Przejdź do treści
Analizy

But Sebago znalazło w magazynie. I zrobiło z niego łódź. Koszt? Zero nowej produkcji.

Sebago odnalazło w magazynie pod Londynem zapomnianą łódź w kształcie buta żeglarskiego, odrestaurowało ją i wysłało w rejs po Europie. Historia pokazuje, że czasem najlepsze projekty po prostu czekają w magazynie.

2 min read
But Sebago znalazło w magazynie. I zrobiło z niego łódź. Koszt? Zero nowej produkcji.

Co robi producent butów żeglarskich, gdy chce uczcić 80-lecie marki? Buduje replikę swojego kultowego modelu? Nie. Sebago odnalazło w magazynie pod Londynem zapomnianą łódź w kształcie buta żeglarskiego, odrestaurowało ją i wysłało w rejs po Europie. Historia, która brzmi jak scenariusz filmu, ma jednak drugie dno – i dotyczy tego, co w motoryzacji (i nie tylko) dzieje się z „półporzuconymi” aktywami.

Jak znaleźć łódź w magazynie i nie zwariować

Lorenzo Boglione, współdyrektor generalny BasicNet – obecnego właściciela Sebago – opowiedział magazynowi Women’s Wear Daily, że podczas finalizowania przejęcia marki natknęli się na „szereg półporzuconych aktywów” w magazynach na całym świecie. Wśród nich znalazła się łódź w kształcie buta Docksides, która stała w magazynie pod Londynem – dawnym europejskim centrum Sebago przed Brexitem. „Łódź została pierwotnie wymyślona przez historyczny zespół Sebago” – zaznacza Boglione. „Przez lata stała tam jako obiekt ciekawości. Im dłużej się jej przyglądaliśmy, tym bardziej rozumieliśmy jej piękno, logikę i natychmiastowy efekt wow”.

Nie tylko marketing – to lekcja zarządzania

Zamiast zamawiać nową, kosztowną konstrukcję, Sebago postawiło na restaurację. Łódź przeszła konwersję na napęd elektryczny – co dziś jest ruchem zarówno ekologicznym, jak i sprytnym PR-owo. Efekt? Pływająca reklama, która zwiedziła Amsterdam, Mediolan i Florencję, a teraz płynie do kolejnych miast. Koszt produkcji? Zerowy – liczyła się tylko robocizna i elektryfikacja. Dla kierowców i fanów motoryzacji to cenna lekcja: zanim wydasz fortunę na nowy projekt, sprawdź, co masz w garażu. Albo w magazynie.

Co to ma wspólnego z autami?

Więcej, niż myślisz. W branży motoryzacyjnej podobne historie zdarzają się częściej, niż można przypuszczać. Prototypy, koncepcyjne modele, a nawet całe linie produkcyjne – wiele z nich kończy w magazynach, czekając na lepsze czasy. Sebago pokazało, że czasem wystarczy odkurzyć stare aktywa, dodać trochę nowoczesności i wysłać w świat. To podejście może inspirować nie tylko producentów butów, ale i koncerny samochodowe. W dobie rosnących kosztów produkcji i presji na zrównoważony rozwój, restauracja i elektryfikacja istniejących pojazdów – zamiast budowy nowych – staje się coraz bardziej opłacalna.

Sebago nie zbudowało nowej łodzi. Znalazło starą, odnowiło i zrobiło z niej gwiazdę. Może warto czasem spojrzeć na własne „półporzucone” pomysły – i dać im drugi bieg.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR