Przejdź do treści
Analizy

Algi zamiast ropy? Sprawdzamy, czy paliwo z glonów ma sens dla twojego auta

Prezydent Trump zamienia Waszyngton w hodowlę glonów, a Mazda pokazuje silnik na algi. Czy to koniec ery diesla, czy tylko kolejna obietnica bez pokrycia? Sprawdzamy, co z tego wynika dla twojego portfela.

3 min read
Algi zamiast ropy? Sprawdzamy, czy paliwo z glonów ma sens dla twojego auta

Gdy prezydent Donald Trump zamienił waszyngtoński Reflecting Pool w gigantyczną hodowlę zielonych alg, świat się śmiał. Ale czy to rzeczywiście taki absurd? Bo o ile wizja auta napędzanego glonami brzmi jak science fiction, o tyle prace nad takim paliwem idą pełną parą. I to nie tylko w laboratoriach – Mazda pokazała już koncepcyjny model, który ma szansę trafić na ulice szybciej, niż myślisz.

Dlaczego algi? Bo są wydajniejsze od kukurydzy

Pomysł na paliwo z alg nie jest nowy, ale dopiero teraz nabiera realnych kształtów. Dlaczego? Bo według szacunków algi potrafią wyprodukować od 10 do 100 razy więcej paliwa na akr niż tradycyjne uprawy energetyczne, takie jak kukurydza czy rzepak. Do tego nie potrzebują żyznej ziemi – można je hodować w sztucznych zbiornikach, na pustyniach, a nawet w basenach. To odciąża rolnictwo i nie konkuruje z produkcją żywności.

Problemem jest cena. Wyciągnięcie oleju z alg i przerobienie go na paliwo to skomplikowany i drogi proces. Ale są sygnały, że to się zmienia. Firma BRK Technology z Hongkongu opracowała zmodyfikowaną mikroalgę, która – jak tłumaczy – „optymalizuje zawartość oleju” i rozmnaża się szybciej niż naturalne odmiany. Ich cel: paliwo do ciężkiego sprzętu budowlanego i rolniczego, gdzie elektryfikacja idzie opornie.

Mazda idzie dalej: algi w twoim sportowym aucie

Na mniejszą skalę, ale z większym rozmachem, w grę wchodzi Mazda. Japoński producent pokazał w zeszłym roku koncepcyjny model Vision X-Coupe – hybrydę plug-in, która ma spalać paliwo z alg. I tu pojawia się kluczowa liczba: według Mazdy z 1000-litrowego zbiornika hodowlanego są w stanie uzyskać litr paliwa w około dwa tygodnie. Brzmi mało, ale to dopiero początek.

Mazda podkreśla też coś innego – ich paliwo z alg może być ujemne węglowo. Jak to działa? Algi podczas wzrostu pochłaniają CO₂, a spalanie takiego paliwa emituje go o 90% mniej niż zwykły diesel. Do tego dochodzi wychwytywanie spalin – w sumie daje to 110% redukcji, czyli więcej, niż wyemitowano. „Ta kombinacja osiąga 10% ujemności węglowej” – tłumaczy producent.

Co to znaczy dla twojego portfela?

Na razie niewiele. Paliwo z alg to wciąż droga i niszowa technologia. Ale jeśli Trump faktycznie przeforsuje „American Energy Dominance” i postawi na biomasę, a Mazda doprowadzi swoje prace do produkcji seryjnej, za kilka lat możesz zobaczyć na stacjach benzynowych coś więcej niż tylko E10. Pytanie tylko, czy wtedy będziesz chciał tankować do swojego diesla coś, co wyrosło w basenie – i czy to w ogóle będzie opłacalne.

Na razie jedno jest pewne: algi to nie żart. To realna alternatywa dla ropy, która może zmienić to, czym jeździmy. I choć na razie brzmi to jak pomysł z kosmosu, to właśnie takie pomysły napędzają motoryzację do przodu.

Redakcja Drugi Bieg

Redakcja Drugi Bieg

AUTHOR