Przejdź do treści
Bezpieczeństwo na drodze

Autonomiczne auta a służby ratunkowe. Co zrobić, gdy robotaxi blokuje karetkę?

Amerykańska agencja NHTSA ostrzega producentów autonomicznych pojazdów: ignorowanie służb ratunkowych to realne zagrożenie. Sprawdź, jakie problemy ujawniły testy i co to oznacza dla bezpieczeństwa na drogach.

3 min read
Autonomiczne auta a służby ratunkowe. Co zrobić, gdy robotaxi blokuje karetkę?

„Public trust is earned, not given” – pisze szef amerykańskiej NHTSA w liście do operatorów autonomicznych taksówek. I ma ku temu powody: w ostatnich miesiącach agencja udokumentowała serię incydentów, w których robotaxi wjeżdżały w strefy akcji ratunkowych, blokowały przejazd karetkom i nie reagowały na światła ostrzegawcze, dym czy płomienie. To nie są pojedyncze wpadki – to systemowy problem, który dotyczy każdego kierowcy i pieszego.

Dlaczego robotaxi nie radzą sobie z pierwszymi responderami?

Autonomiczne pojazdy od lat są reklamowane jako sposób na eliminację błędów ludzkich. Tymczasem, jak wynika z analizy InsideEVs opisującej stanowisko NHTSA, systemy te zawodzą właśnie w sytuacjach, które dla kierowcy są oczywiste: widok migających świateł, stojącego wozu strażackiego czy rozłożonego płachty ostrzegawczej. Administrator NHTSA Jonathan Morrison wprost stwierdza, że „sceny awaryjne nie są rzadkimi ani ekstremalnymi przypadkami” – to codzienność na drogach.

W praktyce oznacza to, że autonomiczne auto może nie rozpoznać blokady drogi przez karetkę, wjechać w strefę wypadku lub zatrzymać się w miejscu uniemożliwiającym dojazd służbom. Dla kierowców jadących za takim pojazdem to dodatkowe ryzyko: nagłe hamowanie, zmiana pasa bez sygnalizacji, a nawet kolizja.

Co mówią przepisy i jakie są konsekwencje?

NHTSA nie grozi palcem – zapowiada konkretne działania. W liście do operatorów robotaxi agencja żąda, by priorytetem stało się bezpieczne współdziałanie z pierwszymi responderami. Jeśli firmy nie rozwiążą problemu, NHTSA „nie będzie miała problemu z egzekwowaniem swoich uprawnień” – czytamy w materiale. To oznacza możliwość wstrzymania pozwoleń na testy, nakazów naprawczych, a nawet kar finansowych.

Dla polskiego kierowcy to sygnał, że technologia autonomiczna wciąż jest w fazie dojrzewania. Nawet w USA, gdzie testy trwają od lat, systemy nie radzą sobie z podstawowymi sytuacjami drogowymi. W Europie, gdzie przepisy są jeszcze bardziej restrykcyjne, podobne problemy mogą opóźnić wdrożenie robotaxi na lata.

Jakie to ma znaczenie dla kupujących samochód?

Choć artykuł dotyczy głównie autonomicznych taksówek, wnioski są uniwersalne. Coraz więcej nowych aut ma systemy wspomagania kierowcy (ADAS), które – choć nie są w pełni autonomiczne – mogą błędnie interpretować sytuacje awaryjne. Jak podkreśla NHTSA, „AV, które nie potrafi bezpiecznie współdziałać z pierwszymi responderami, stanowi zagrożenie dla ogółu społeczeństwa”.

Przy zakupie auta używanego warto więc sprawdzić, jak producent aktualizuje oprogramowanie systemów bezpieczeństwa. Niektóre marki udostępniają bezpłatne aktualizacje, inne – nie. W razie wątpliwości lepiej skonsultować się z autoryzowanym serwisem. Pamiętaj: żaden system nie zastąpi czujności kierowcy, zwłaszcza w pobliżu pojazdów uprzywilejowanych.

Co dalej z autonomicznymi autami?

NHTSA zapowiada spotkania z producentami do końca roku, by wypracować standardy. Morrison zaznacza, że autonomiczne pojazdy mogą „radykalnie zmienić sposób, w jaki Amerykanie się przemieszczają” – ale tylko pod warunkiem, że będą bezpieczne. Na razie jednak lista incydentów rośnie: robotaxi wjeżdżają w strefy budowy, są zatrzymywane przez policję za wykroczenia, a nawet powodują kolizje z wozami strażackimi.

Dla kierowców w Polsce to przede wszystkim przypomnienie, że technologia ma swoje granice. Nie warto ufać ślepo systemom automatycznym, zwłaszcza w trudnych warunkach. Zawsze lepiej przejąć kontrolę nad pojazdem, gdy widzisz migające światła, dym czy inne oznaki zagrożenia. Twoje bezpieczeństwo zależy od twojej decyzji – nie od algorytmu.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR