Dofinansowanie do elektryka. Co czeka wnioskodawcę po złożeniu dokumentów?
Program NaszEauto przyznaje dopłaty do zakupu samochodów elektrycznych, ale droga od wniosku do wypłaty pieniędzy bywa długa i pełna pułapek. Sprawdzamy, na co realnie musi przygotować się osoba ubiegająca się o 30 tysięcy złotych.
Program dopłat do samochodów elektrycznych NaszEauto od początku budził ogromne zainteresowanie. Wysokość wsparcia – sięgająca 30 tysięcy złotych – powodowała, że pula środków kurczyła się w imponującym tempie. Jednak samo złożenie wniosku stanowi dopiero początek drogi. Z relacji osób, które przeszły przez cały proces, wynika, że największym wyzwaniem okazuje się nie formularz, ale długie oczekiwanie i niejasności proceduralne.
Jeden z uczestników programu opisał swoją historię na łamach Interii Motoryzacja. Jego wniosek trafił do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ostatniego dnia grudnia 2025 roku. Przez kolejne miesiące nie działo się nic – żadnych pytań, próśb o uzupełnienie dokumentów ani informacji o statusie sprawy. Dopiero w maju pojawiła się pierwsza korekta.
Pół roku oczekiwania na decyzję
W opisywanym przypadku wniosek został oceniony pozytywnie dopiero na początku czerwca, a decyzja o przyznaniu dopłaty przyszła 11 czerwca 2026 roku. Od momentu złożenia dokumentów minęło więc blisko sześć miesięcy. Jak zauważa autor relacji, kluczowe wydarzenia zmieściły się w jednym miesiącu – maju i czerwcu. Przez resztę czasu panowała cisza.
Taki przypadek nie jest odosobniony. Na grupach zrzeszających uczestników programu przewijają się podobne historie: długie oczekiwanie na kolejne etapy i trudności z uzyskaniem informacji. Dla porównania, niemiecki urząd BAFA, odpowiedzialny za podobny system dopłat, deklaruje rozpatrywanie kompletnych wniosków w ciągu kilku tygodni. Choć systemy różnią się szczegółami, różnica w przewidywalności procedury jest wyraźna.
Korekta dokumentów i zmiana zabezpieczenia
W trakcie procedury pojawiła się konieczność zastąpienia tymczasowego pozwolenia stałym dowodem rejestracyjnym. To akurat było do przewidzenia. Większym zaskoczeniem okazała się możliwość zmiany formy zabezpieczenia dotacji. Organizatorzy programu wprowadzili opcję uproszczonego zabezpieczenia, która wyłączała konieczność podpisywania weksla albo cesji na polisie.
Problem w tym, że formularz w żaden sposób nie podpowiadał, jak z niej skorzystać. Jak relacjonuje uczestnik, dopiero rozmowa z konsultantem infolinii ujawniła, że trzeba najpierw odznaczyć wcześniej wybraną opcję. Brakowało informacji, że aby zobaczyć alternatywy, trzeba „odkliknąć” poprzedni wybór. Ostatecznie udało się zmienić zabezpieczenie na wpłatę 5 procent wartości dotacji, ale wymagało to dodatkowej korekty i odwołania wizyty u notariusza.
Infolinia – wyzwanie samo w sobie
Kontakt z infolinią programu to osobna historia. Autor relacji zadzwonił o 7:35, tuż po rozpoczęciu pracy. Automat poinformował go, że jest 90. osobą w kolejce. O godzinie 15:00, gdy infolinia kończyła pracę, był 35. w kolejce. Połączenie zostało automatycznie zakończone dopiero około 22:00, gdy dotarł do 6. pozycji.
Następnego dnia udało się dodzwonić po 10 minutach, ponieważ zadzwonił dokładnie o 7:30. Konsultant wyjaśnił kwestię zmiany zabezpieczenia, ale polecił wysłać maila i czekać. Na maila odpowiedź nie przyszła – decyzja o przyznaniu dopłaty pojawiła się kilka dni później, a wraz z nią informacja o kolejnej korekcie.
Co wynika z tej historii?
Doświadczenie uczestnika programu pokazuje, że samo wypełnienie wniosku nie jest największym problemem. Prawdziwym wyzwaniem okazuje się cierpliwość i umiejętność poruszania się w mało przejrzystej procedurze. Osoby rozważające skorzystanie z dopłaty powinny przygotować się na długie oczekiwanie i konieczność samodzielnego monitorowania statusu sprawy.
Warto też rozważyć, czy nie poczekać ze złożeniem wniosku do momentu uzyskania stałego dowodu rejestracyjnego. W omawianym przypadku złożenie dokumentów na „miękkim dowodzie” wydłużyło procedurę o korektę, ale z drugiej strony pozwoliło zabezpieczyć miejsce w szybko kurczącej się puli. Każdy musi sam ocenić, co w jego sytuacji jest ważniejsze.
Na razie autor relacji wciąż czeka na wypłatę środków. Dopiero wtedy okaże się, ile trwa droga od złożenia wniosku do momentu, w którym pieniądze trafiają na konto.


