Elektryczna ciężarówka z Kanady. Ma 610 KM i ładuje jak autobus
W Kanadzie ruszyły testy elektrycznego ciągnika portowego Kalmar Ottawa T2 EV. Pojazd o mocy 610 KM i udźwigu 88 ton ma udowodnić, że elektryki poradzą sobie w najcięższej logistyce. To może zmienić oblicze transportu w Europie.
Elektryczne ciężarówki na razie w Polsce kojarzą się głównie z lekkimi dostawczakami i autobusami miejskimi. Tymczasem w Kanadzie właśnie ruszyły testy pojazdu, który ma szansę zmienić zasady gry w logistyce portowej. Kalmar Ottawa T2 EV to elektryczny ciągnik siodłowy, który według producenta ma dorównać legendarnemu dieslowi T2 – i to w każdym calu.
610 KM i udźwig 88 ton. Jak to możliwe?
Nowy Kalmar Ottawa T2 EV to nie jest zwykły elektryk do lekkich przewozów. Pojazd został zaprojektowany z myślą o najcięższej pracy w portach, na terminalach przeładunkowych i w centrach logistycznych. Sercem maszyny jest ciągły silnik elektryczny, który w szczycie dostarcza 454 kW, czyli około 610 KM. Dla porównania: to więcej niż topowe wersje ciężarówek spalinowych. Kluczowy jest jednak udźwig. T2 EV może ciągnąć zestawy o łącznej masie całkowitej (GCWR) wynoszącej 195 000 funtów, czyli prawie 88,5 tony. To wartość, która jeszcze kilka lat temu była zarezerwowana wyłącznie dla diesli.

Nie jedna, a trzy opcje baterii
Producent nie narzuca jednego rozwiązania – Klient może wybrać jeden z trzech modułowych akumulatorów litowo-jonowych. Dostępne są warianty o pojemnościach 105, 140 i 210 kWh. Największy pakiet ma zapewnić pracę na jednej zmianie bez doładowania w terminalu. Kalmar Ottawa, który wymyślił koncept ciągnika portowego w 1943 roku, zdaje sobie sprawę, że praca w porcie to nie przejazd po autostradzie. Trzeba zatrzymywać się na załadunek, ruszać, manewrować – to duże obciążenie dla układu napędowego. Stąd zastosowanie silnika ciągłego (continuous-duty), który jest odporny na przeciążenia. To podzespół, który znajdziemy raczej w elektrycznych autobusach niż w osobowych elektrykach.

Kanadyjskie testy – nie tylko ekologia, ale i pieniądze
Za testy odpowiada kanadyjska firma WTC Group, która wprowadza do swojej floty kilka egzemplarzy T2 EV. Wsparcie finansowe pochodzi z rządowego programu iMHZEV (Medium- and Heavy-Duty Zero-Emission Vehicles), który dotuje zakup zeroemisyjnych ciężkich pojazdów. Ile dokładnie pieniędzy dostała WTC Group – tego producent nie ujawnia. Wiadomo jednak, że w Kanadzie presja na redukcję emisji w logistyce rośnie szybciej niż w Europie. Jak mówi Brad Gordon, dyrektor ds. utrzymania ruchu w WTC Group: „Innowacje od zawsze były w centrum działań naszej firmy. W miarę jak klienci oczekują zrównoważonych rozwiązań logistycznych, inwestycja w elektryczne ciągniki terminalowe jest naturalnym krokiem w stronę poprawy wydajności i zmniejszenia wpływu na środowisko”. Innymi słowy – to już nie fanaberia, a biznesowa konieczność.
Czy coś takiego trafi do Polski?
Na razie nie ma oficjalnych informacji o wdrożeniu Kalmar T2 EV w Europie. Niemniej elektryczne ciągniki portowe to segment, który dynamicznie rośnie także na Starym Kontynencie. Polskie porty w Gdańsku i Gdyni modernizują floty, a coraz więcej firm logistycznych sprawdza oferty zeroemisyjne. Kalmar ma ugruntowaną pozycję w Europie – jeśli kanadyjskie testy się sprawdzą, jest spora szansa, że T2 EV pojawi się również w Polsce. Dla czytelnika oznacza to jedno: transformacja transportu ciężkiego nie ominie naszego kraju. A kiedy już trafi, warto wiedzieć, z czym to się je – i ile może kosztować w eksploatacji w porównaniu do diesla. Póki co, kanadyjski eksperyment będzie śledzony z uwagą przez całą branżę logistyczną.


