Chiński rynek odwraca się od aut spalinowych. Co to oznacza dla europejskich kierowców?
W kwietniu 2026 roku w Chinach zarejestrowano o 37 proc. mniej nowych samochodów spalinowych niż rok wcześniej. Udział aut zelektryfikowanych przekroczył 61 proc. To sygnał, który może wpłynąć na globalne strategie producentów i dostępność modeli w Europie.
Chiński rynek motoryzacyjny, od lat największy na świecie, przechodzi gwałtowną zmianę. Z danych opublikowanych przez Interię Motoryzację wynika, że w kwietniu 2026 roku zarejestrowano w Chinach 1,384 mln samochodów osobowych – o 21,5 proc. mniej niż rok wcześniej. Za ten spadek w największym stopniu odpowiadają klasyczne auta spalinowe, których sprzedaż runęła o 37 proc. w porównaniu z kwietniem 2025 roku. Udział pojazdów zelektryfikowanych (NEV) po raz pierwszy przekroczył 60 proc., osiągając 61,4 proc. rejestracji. Dla porównania, rok wcześniej było to 51,7 proc. To nie chwilowa korekta, lecz strukturalna zmiana, która może mieć konsekwencje także dla europejskich kierowców.
Dlaczego Chińczycy odwracają się od benzyny i diesla?
Źródła wskazują na dwa główne czynniki. Po pierwsze, od stycznia 2026 roku chińskie władze po raz pierwszy w historii obłożyły podatkiem od zakupu zelektryfikowane samochody segmentu NEV (elektryczne i hybrydy plug-in). Spowodowało to chwilowy wzrost rejestracji pod koniec 2025 roku i słabszy początek 2026. Prawdziwym katalizatorem okazał się jednak wzrost cen paliw. Jak podaje Interia, „w samych Chinach poskutkowało wzrostem cen paliw nawet o 30 proc.” w związku z napięciami geopolitycznymi. W efekcie chińscy nabywcy masowo zaczęli wybierać auta elektryczne i hybrydy plug-in. W kwietniu zarejestrowano zaledwie 530 tys. nowych aut spalinowych – to o 37 proc. mniej niż przed rokiem i o 33 proc. mniej niż w marcu.
Chińscy producenci umacniają pozycję
Z danych China Passenger Car Association (CPCA) wynika, że aż 80,1 proc. zarejestrowanych w kwietniu w Chinach aut segmentu NEV to pojazdy chińskich marek. Oznacza to, że zagraniczni producenci, w tym europejskie koncerny, tracą udziały w rynku, który przez lata był dla nich źródłem znaczących zysków. Eksport chińskich samochodów osiągnął w kwietniu rekordowy poziom 769 tysięcy sztuk, z czego ponad połowę stanowiły auta segmentu NEV. Liderem eksportu jest marka BYD. To pokazuje, że chińska motoryzacja nie tylko zaspokaja popyt wewnętrzny, ale coraz śmielej wkracza na rynki zagraniczne.
Co to oznacza dla kierowców w Europie?
Dla polskiego kierowcy zmiany w Chinach nie są odległym newsem, ale sygnałem, który może wpłynąć na ofertę producentów w Europie. Europejskie marki, które przez lata zarabiały na chińskim rynku, mogą być zmuszone do przyspieszenia elektryfikacji swoich gam, aby nie stracić konkurencyjności. Tymczasem rosnący eksport chińskich aut, w tym modeli takich jak Forthing T-Five, który niedawno trafił do Polski w wersji hybrydowej, oznacza większy wybór dla klientów, ale też nowe pytania o jakość, serwis i wartości rezydualnej. Z drugiej strony, niektórzy producenci, jak Fiat z modelem Qubo L oferowanym wyłącznie z silnikiem Diesla, próbują utrzymać niszę dla tradycyjnych napędów, ale to raczej wyjątek potwierdzający regułę.
Ostrożne wnioski dla kupujących
Dla osoby planującej zakup nowego auta w najbliższych latach trend z Chin nie jest bezpośrednią rekomendacją do natychmiastowej zmiany napędu. Warto jednak mieć świadomość, że globalny rynek zmierza w kierunku elektryfikacji, a to będzie wpływać na politykę cenową producentów, dostępność modeli spalinowych oraz rozwój infrastruktury ładowania. Z danych wynika, że chińskie media mówią wręcz o „upadku spalinowej motoryzacji” w swoim kraju. W Europie proces ten będzie przebiegał wolniej, ale kierunek jest podobny. Przed wyborem auta warto śledzić nie tylko aktualne promocje, ale też długoterminowe strategie marek – te, które zainwestowały w elektryfikację, mogą oferować coraz bardziej konkurencyjne produkty, podczas gdy inni mogą stopniowo wycofywać się z segmentu spalinowego.


