Przejdź do treści
Analizy

Boomerzy odchodzą, warsztaty drożeją. 4 mln wakatów uderzy w twój portfel

Boomerzy odchodzą na emerytury, a w warsztatach brakuje mechaników. Oto jak kryzys demograficzny w Niemczech i Polsce podnosi koszty eksploatacji auta i obniża wartości używanych samochodów.

3 min read
Boomerzy odchodzą, warsztaty drożeją. 4 mln wakatów uderzy w twój portfel

„Z ponad 19 milionów Niemców urodzonych w okresie powojennego wyżu demograficznego już 5 milionów osiągnęło ustawowy wiek uprawniający ich do pobierania świadczeń” – piszą Philipp Deschermeier i Holger Schäfer w raporcie dla Instytutu Gospodarki Niemieckiej (IW). Brzmi jak odległy problem gospodarczy, ale dla kierowcy oznacza konkret: droższe warsztaty, dłuższy czas oczekiwania na części i spadek wartości samochodu z drugiej ręki. Dlaczego? Bo boom generacji baby boomers odbija się na rynku motoryzacyjnym przykrą falą – i w Polsce, i w Niemczech.

Brak mechaników i elektryków to już nie prognoza, tylko fakt

Według szacunków przytoczonych w opracowaniu IW, w ciągu najbliższej dekady w niemieckiej gospodarce zabraknie ponad czterech milionów pracowników. Polska ma podobny problem – Polski Instytut Ekonomiczny przewiduje, że do 2035 roku rynek pracy skurczy się o 2,1 miliona osób. Wśród branż, które ucierpią najbardziej, eksperci wymieniają przemysł i edukację, ale raport PIE wskazuje, że sektor opieki zdrowotnej straci blisko jedną czwartą personelu. Motoryzacja – zwłaszcza serwis i naprawy – stoi w tym samym szeregu: im mniej rąk do pracy, tym wyższe stawki za roboczogodzinę i dłuższe terminy.

W Polsce już teraz brakuje wykwalifikowanych mechaników, a elektryków samochodowych – ze specjalizacją w autach z napędem alternatywnym – praktycznie nie ma na rynku. Gdy niemieckie warsztaty będą kusić naszych fachowców wyższymi zarobkami, polski kierowca stanie przed wyborem: zapłacić 150–200 zł za godzinę w ASO albo czekać trzy tygodnie na termin u „złotej rączki” z osiedla.

Droższe utrzymanie auta i spadek wartości dla posiadaczy 10-latków

Koszty eksploatacji rosną na dwóch poziomach: bezpośrednim i ukrytym. Wyższe stawki mechaników to oczywista podwyżka rachunku za przegląd. Ale jest drugi mechanizm: gdy maleje liczba osób, które stać na nowy samochód, spada popyt na auta kilkuletnie. To z kolei zaniża ceny w ogłoszeniach, szczególnie w segmencie popularnych sedanów i kombi. Analiza Forda Mondeo Sport Edition pokazuje, że rynek nowych aut w Chinach oferuje hybrydę o mocy 308 KM za równowartość 113 tys. zł – w Europie podobny samochód kosztuje dwa razy więcej. Przy kurczącym się rynku pracy i niższej sile nabywczej sprzedawcy będą musieli bardziej naginać ceny, by znaleźć kupca na używany model.

„Globalna demografia i jej prognozy uległy w Europie zauważalnemu pogorszeniu” – czytamy w raporcie IW.

Oznacza to, że zjawisko będzie długotrwałe, a nie przejściowe. Jeśli planujesz sprzedać swoje auto za 3–4 lata, warto uwzględnić ten trend: bez solidnej historii serwisowej i w popularnym kolorze trudniej będzie o dobrego oferenta.

Co możesz zrobić już dziś?

Przede wszystkim nie panikować, ale planować. Wybierz sprawdzony warsztat i dogadaj się z nim na stałe stawki – lojalni klienci często dostają upusty. Regularnie serwisuj auto (nawet jeśli jeździsz mało), bo brak udokumentowanej historii to już za parę lat dodatkowe 10–15% straty przy odsprzedaży. I nie sugeruj się tylko ceną zakupu – lepiej dopłacić 2–3 tys. za samochód z mocniejszym silnikiem, który rzadziej wymaga interwencji mechanika, niż oszczędzać na początku i płacić później składane rachunki za awarie.

Demografia nie zmieni się z dnia na dzień, ale jej skutki dla twojego portfela – owszem. Im wcześniej przestawisz myślenie z „tanio” na „trwale”, tym łatwiej przejedziesz przez nadchodzące lata bez nieplanowanych wydatków.


Źródła:

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR