Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Chińskie marki w Polsce: koniec ciekawostki, początek realnej konkurencji

Sprzedaż nowych aut w Chinach spada siódmy miesiąc z rzędu, a tamtejsi producenci coraz śmielej wchodzą do Europy. Dla polskich kierowców oznacza to większy wybór i presję cenową – ale też pytania o serwis i trwałość.

3 min read
A wide shot of a modern European city street with a mix of cars from different brands, including a Chinese-brand electric SUV in the foreground. Soft evening light, clean composition, no text or signs visible.

„Złota era się skończyła” – mówi wprost William Li, prezes marki Nio, o chińskim rynku motoryzacyjnym. Jego słowa cytowane przez Interię Motoryzację mogą brzmieć jak odległy problem, ale bezpośrednio przekładają się na to, co w najbliższych latach zobaczymy na polskich drogach i w salonach. Nasycenie rynku w Państwie Środka zmusza tamtejszych producentów do ekspansji, a Europa – w tym Polska – staje się jednym z głównych celów.

Rynek, który przestał rosnąć

Przez lata Chiny były motoryzacyjnym eldorado. Każdy producent marzył o udziale w tamtejszym rynku, który rósł niemal nieprzerwanie. Dziś sytuacja wygląda inaczej. Według danych China Passenger Car Association, na które powołuje się źródło, sprzedaż samochodów w Chinach spadła w kwietniu o 21,6 proc. rok do roku i wyniosła około 1,4 mln aut. To już siódmy miesiąc spadków z rzędu.

Co ważne, spadki nie omijają nawet pojazdów elektrycznych i hybryd plug-in. Ich sprzedaż na rynku krajowym zmniejszyła się o 10,8 proc., do 914 tys. sztuk. Po chińskich drogach jeździ już około 370 mln samochodów – rynek przestał być polem do zdobywania nowych klientów, a stał się areną walki o klientów konkurencji.

Wojna cenowa i presja na eksport

Kiedy popyt słabnie, producenci mają dwa wyjścia: obniżać ceny lub szukać nabywców za granicą. W Chinach dzieje się jedno i drugie. Od miesięcy trwa intensywna wojna cenowa, która obejmuje zarówno auta elektryczne, jak i spalinowe. Kolejne marki wprowadzają promocje, zwiększają wyposażenie standardowe i ograniczają marże, by utrzymać wolumeny sprzedaży.

Efektem jest gwałtowny wzrost eksportu. Według China Association of Automotive Manufacturers w kwietniu eksport samochodów z Chin zwiększył się o 74,4 proc. rok do roku, a w przypadku pojazdów elektrycznych i hybryd plug-in – aż o 110 proc. To sygnał, że chińscy producenci nie zamierzają czekać na ożywienie w kraju – ruszają na podbój zagranicznych rynków.

Co oznacza to dla polskich kierowców?

W Polsce skutki tej zmiany są już widoczne. Jeszcze kilka lat temu chińskie marki były egzotyczną ciekawostką. Dziś – jak podaje źródło – należą do najszybciej rosnących producentów na rynku. W 2025 roku MG zarejestrowało ponad 15 tys. nowych samochodów, Omoda, Jaecoo i Chery przeszło 17 tys., a BYD 6 852 szt. Łącznie marki z Chin odpowiadają już za ponad 11 proc. rynku nowych aut w Polsce.

Oznacza to, że chińscy producenci przestali być niszowi. Konkurują bezpośrednio z markami obecnymi w Europie od dziesięcioleci, a ich oferta cenowa i wyposażenie często bywają atrakcyjne. Dla kupujących to dobra wiadomość – większy wybór i presja na ceny. Warto jednak pamiętać, że dynamiczny wzrost sprzedaży to nie to samo co ugruntowana pozycja. Sieć serwisowa, dostępność części i rzeczywista trwałość – to elementy, które zweryfikuje dopiero czas.

„W czasie gdy sprzedaż na rynku krajowym spada, eksport rośnie w błyskawicznym tempie” – czytamy w materiale Interii.

Paradoks końca złotej ery

Słowa prezesa Nio pokazują, że nawet największy rynek samochodowy świata nie może rosnąć w nieskończoność. Jeśli Chiny rzeczywiście wchodzą w etap nasycenia, tamtejsi producenci będą jeszcze mocniej szukać klientów poza własnym krajem. Dla europejskich kierowców oznacza to prawdopodobnie jeszcze więcej nowych marek, modeli i ofensyw cenowych.

Paradoksalnie więc koniec „złotej ery”, o którym mówi William Li, może być dopiero początkiem kolejnego etapu chińskiej ekspansji w Europie. Warto obserwować rynek, porównywać oferty i – jak zawsze przy zakupie nowego auta – dokładnie sprawdzać warunki gwarancji oraz dostępność serwisu. Niezależnie od tego, czy samochód pochodzi z Europy, Azji czy Ameryki.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR