wyzwolenia urządzeń) często były ustalone na znacznie wyższym poziomie niż limity prędkości określone ustawowo”. NIK interweniowała w tej sprawie już wcześniej, ale – jak wynika z ustaleń kontroli – w stacjonarnych urządzeniach wciąż programowano progi wyzwolenia ponad górny limit (tj. 11 km/h), określony w art. 129h ust. 5 pkt 3 PoRD.

Dlaczego fotoradary nie karały za każde przekroczenie?

Najczęściej tłumaczono to ograniczonymi zasobami kadrowymi CANARD oraz koniecznością skupienia się na najpoważniejszych naruszeniach. W przeciwnym razie liczba spraw, których nie udałoby się zakończyć przed upływem terminu przedawnienia, mogłaby być bardzo duża. Jak wskazano w raportach NIK, w 2019 r. przedawnieniu uległo około 60 proc. wykroczeń zarejestrowanych przez system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym, zanim pracownicy CANARD zdążyli ustalić sprawców i wysłać wezwania.

Jednocześnie NIK odnotowała, że w kolejnych latach skuteczność działania systemu wyraźnie wzrosła, a liczba nieobsłużonych spraw zaczęła spadać. Dziś sytuacja wygląda już inaczej – GITD wreszcie zastosowała się do zaleceń Izby.

Ile wynosi obecny próg zadziałania fotoradaru?

Z informacji uzyskanych z Gabinetu Głównego Inspektora GITD wynika, że fotoradary w Polsce uwzględniają jedynie wymagany przepisami bufor na ewentualny błąd kierowcy, wynoszący 10 km/h. W piśmie podano: „Minister określa (…) sposób dokonywania pomiarów przez urządzenia rejestrujące, z uwzględnieniem progów prędkości dostosowanych do obowiązującego na drodze ograniczenia prędkości, oraz przetwarzania przez te urządzenia zarejestrowanych danych, a także biorąc pod uwagę możliwość błędu kierowcy do 10 km/h włącznie w utrzymaniu dopuszczalnej prędkości”.

Co więcej, w ubiegłym roku fotoradary i systemy odcinkowego pomiaru średniej prędkości pojazdów zarejestrowały ponad 920,6 tys. wykroczeń przekroczenia dozwolonej prędkości. Ponad 527 tys. naruszeń to przekroczenia w przedziale 11–20 km/h. Oznacza to, że ponad połowa zarejestrowanych wykroczeń dotyczyła niewielkich przekroczeń prędkości, które jeszcze kilka lat temu miały być tolerowane przez fotoradary.

Co to oznacza dla kierowcy?

Dziś nie ma już miejsca na mit, że fotoradar „wybacza” 10–20 km/h. Owszem, istnieje ustawowy bufor 10 km/h, ale dotyczy on błędu kierowcy, a nie dowolnego przekroczenia limitu. Jeśli jedziesz 61 km/h w terenie zabudowanym (gdzie obowiązuje 50 km/h), fotoradar może zarejestrować naruszenie, bo różnica wynosi 11 km/h – a to już przekracza dopuszczalny próg błędu. W efekcie oznacza to, że mandat można dostać już za przekroczenie o 11 km/h, a w niektórych przypadkach nawet mniejsze, jeśli urządzenie jest skalibrowane z mniejszym marginesem.

Należy też pamiętać, że GITD konsekwentnie obniża progi wyzwolenia w starszych urządzeniach. Jak wynika z danych przekazanych redakcji, w minionym roku aż 57% wszystkich wykroczeń zarejestrowanych przez fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości stanowiły przekroczenia w przedziale 11–20 km/h. To dowód, że system nie pomija już „drobnych” naruszeń.

Podsumowanie – bez paniki, ale ze świadomością

Zmiany w działaniu fotoradarów są faktem. Kierowcy, którzy przyzwyczaili się do myślenia, że „parę kilometrów na godzinę więcej to nic”, powinni zweryfikować swoje nawyki. Nie chodzi o straszenie mandatami, ale o realną ocenę ryzyka. Jeśli zastanawiasz się, czy warto ryzykować przekroczenie o 10–15 km/h – odpowiedź brzmi: nie warto, bo fotoradar może to zarejestrować. A mandat za prędkość w przedziale 11–20 km/h to obecnie 100–200 zł i 2 punkty karne. Lepiej trzymać się limitu i jechać spokojnie.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR