20 osób z zarzutami w aferze WORD. Za 5 tys. zł zdawali egzamin bez wychodzenia z domu
20 osób z zarzutami w aferze korupcyjnej w WORD. Za łapówki można było zdobyć prawo jazdy bez wychodzenia z domu. Sprawdź, jak działali oszuści i co to oznacza dla ciebie na drodze.
20 osób z zarzutami korupcyjnymi, w tym kluczowi urzędnicy odpowiedzialni za układanie pytań na państwowy egzamin na prawo jazdy. Prokuratura potwierdza, że za łapówki można było zaliczyć teorię i praktykę bez wychodzenia z domu. Dla kierowców, którzy zdawali egzamin uczciwie, oznacza to jedno: ktoś z takim samym uprawnieniem wyjechał na drogę, nie znając przepisów.
Kto trafił w ręce policji?
Jak ujawnili śledczy z Wydziału do Walki z Korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim, proceder był rozbudowany i obejmował osoby mające bezpośredni wpływ na wynik egzaminu. Wśród zatrzymanych jest ekspert ministerialny odpowiedzialny za układanie pytań oraz egzaminator nadzorujący z Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Zielonej Górze. To oni mieli potwierdzać zdanie egzaminu za łapówki, bez względu na faktyczne umiejętności kandydata.
Według śledczych afera nie ogranicza się do jednego województwa. Zarzuty usłyszy łącznie 20 osób, a sprawa ma charakter ogólnopolski. Policjanci podkreślają, że to dopiero początek, a kolejne zatrzymania mogą nastąpić w najbliższych dniach.

Jak działał proceder?
Z nieoficjalnych informacji wynika, że kursanci płacili od 2 do 5 tysięcy złotych za „gwarantowane zdanie” egzaminu. W ramach usługi nie musieli pojawiać się na teście – egzaminatorzy sami wpisywali pozytywny wynik do systemu. Część spraw dotyczy również osób, które zdawały egzamin państwowy w innym województwie, unikając kontroli w swoim miejscu zamieszkania.
Prokuratura bada także, czy w proceder brały udział osoby trzecie – tak zwani „pośrednicy”, którzy za prowizję łączyli chętnych z egzaminatorami. Według doniesień śledczych mogło chodzić o setki fałszywie zdanych egzaminów w ciągu ostatnich dwóch lat.
Co to oznacza dla kierowców na drodze?
Dla przeciętnego kierowcy największym zagrożeniem jest fakt, że osoby bez wiedzy i umiejętności legalnie otrzymały prawo jazdy. Każdy, kto dziś wyjeżdża na polskie drogi, może spotkać kierowcę, który nie zna podstawowych przepisów – nie wie, jak zachować się na skrzyżowaniu, czy kiedy ustąpić pierwszeństwa.
– To nie jest przestępstwo bez ofiar. Każdy fałszywie zdany egzamin to potencjalne ryzyko wypadku na drodze – mówi jeden z policjantów zaangażowanych w sprawę. – Taki kierowca to bomba z opóźnionym zapłonem.
Jak sprawdzić, czy egzamin był legalny?
Eksperci radzą, by osoby, które mają wątpliwości co do własnego egzaminu lub podejrzewają, że ktoś z ich otoczenia mógł skorzystać z nielegalnej pomocy, zgłaszały się do prokuratury. Śledczy zapowiadają, że będą weryfikować wszystkie wątpliwe przypadki, a osoby, które dobrowolnie przyznają się do łapówki, mogą liczyć na złagodzenie kary.
Ministerstwo Infrastruktury zapowiedziało już przegląd systemu egzaminowania i wzmocnienie kontroli w ośrodkach WORD. Mimo to na razie nie wiadomo, ilu kierowców z nielegalnie zdanym egzaminem jeździ po polskich drogach.


