Elektryk z zerem na wskaźniku. Ile jeszcze pojedzie i czy da się go odholować?
Ile kilometrów przejedzie elektryk po wyświetleniu zera na wskaźniku baterii? Test norweskiego magazynu pokazuje ogromne różnice między modelami – od 30 km do niemal natychmiastowego zatrzymania. Sprawdź, co to oznacza dla kupującego używane auto.
Kierowcy elektryków często zastanawiają się, co się stanie, gdy wskaźnik zasięgu pokaże zero. Czy auto natychmiast się zatrzyma, czy da jeszcze szansę na dojechanie do ładowarki? Odpowiedź nie jest jednoznaczna i zależy od modelu. Dla osób rozważających zakup auta elektrycznego z rynku wtórnego znajomość tych różnic może realnie przełożyć się na codzienny komfort i bezpieczeństwo.
Rezerwa zasięgu – od 0 do 30 kilometrów
Norweski magazyn motoryzacyjny przeprowadził test, w którym sprawdzono, jak daleko są w stanie pojechać różne modele elektryków po wyświetleniu komunikatu o zerowym poziomie naładowania baterii. Wyniki są bardzo zróżnicowane. Jak podaje Interia Motoryzacja, rekordzistą testu okazała się Toyota bZ4X, która po wyświetleniu zera przejechała około 30 km. Drugie miejsce zajęła Toyota C-HR+ z wynikiem około 27 km. Dalej uplasowały się Kia PV5 i Mazda 6e – oba modele osiągnęły po około 20 km. Lucid Gravity zatrzymał się po 18 km, Smart #5 po 16 km, a Citroen e-C5 Aircross po 15 km.
W środku stawki znalazły się Xpeng X9 (około 12 km), BYD Atto 3 Evo, Hyundai Ioniq 9 i Mercedes GLC – każdy z nich przejechał mniej więcej 10 km po wyświetleniu przez komputer 0 procent naładowania akumulatorów. Z kolei niemal żadnej rezerwy nie zostawiły KGM Musso (około 2 km), Polestar 3 (około 1 km) oraz Dongfeng Vigo i MG S6, które zatrzymały się niemal natychmiast po wyświetleniu zera.
Co to oznacza dla kierowcy?
Z praktycznego punktu widzenia różnica między 30 a 1 kilometrem rezerwy jest ogromna. W pierwszym przypadku kierowca ma spore szanse, by spokojnie dojechać do najbliższej ładowarki lub zjechać w bezpieczne miejsce. W drugim – ryzykuje nagłe zatrzymanie na środku drogi. Warto jednak pamiętać, że testy przeprowadzono w kontrolowanych warunkach, a rzeczywista rezerwa może się różnić w zależności od temperatury, stylu jazdy, ukształtowania terenu i obciążenia pojazdu. Źródło nie podaje szczegółów dotyczących warunków atmosferycznych ani topografii trasy, co może istotnie wpłynąć na wyniki.
Dla kupującego używany elektryk oznacza to, że warto sprawdzić, jak dany model radzi sobie w tej sytuacji. Niektóre auta, jak Toyota bZ4X, wydają się być bardziej wyrozumiałe dla kierowcy, inne – jak MG S6 – mogą zaskoczyć brakiem rezerwy.
Holowanie – nie zawsze możliwe
Test ujawnił jeszcze jeden ważny aspekt. Większość badanych aut zachowała na tyle energii, by metodą pełzania wjechać na lawetę lub zjechać z niej samodzielnie. Wyjątkiem okazał się Changan Deepal S05 – po wyczerpaniu baterii zablokował koła osi napędowej, co uniemożliwiło holowanie. Do samochodu trzeba było przywieźć mobilną ładowarkę napędzaną dieslem. To poważna niedogodność, która może znacząco skomplikować pomoc drogową i zwiększyć koszty.
Dla kierowcy oznacza to, że nie każdy elektryk da się łatwo odholować po całkowitym rozładowaniu. Przed zakupem warto sprawdzić, czy dany model ma zabezpieczenia umożliwiające bezpieczne przetoczenie lub załadunek na lawetę. Informacje te powinny znaleźć się w instrukcji obsługi lub u dealera.
Praktyczne wnioski dla kupujących
Wyniki testu norweskiego magazynu pokazują, że rezerwa zasięgu w elektrykach nie jest standardowa. Różnice między modelami są na tyle duże, że mogą wpływać na codzienne użytkowanie i poczucie bezpieczeństwa. Osoby, które często podróżują w trasie lub w rejonach z rzadką siecią ładowarek, powinny zwrócić uwagę na modele z większą rezerwą. Natomiast w mieście, gdzie stacje są łatwo dostępne, nawet krótka rezerwa może być wystarczająca.
Należy też pamiętać, że producenci nie zawsze podają te dane w oficjalnych materiałach. Dlatego przed zakupem używanego elektryka dobrze jest poszukać niezależnych testów lub zapytać na forach właścicieli o ich doświadczenia. Świadomy wybór może uchronić przed nieprzyjemną niespodzianką na drodze.


