Chińscy producenci celują w europejskie fabryki. Co to oznacza dla rynku?
BYD i Xpeng rozważają przejęcie zakładów produkcyjnych w Europie. Sprawdzamy, jakie mogą być konsekwencje dla kierowców i rynku samochodowego.
Chińscy producenci samochodów elektrycznych coraz śmielej patrzą w stronę Europy. Jak wynika z doniesień Bloomberga i Financial Times, zarówno BYD, jak i Xpeng prowadzą rozmowy dotyczące przejęcia lub wykorzystania niewykorzystanych mocy produkcyjnych w fabrykach europejskich koncernów. Dla kierowców i osób śledzących rynek motoryzacyjny to sygnał, że struktura produkcji i dostępność aut mogą się w najbliższych latach wyraźnie zmienić. Nie oznacza to jednak natychmiastowej rewolucji – proces jest złożony i obarczony wieloma niewiadomymi.
BYD szuka miejsca w Europie. Rozmowy ze Stellantisem i nie tylko
Jak podaje Interia Motoryzacja, powołując się na Bloomberga, BYD prowadzi rozmowy dotyczące potencjalnego przejęcia niewykorzystanych fabryk w Europie. Stella Li, przedstawicielka chińskiego giganta, przyznała, że koncern „szuka dostępnych fabryk w Europie”, żeby wykorzystać ich wolne moce produkcyjne. Wśród potencjalnych partnerów wymieniany jest m.in. Stellantis. Li dodała jednak, że BYD wolałby działać w tym obszarze „samodzielnie”, co byłoby „łatwiejsze”.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że na krótkiej liście krajów zainteresowanych taką umową znajdują się Włochy oraz Francja. Ta druga lokalizacja jest szczególnie interesująca ze względu na niskie ceny energii elektrycznej, wynikające z dużego udziału elektrowni jądrowych w miksie energetycznym. Przedstawiciele BYD odwiedzili w Europie „wiele zakładów”, ale dalsze plany pozostają na razie tajemnicą.
Xpeng i Volkswagen – współpraca czy przejęcie?
Z kolei Financial Times donosi o planach chińskiej marki Xpeng, w której niewielki pakiet udziałów posiada Volkswagen. Już od lutego 2025 roku samochody Xpenga montowane są w fabryce Magna Steyr w Grazu w Austrii. Teraz firma rozważa przyspieszenie europejskiej ekspansji, a jednym z rozważanych scenariuszy jest przejęcie fabryki od Volkswagena. Autorzy artykułu podkreślają, że nie jest pewne, czy działania chińskich firm w Europie stanowią długofalową strategię produkcyjną, czy mają charakter wizerunkowy.
Warto przypomnieć, że Stellantis już wcześniej ogłosił, że pod koniec 2026 roku w fabryce w Saragossie (gdzie produkowany jest Opel Corsa) ruszy produkcja chińskiego Leapmotora B10. Na tym pojeździe bazować ma również nowy SUV Opla, który pojawi się w ofercie przed końcem 2028 roku. W tym przypadku współpraca jest łatwiejsza, bo od 2023 roku Stellantis jest największym udziałowcem Leapmotor.
Co to oznacza dla kierowców?
Dla osób kupujących samochody w Europie, w tym w Polsce, rozwój sytuacji może przynieść kilka konsekwencji. Po pierwsze, większa obecność chińskich producentów może zwiększyć konkurencję, co w dłuższej perspektywie może wpłynąć na ceny aut elektrycznych. Po drugie, lokalna produkcja oznacza krótsze łańcuchy dostaw i mniejsze ryzyko opóźnień związanych z logistyką. Po trzecie, pojawia się pytanie o dostępność serwisu i części zamiennych – jeśli produkcja przeniesie się do Europy, obsługa posprzedażna może stać się łatwiejsza.
Nie można jednak zapominać o wyzwaniach. Negocjacje ze związkami zawodowymi, koszty energii, a także niepewność co do długoterminowych planów chińskich firm – wszystko to sprawia, że proces może potrwać latami. Na razie nie wiadomo, które konkretnie fabryki mogłyby zostać przejęte i w jakim terminie.
Podsumowując: plany BYD i Xpenga są realne, ale ich realizacja zależy od wielu czynników. Kierowcy i obserwatorzy rynku powinni śledzić rozwój wydarzeń, ale bez przesadnych oczekiwań co do natychmiastowych zmian. Warto też pamiętać, że każda decyzja o przejęciu fabryki będzie wymagała zgody organów regulacyjnych i dostosowania do europejskich norm.


