🔥 Gemini Pro 18 miesięcy (voucher) 170 zł -43% do niedzieli Kup teraz →
Przejdź do treści
Wiadomości motoryzacyjne

Chińskie auta zdobywają polski rynek. Co warto wiedzieć przed zakupem?

Chińskie auta stanowią już ponad 10 proc. nowego rynku w Polsce.

4 min read
A wide, low-angle shot of a new compact car parked on a wet city street at dusk, with reflections of street lights on the bodywork, slightly blurred background traffic, modern but abstract atmosphere, no visible text or brands, editorial style.

Chińskie samochody odpowiadają już za ponad 10 proc. nowego rynku w Polsce. Tempo, w jakim marki z Państwa Środka zdobywają klientów, jest imponujące. W pierwszym kwartale 2026 roku zarejestrowano 15 925 nowych aut chińskich producentów, co stanowi blisko 10,5 proc. udziału w rynku. Kluczowe pytanie dla kierowców rozważających zakup takiego pojazdu brzmi: czy ta zmiana to przede wszystkim okazja cenowa, czy też sygnał do zachowania ostrożności? Odpowiedź, jak zwykle, leży po środku – w konkretach, a nie w mitach.

Kto jest kim na chińskim rynku w Polsce

Dane firmy analitycznej DATAFORCE, o których pisze Interia, pokazują, że rynek chińskich aut w Polsce przestał być niszowy. Liderem pozostaje MG (marka należąca do koncernu SAIC) z wynikiem 4137 rejestracji w pierwszym kwartale i 1308 w kwietniu. Jednak największe momentum ma obecnie Omoda – należąca do koncernu Chery. W kwietniu zarejestrowano aż 1222 sztuki tego modelu, co dało marce pozycję najchętniej wybieranego chińskiego auta w tym miesiącu. Co więcej, cała grupa Chery (Omoda, Jaecoo i Chery) łącznie wyprzedza już w statystykach koncern SAIC. To pokazuje, że polscy kierowcy zaczynają kojarzyć chińskie marki nie jako jednolitą grupę, ale jako konkretnych producentów z różnymi ofertami.

W praktyce oznacza to, że wybór chińskiego auta nie jest już decyzją egzotyczną, ale jedną z wielu opcji na rynku. Klient staje przed wyborem podobnym do tego między markami europejskimi czy japońskimi – z tym wyjątkiem, że historie serwisowe i opinie o konkretnych modelach dopiero się tworzą.

Hybryda zamiast elektryka – pragmatyczny zwrot

Wbrew stereotypom, Chińczycy nie forsują wyłącznie aut elektrycznych. Przykładem jest zapowiedź BYD Dolphin G, który według informacji Interii ma być pierwszym modelem BYD projektowanym od podstaw z myślą o europejskim kliencie. To auto segmentu B (długość 4,16 m) – bezpośredni rywal Toyoty Yaris, Renault Clio czy Skody Fabii. Zamiast pełnego napędu elektrycznego BYD stawia na hybrydę plug-in (układ DM-i). W nieoficjalnych zapowiedziach pojawiają się informacje o możliwym łącznym zasięgu ponad 1000 km i możliwości przejechania 100 km na prądzie. Takie parametry mogłyby być realną alternatywą dla klasycznych hybryd Toyoty, zwłaszcza jeśli cena utrzyma się w okolicach 110-125 tys. zł. Jednak eksperci cytowani przez źródło podkreślają, że sukces nowego modelu zależy nie tylko od techniki, ale przede wszystkim od zaufania, które buduje się latami – a Toyota ma tu ogromną przewagę.

Na co zwrócić uwagę przed zakupem

Kupując chiński samochód, warto brać pod uwagę trzy konkretne kwestie, które odróżniają te auta od ugruntowanych marek:

  • Sieć serwisowa i dostępność części. Choć rozwija się dynamicznie, nadal nie dorównuje rozbudowie sieci Toyoty czy Volkswagena. Warto przed zakupem sprawdzić lokalizację autoryzowanych warsztatów i dostępność części zamiennych do konkretnego modelu – nie tylko tych oryginalnych, ale także alternatyw.
  • Rzeczywista wartość odsprzedaży. Na razie nie ma wystarczającej ilości danych, by ocenić, jak chińskie auta trzymają cenę po 3-5 latach. W segmencie aut używanych to kluczowy parametr. Na razie można jedynie obserwować rynek wtórny w Niemczech, gdzie chińskie modele pojawiły się wcześniej.
  • Różnice w homologacji. Niektóre chińskie modele są w Polsce wprowadzane na podstawie indywidualnego dopuszczenia do ruchu, co oznacza, że mogą nie spełniać wszystkich wymogów UE – na przykład w zakresie systemów bezpieczeństwa. Przed zakupem używanej chińskiej marki z niepewnym pochodzeniem warto upewnić się, że auto ma pełną europejską homologację.

Czy warto ryzykować?

Rynek chińskich aut w Polsce rozwija się bardzo szybko, a ich udział przekroczył już 12 proc. Oznacza to, że zjawisko jest strukturalne, a nie przejściowe. Dla kierowcy szukającego nowego auta z bogatym wyposażeniem w rozsądnej cenie oferta chińskich producentów jest dziś konkurencyjna. Należy jednak podejść do zakupu tak samo pragmatycznie jak w przypadku każdej innej marki – porównać specyfikację techniczną, koszty serwisu i ubezpieczenia, a także skonsultować się z warsztatem, który będzie serwisował pojazd. Jak w przypadku każdego nowego gracza na rynku, brak długiej historii to zarówno szansa (nowsze technologie), jak i ryzyko (nieprzewidziane problemy). Najbardziej rozsądne podejście to sprawdzenie konkretnego modelu i lokalnych warunków serwisowych, zanim podejmie się decyzję.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR