Citroën wraca do idei 2CV. Tani elektryk za mniej niż 60 tys. zł ma szansę zmienić rynek
Citroën zapowiada nowy, tani samochód elektryczny za 15 tys. euro (ok. 60 tys. zł). Model inspirowany kultowym 2CV ma trafić do segmentu A i być odpowiedzią na słabnący popyt oraz konkurencję z Chin. Sprawdzamy, co oznacza to dla kierowców.
Citroën oficjalnie potwierdził plany wprowadzenia do oferty nowego, taniego samochodu elektrycznego. Jego cena ma wynosić poniżej 15 tys. euro, co w przeliczeniu daje około 60 tys. zł. Ta zapowiedź, ogłoszona na początku maja 2026 roku, może oznaczać istotną zmianę na europejskim rynku motoryzacyjnym, szczególnie dla osób, które z niego wypadły z powodu rosnących cen nowych aut.
Nowy model ma być inspirowany kultowym 2CV, czyli legendarnym „garbusem” Citroëna, który po II wojnie światowej zmotoryzował Europę. Producent podkreśla, że chce „oddać siłę nabywczą” klientom – zwłaszcza mieszkańcom miast, młodym kierowcom i wszystkim, którzy szukają przystępnego cenowo, prostego środka transportu.
Segment A i nowa strategia Citroëna
Jak wynika z wypowiedzi przedstawicieli marki, nowy samochód trafi do segmentu A i będzie w pełni elektryczny. Ma być pośrednim następcą spalinowego modelu C1 oraz tańszą alternatywą dla e-C3, którego cena w Polsce zaczyna się od 107 950 zł. Różnica ma być zatem znacząca – nowy elektryk ma kosztować niemal o połowę mniej.
Zgodnie z informacjami podanymi przez Interię Motoryzację, producent chce w ten sposób odpowiedzieć na słabnący popyt i rosnącą konkurencję z Chin. Thierry Chardon, szef Citroëna w Europie, mówi wprost: „Brakuje około trzech milionów klientów rocznie. I w 60 proc. wynika to z faktu, że nie ma już samochodów poniżej 15 tys. euro”.
Dlaczego samochody drożeją?
Jedną z głównych przyczyn znikania tanich modeli z rynku są przepisy unijne. Samochody muszą być coraz lepiej wyposażone, co podnosi ich cenę. Dochodzą do tego kary za emisję CO2, które producenci doliczają do kosztów pojazdów. W efekcie średni wiek samochodu w Europie przekroczył już 12 lat i w ciągu ostatnich pięciu lat wzrósł o ponad dwa lata.
Citroën, ogłaszając powrót do idei 2CV, stawia na prostotę konstrukcji i tanią produkcję. To odważny krok w czasach, gdy normy bezpieczeństwa i emisji zmuszają do stosowania kosztownych technologii. Pytanie, czy uda się pogodzić niską cenę z wymogami Unii Europejskiej, która od 2035 roku planuje praktycznie zakazać sprzedaży nowych samochodów spalinowych.
Kiedy nowy model trafi do salonów?
Na razie Citroën nie podał dokładnej daty premiery. Wiadomo, że prace nad modelem trwają, a jego wprowadzenie ma być kluczowe dla zwiększenia udziałów rynkowych marki. Producent zaznacza, że samochód ma trafić do segmentu A i będzie odpowiedzią na potrzeby klientów, którzy dziś nie mogą pozwolić sobie na zakup nowego auta.
Warto pamiętać, że konkurencja na rynku małych elektryków już się zaostrza. Producenci z Chin oferują coraz tańsze modele, a europejskie marki próbują znaleźć sposób na obniżenie kosztów. Jeśli Citroënowi uda się dotrzymać obietnicy ceny poniżej 15 tys. euro, może to być jeden z najważniejszych debiutów w segmencie elektrycznych aut miejskich.
Co to oznacza dla kierowców?
Dla osób kupujących używane samochody zapowiedź taniego elektryka może być sygnałem, że rynek nowych aut zmierza w kierunku większej dostępności. Jeśli model faktycznie trafi do sprzedaży w przewidywanej cenie, może stać się alternatywą nie tylko dla drogich elektryków, ale także dla wysłużonych aut spalinowych.
Z drugiej strony, trzeba zachować ostrożność. Ceny w salonach często różnią się od oficjalnych zapowiedzi, a wersja europejska może być droższa od chińskiej. Ponadto, jak zaznaczono w materiale źródłowym, „sprzedaż nie wróciła do poziomu sprzed pandemii” – rynek wciąż się kurczy, a nowe modele nie zawsze znajdują tylu nabywców, ilu spodziewają się producenci.
Niezależnie od ostatecznej ceny, samo postawienie przez duży koncern na tani, prosty elektryk może wpłynąć na cały rynek. Jeśli strategia Citroëna się sprawdzi, inne marki prawdopodobnie pójdą w jego ślady, co w dłuższej perspektywie przełoży się na większy wybór i niższe ceny dla kierowców.


