🔥 Gemini Pro 18 miesięcy (voucher) 170 zł -43% do niedzieli Kup teraz →
Przejdź do treści
Analizy

Ferrari Luce pod presją? Producent dementuje plotki o wymuszaniu zakupu elektryka

Czy aby utrzymać status najlepszego klienta Ferrari trzeba dziś kupić elektryczne Luce? Marka stanowczo zaprzecza. Szef marketingu tłumaczy, że taka strategia zaszkodziłaby wizerunkowi i wartościom rezydualnym aut.

2 min read
Ferrari Luce pod presją? Producent dementuje plotki o wymuszaniu zakupu elektryka

Czy aby zostać w elicie klientów Ferrari, trzeba dziś kupić elektryka? Od tygodni krążą plotki, że dealerzy włoskiego producenta naciskają na stałych nabywców, by zamawiali model Luce – pierwsze seryjne EV marki. Ferrari stanowczo zaprzecza, a szef marketingu tłumaczy, dlaczego taka strategia byłaby szkodliwa.

Skąd wzięły się plotki?

Miesiąc po premierze Ferrari Luce w branży zawrzało. Bloomberg, powołując się na anonimowych kolekcjonerów i inwestorów, donosił, że zakup Luce może być warunkiem utrzymania statusu najlepszego klienta i dostępu do limitowanych edycji. Jedno ze źródeł twierdziło, że zamówienie elektryka jest konieczne, by nie stracić pozycji wśród najważniejszych nabywców. Inne sugerowało, że nawet zakup zwykłego produkcyjnego Ferrari może być przepustką do przyszłych unikatów. Te pogłoski szybko obiegły świat motoryzacyjny, wywołując oburzenie wśród fanów marki.

Odpowiedź Ferrari: to szkodliwe

Enrico Galliera, dyrektor marketingu Ferrari, w rozmowie z Automoto.it kategorycznie zaprzeczył. „Wiele plotek krąży wokół rynku Ferrari, ale ta jest fałszywa” – cytuje go Motor1. Galliera dodaje: „Luce został zaprojektowany dla innego typu klienta, niekoniecznie dla dotychczasowych właścicieli Ferrari”. Podkreśla, że zmuszanie klientów przyniosłoby odwrotny skutek. Niezadowoleni nabywcy staliby się „złymi ambasadorami” marki, rozsiewając negatywne opinie. Co gorsza, szybka odsprzedaż Luce mogłaby obniżyć wartości rezydualne i wywołać spiralę spadkową na rynku wtórnym. Galliera nie ujawnił konkretnych liczb, ale przyznał, że zamówienia na Luce są zgodne z oczekiwaniami, a połowa pochodzi od nowych klientów.

Co to oznacza dla rynku?

Dla obserwatorów branży to sygnał, że Ferrari nie chce ryzykować wizerunku dla krótkoterminowego zastrzyku sprzedaży. Presja na klientów mogłaby zniszczyć wypracowaną przez dekady aurę ekskluzywności. Dla kierowców i kolekcjonerów oznacza to, że obawy o przymus są najprawdopodobniej bezpodstawne. Galliera zaznaczył, że Luce to auto dla nowej grupy odbiorców – może więc przyciągnąć do marki ludzi, którzy dotąd nie mieli Ferrariego w garażu. To może być kluczowe dla przyszłości elektrycznych supersamochodów.

Ferrari gra długoterminowo – nawet jeśli Luce nie jest natychmiastowym hitem, woli poczekać na właściwego klienta, niż zmuszać do zakupu i niszczyć własną legendę. Plotki ucichły, pytanie tylko, co przyniesie pierwszy raport sprzedaży.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR