Czy OC będzie droższe przez odcinkowe pomiary prędkości?
Rośnie liczba wykrywanych wykroczeń, ale nie oznacza to automatycznej podwyżki składek dla wszystkich. Sprawdzamy, jak nowe odcinkowe pomiary prędkości mogą wpłynąć na koszty ubezpieczenia OC.
Od początku 2026 roku na polskich drogach przybywa odcinkowych pomiarów prędkości, a dane Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego pokazują skokowy wzrost liczby rejestrowanych wykroczeń. Wielu kierowców zastanawia się, czy więcej mandatów oznacza również wyższe składki OC. Odpowiedź nie jest prosta, ale warto przyjrzeć się, jak system ubezpieczeń reaguje na zmiany w nadzorze drogowym.
Więcej fotoradarów i odcinkowych pomiarów – jakie są fakty?
Z danych GITD wynika, że w pierwszym kwartale 2026 roku wszystkie stacjonarne urządzenia Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym zarejestrowały ponad 344,4 tys. wykroczeń. To o 29 proc. więcej niż w tym samym okresie 2025 roku. Jeszcze wyraźniejszy wzrost dotyczy samych odcinkowych pomiarów prędkości – liczba naruszeń wzrosła aż o 65 proc. rok do roku.
Program modernizacji CANARD, finansowany ze środków KPO, zakłada instalację 128 nowych urządzeń, w tym 43 odcinkowych pomiarów prędkości. Trafiają one głównie na drogi szybkiego ruchu, autostrady i ekspresówki. Na koniec pierwszego kwartału 2026 roku działały już 87 odcinkowe pomiary prędkości, a ich liczba stale rośnie. Jak podkreśla Wojciech Król z GITD, system ten „spełnia swoją funkcję prewencyjną i wymusza od kierowców poprawną, zgodną z przepisami prawa jazdę”.
Czy mandaty mają bezpośredni wpływ na składkę OC?
Wysokość składki OC zależy przede wszystkim od historii ubezpieczeniowej kierowcy – liczby szkód, ich kosztów oraz ewentualnych przerw w ochronie. Mandaty za prędkość same w sobie nie są podstawą do podwyżki, chyba że wiążą się z poważnym naruszeniem przepisów, które ubezpieczyciel uzna za podwyższone ryzyko.
Nie ma jednak automatycznego przełożenia: „dostałeś mandat, więc zapłacisz więcej za OC”. Zakłady ubezpieczeń nie mają dostępu do bazy wykroczeń drogowych w czasie rzeczywistym, a punktacja karna nie jest bezpośrednim czynnikiem taryfikacji. W praktyce to liczba i koszt szkód wypłaconych z polisy mają kluczowe znaczenie.
Co mówi rynek ubezpieczeń? Eksperci studzą emocje
Analitycy i brokerzy ubezpieczeniowi zwracają uwagę, że wzrost wykrywalności wykroczeń może pośrednio wpływać na ogólny obraz bezpieczeństwa drogowego. Jeśli dzięki odcinkowym pomiarom prędkości spadnie liczba wypadków i kolizji, w dłuższej perspektywie może to wręcz stabilizować lub obniżać składki. Z drugiej strony, jeśli w statystykach będzie rosła liczba zdarzeń drogowych – a tego nie można wykluczyć – ubezpieczyciele będą musieli zareagować podwyżkami dla całego segmentu kierowców.
Ważne jest też, że zakłady ubezpieczeń analizują ryzyko na podstawie wielu zmiennych, w tym miejsca zamieszkania, wieku kierowcy, marki i modelu auta. Sam fakt częstszych kontroli prędkości na danym odcinku nie powoduje automatycznego wzrostu taryf.
Jak realnie może zmienić się sytuacja kierowców?
Dla przeciętnego kierowcy, który jeździ zgodnie z przepisami, rozbudowa CANARD nie powinna oznaczać wyższych kosztów OC. Problem mogą odczuć osoby, które notorycznie przekraczają prędkość – ale nie z powodu samych mandatów, tylko dlatego, że takie zachowanie statystycznie zwiększa prawdopodobieństwo spowodowania szkody.
Warto też pamiętać, że odcinkowe pomiary prędkości są narzędziem prewencyjnym, a nie represyjnym. Ich celem jest poprawa bezpieczeństwa. Jeśli rzeczywiście zmniejszy się liczba wypadków, to w dłuższej perspektywie może to przynieść korzyści wszystkim uczestnikom ruchu – także w portfelach ubezpieczeniowych.
Podsumowując: nie ma powodów do paniki, ale warto śledzić dane GITD i komunikaty Polskiej Izby Ubezpieczeń. Każdy kierowca może też indywidualnie porównywać oferty OC – to wciąż najskuteczniejszy sposób na znalezienie korzystnej składki, niezależnie od zmian w systemie nadzoru.


